| Treść: | Zgłoś: |
|---|---|
| Mystery (2009-03-07 22:56:24): Parę razy zdarzyła mi się sytuacja, gdy myślałam, że jestem w ciąży. Pomimo strachu z serii "rany, co to będzie, co ja teraz zrobię" stwierdziłam, że nigdy nie poddam się aborcji. W takich sytuacjach za święte uznaję słowa mojej przyjaciółki: "Jeśli ludzie czują się gotowi, by uprawiać seks, niech czują się potem gotowi wychowywać dziecko w razie wpadki". Oczywiście wykluczam tu wszelkie inne incydenty, które do ciąży doprowadziły (chodzi oczywiście o gwałt). | |
| madziulka_ash (2009-03-10 21:10:37): Całkowicie zgadzam się z Twoją przyjaciółką. Też zawsze tak powtarzam i taka jest prawda. | |
| Mystery (2009-03-14 21:27:55): Znam dziewczynę, która bodajże dwukrotnie poddała się aborcji i żadnej traumy bynajmniej po tym nie ma. Innym razem wmówiła facetowi, z którym sypiała, że jest w ciąży, by ten dał jej pieniądze na zabieg. Straszne, nieludzkie i bezlitosne. Jak można potem spojrzeć w lustro? | |
| minia (2009-03-24 10:44:01): ja nie wiem jak ja mam spojrzeć :( | |
| ol3nk4 (2009-04-15 23:22:53): Przykro mi z tego powodu, ale masz pelne prawo zeby sie tak czuc, poniewaz bylas osoba myslaca i mogloby sie wydawac - odpowiedzialna. Teraz musisz z tym zyc. | |
| Silva (2009-04-20 09:05:42): Kurcze, ale żeście pocieszyli autorkę tematu... Mina... Co można powiedzieć? Co się stało to się nie odstanie, musisz żyć dalej. | |
| Silva (2009-04-20 09:38:41): Minia, napisałam ci wiadomość na prv. | |
| problemsolver (2009-04-27 11:26:03): A to pech... | |
| problemsolver (2009-04-27 11:26:18): A to pech... | |
| problemsolver (2009-04-27 11:26:21): A to pech... |