Treść sekretu:
Impreza i jej dziwne konsekwencje.
Od pewnego czasu mój dobry kolega organizuje prywatki, gdy ma wolny dom. Zazwyczaj są to męskie imprezy, gdzie spotykają się kumple z byłej klasy liceum. Gadamy, pijemy, gadamy, pijemy...
Dla żartów pisaliśmy do znajomych nam dziewczyn, czy nie chciałyby wpaść. Zawsze jednak robiliśmy to w przeddzień imprezy, bądź w ten sam dzień, co oczywiście skutkowało odmową. Byliśmy świadomi, że ciężko dziewczynom iść na taki spontan, była to dla nas forma rozrywki, forma zaczepienia dziewczyn i prowokacja do rozmowy.
W miniony czwartek napisała do mnie siostra mojej byłej dziewczyny i zapytała się, czy nie mam wolnej chaty, bo chciałaby wpaść z koleżanką na jakąś imprezę. Odpowiedziałem, że ja nie mam, ale mój kumpel akurat ma na weekend cały dom dla siebie.
Nie planowaliśmy imprezy, ale skoro dwie dziewczyny same się proszą, to jak można odmówić.
Znałem tylko siostrę mojej byłej dziewczyny, o jej koleżance nic nie wiedziałem. Dostałem zdjęcia koleżanki i wydała mi się bardzo ładna.
Dziewczyny miały pewne zastrzeżenia co do imprezy... Płeć piękną miały reprezentować tylko one, a z chłopców mieliśmy być tylko my. Chciały zaszaleć.
Miały pewien problem, nie mieszkają w mojej miejscowości, a ich rodzice nic nie wiedzieli o zamiarach swoich córek. Chciały imprezować od 14 do 20 tak, aby zdążyć wrócić do domu. Szybko jednak wyszło na to, że zostaną u kumpla na noc...
Nadszedł dzień imprezy. Wróciłem ze szkoły o 17 (studiuję zaocznie). Na 18 byłem już gotowy do wyjścia. Zabrałem swoją fajkę wodną, spryskałem się perfumą i udałem się na imprezę.
Dziewczyny faktycznie imprezowały z kolegą już od 15. Były lekko wstawione i ucieszyły się na mój widok.
Przywitałem się z Kasią (siostra mojej byłej dziewczyny), a ona zapoznała mnie z Moniką.
Potwierdziła się pewna reguła. Dziewczyna w rzeczywistości, różni się od swojego wizerunku na zdjęciu. W tym przypadku wydała mi się nieco brzydsza, ale i tak bardzo mi się podobała. Jest urocza i bardzo delikatna.
Zaczęliśmy pić, palić shishę, rozmawiać... Impreza bez zobowiązań, szaleństwo. Zagraliśmy w lodzika, czyli przekazywanie z ust do ust kawałka lodu. Po obydwu stronach miałem atrakcyjnie koleżanki, więc pomysł wydawał mi się trafiony.
Problem jednak polega na tym, że gdy przychodziła kolej na to, że ona przekazywała lód mojemu kumplowi, to coś mnie zaczęło w środku kłuć.
Skończyliśmy zabawę, usiedliśmy... Wypiliśmy i zaczęliśmy znowu rozmawiać.
Położyła się na kanapie, była już zmęczona, chciała wypocząć i wytrzeźwieć. Położyłem się obok niej, zacząłem bawić się Jej włosami, dotykać. Dotykałem Jej ciała i miałem wrażenie, że rzeźbię w aksamicie. Jej zapach czuję do tej pory... Rozmawialiśmy szeptem, nagle wstała i poszła do kuchni. Tam była druga koleżanka i mój kumpel. Nagle usłyszałem, że coś się dzieje. Zabawiali się, nie były to poważne igraszki, raczej flirt. Zabolało mnie to, mój kumpel podszedł do tej imprezy na luzie, a ja się zaangażowałem... On się zabawił, ja wyszedłem...
Powiedziałem tylko, że idę do baru, bo kumpela, z którą dawno się nie widziałem zadzwoniła do mnie i mnie zaprosiła.
Grymas na ich twarzach, chwila ciszy i już mnie nie było...
Wróciłem po jakiejś godzinie. Ku mojemu zdziwieniu siedzieli i oglądali tv. Wszyscy już byli zmęczeni, dziewczyny w miarę wytrzeźwiały... Pocałowałem koleżanki na dobranoc w policzek, pożegnałem się z kumplem i wróciłem do domu.
Następnego dnia pozwoliłem sobie napisać na naszej klasie do koleżanki, którą poznałem. Poprosiłem o numer gg, nie dała mi go... Zapytałem dlaczego, nie odpowiedziała do dziś.
Od kolegów dowiedziałem się, że dziewczyna lubi sobie poimprezować i w sumie różne plotki o niej chodzą, jednak zdaję sobie sprawę, że nie nie wszystkie plotki muszą być prawdziwe. W swoim profilu na nk, ma wiele adoratorów, z którymi pisze dwuznacznie. Prawa młodości, w końcu jest wolna... Jest delikatna i głupiutka (nie głupia!)
Jednak ja mam problem. Coś czuję do tej dziewczyny.
Nie wiem, czy starać się o Nią, trochę plotki na jej temat mnie stopują... W dodatku wiem, że podobam się innym dziewczynom i je krzywdzę, gdyż ja je tylko bardzo lubię, a one są na prawdę w porządku. Mają odpowiedni system wartości, którego się trzymają, są inteligentne... Jednak brak tej chemii, którą poczułem do dziewczyny z tej imprezy... Mam wiele wątpliwości, a najgorsze jest to, że nie wiem, czy w ten weekend jakiś inny koleś nie będzie miał Jej w objęciach :(
Trochę o mnie.
Rzadko staram się o dziewczynę. Przez swoje życie byłem dwa razy w związku. Zawsze to dziewczyny starały się o mnie, gdyż ja nie miałem śmiałości zrobić pierwszego kroku (spróbowałem i kończyło się mizernie). Wszedłem w związek z siostrą koleżanki, która była na imprezie, gdyż bardzo tego chciała i się starała. Myślałem, że może z czasem pojawi się z mojej strony uczucie. Rozstaliśmy się przed wakacjami, jednym z powodów był sex, którego nie było i to z mojej winy. Jestem prawiczkiem i po prostu zbyt bardzo się stresowałem, chociaż chciałem. Uświadomiłem sobie, że związek nie ma sensu, a ona powiedziała (także swojej siostrze), że cienias ze mnie, ale, że mnie zaliczyła (rzadko się spotyka, że to facet odmawia, dziewczyny dziwnie się wtedy zachowują).
W przypadku dziewczyny z imprezy sprawa wyglądała trochę inaczej. Będąc blisko Niej moje serce szybciej biło, dostałem gęsiej skórki, czułem, że jest to dziewczyna, z którą mógłbym...
Nie na tej imprezie, nawet gumek nie miałem. Zależy mi, aby dziewczyna była w pełni świadoma, a ten pierwszy raz był wyjątkowy... Chciałbym tworzyć parę z Tą dziewczyną, ale mam wiele obaw...
Podjąć wyzwanie, spróbować?
Co o tym myślicie?