| Treść: | Zgłoś: |
|---|---|
| Silva (2011-07-19 15:14:18): Ja Cię doskonale rozumiem. Mam teraz 21 lat, jakieś 3 lata temu miałam przyjaciela (a może głupia byłam że po paru miesiącach znajomości nazywałam go przyjacielem), z którym naprawdę świetnie się dogadywałam, a że jestem dosyć zamknięta w sobie to było dla mnie sporym osiągnięciem że w końcu się przed kimś otworzyłam. Aż nagle, praktycznie z dnia na dzień, z przyjaciela stał się wrogiem, bez żadnego wyjaśnienia, bez żadnego powodu - zaczął mnie i naszych wspólnych przyjaciół (taka paczka z którą się zżyłam, ale z nim najwięcej) oskarżać o jakieś bzdurne rzeczy, zupełnie bez sensu, potem zachorował... To co się działo przez następny rok - wręcz ciężko w to uwierzyć, nie będę nawet mówić... w każdym razie było strasznie przykro. Teraz ten chłopak nie żyje, umarł na białaczkę, kiedy już właściwie nie mieliśmy z nim całkiem kontaktu... To wszystko było 2-3 lata temu a chociaż ostatnio grubą kreską odcięłam się od przeszłości to gdy o tym pomyślę ciągle boli... Od tamtej pory boję się kogokolwiek nazwać "przyjacielem", chociaż mam 3 osoby które mogłabym (chociaż bardzo rzadko się z nimi widuję to im ufam), bo się boję że i ich stracę. | |
| Schwarzi (2011-08-02 00:44:26): Ja cię rozumiem w 100%. Miałam kiedyś przyjaciółkę. Poznałam ją przez neta,codziennie pisałyśmy ,przejechałam pół Polski,żeby zobaczyć się z nią w wakacje. Ona podobnie jak ja miała problemy z przystosowaniem się do otoczenia ,więc ja dałam jej rady,które wykorzystała. Po pewnym czasie miała ful "przyjaciół",stała się mega popularna i do mnie przestała się odzywać... Minęły 2 lata,a ja z dnia na dzień o niej myślę... Wprawdzie mam już swoją paczkę i jeszcze jedną przyjaciółkę ale nie chciałam jej tracić... | |
| Caroline9218 (2011-08-05 20:42:11): Po pierwsze, poprawię was wszystkie - nie mówcie o tych osobach, co was wystawiły "przyjaciele". Gdyby to naprawdę była przyjaźń, to nie bylibyście teraz sami... Niestety, ja też wiem coś o takich fałszywych "przyjaźniach". Jak chce wam się czytać możecie zobaczyć moją historię o dwóch psiapsiółkach. Jeżeli nie, to wiedzcie, że też mi było ciężko jak nagle, bez konkretnego powodu stały się wrogami. Wiadomo, że w takich sytuacjach czuje się straszny żal i smutek, więc doskonale rozumiem wasze uczucia... Co więcej, również mam problemy z nawiązaniem nowych znajomości. Nie mam żadnych koleżanek czy kumpli... I nawet nie wiem co z tym zrobić. Chyba jedyne, co mogę zrobić, to podzielić się tym na tej stronie i mieć poczucie, że nie ja jedna na tym świecie tak się czuję ;( | |
| kondzior121 (2011-08-10 19:12:12): moim zdaniem przyjaciół niema, wiekszość ludzi wygląda na takich ale wiedzcie że nie ma nic za darmo, stwarzają pozory "przyjaciół" z nudów, dla zabicia czasu czy złośliwie.... "umiesz liczyć, licz na siebie...." nie byle kto wymyślił dawno temu i miał świetą racje.. | |
| Moni (2011-08-11 20:07:53): Ja też Cię rozumiem. Mnie niedawno też spotkało coś koszmarnego. Była przyjaciółką, stała się dla mnie nikim. Niestety :(. Myślę, że przywiązałaś się do tej przyjaciółki z przed 4 lat i teraz boisz się komuś zaufać, bo nie chcesz być zraniona tak , jak kiedyś. Gdy ja dowiedziałam się, że moja przyjaciółka opowiedziała o mnie takie świństwa byłam na siebie zła, że byłam taką idiotką i wierzyłam przez 3 lata, że ta osoba jest moją największą przyjaciółką i mogę jej zaufać. Do dziś jestem zła na siebie :( |