Treść historii:
Jak zacząć?
Nie wiem...
Może po prostu będę pisał to co podpowiada mi teraz serce.
To było dokładnie 27.11.2005 roku. Pamiętam to jak wczoraj. Zwykła koleżanka z tej samej miejscowości. Dzień wcześniej wracaliśmy razem ze szkoły i pytała się mnie czy jadę na dyskotekę. Odpowiedziałem, że tak i zadzwoniłem do kumpla czy ma jeszcze jakieś wolne miejsce w aucie bo Ona chciałaby się z nami zabrać. Na tej dyskotece po raz pierwszy ją pocałowałem. To był właśnie początek tak Pięknej miłości...
Nie będę opisywał całego związku bo po co. Opiszę tylko najciekawsze z niej historie. Po każdej z nich dopiszę jakiś ciekawy SMS, wiersz lub wyznanie, które jej napisałem.
Spotykaliśmy się praktycznie codziennie. Kiedyś człowiek nie miał tyle obowiązków, a i odległość wielka nas nie dzieliła. Było cudownie... Zawsze!
Wiersz i SMS na dobranoc.
"Kwiecie Mój!
Najpiękniejszy pośród wszystkich róż!
Różo piękniejsza niż kwiaty w wiosennym sadzie!
Aniele Mój!
Aniele, który swoimi skrzydłami tuli mnie do siebie wielką miłością!
Aniele przy, którym czuję się tak błogo!
Którego dotyk jest delikatniejszy niż łezka płynąca po twarzy!
Którego pocałunek jest słodszy niż pszczeli miód!
Którego miłość, nie zna granic!
Życzę Ci Dobrej nocy! Tak dobrej jak Ty!
Słodkich snów! Tak słodkich jak Twe usta i Pięknych jak Ty!
Dobranoc Kochanie Moje!
KOCHAM CIĘ!"
Pierwszy sylwester...
Ja nie pracowałem, ona też nie. Nie było pieniędzy na zabawę sylwestrową. Sami zorganizowaliśmy kilka par i sylwestra na tzw. Świetlicy Młodzieżowej. Było super!
Wiersz
"Gdybyś płakała otarłabym wszystkie twoje łzy
Gdybyś krzyczała pokonałabym wszystkie twe lęki
Chcę trzymać Twą dłoń przez wszystkie lata
Chcę tulić się do Ciebie przez wszystkie noce
Zniewalasz mnie swym niesamowitym światłem
Światłem Twojej miłości, które oświetla mi drogę nawet gdy jestem ponury
Twoja twarz nęka moje jedyne przyjemne sny
Twój głos odgania wszelkie zło
Twój uśmiech przynosi szczęście
Twe spojrzenie przynosi ulgę w cierpieniu
Tak bardzo chcę Ci powiedzieć jak bardzo Cię kocham
jednak nie ma taki słów w żadnym języku, które wyraziło by to co czuję do Ciebie
Wiem, że wiersz powinien zawierać rymy, lecz nie jestem taki dobry... Przepraszam.
Przepraszam, że byłem dzisiaj nerwowy,
Przepraszam za wszystkie przykrości, które Ci sprawiłem
Przepraszam za wszelkie zło, które Ci uczyniłem...
Dobranoc Skarbie mój najdroższy!
Dobranoc Serce moje najukochańsze!
Dobranoc Piękności moja!
Do zobaczenia w snach..."
Pierwsze wakacje...
Dwoje młodych ludzi jedzie na rowerach jakieś 30 kilometrów, żeby na weekend wyskoczyć do ośrodka z basenem. Było niemożliwie upalnie tego dnia. Ale co tam... Nie było samochodu, nie było nawet zbyt wielu pieniędzy. Jedynie jakieś tam oszczędności z kieszonkowego. Ale co z tego? Mieliśmy cel i mieliśmy siebie. Nic innego się nie liczyło. To była wtedy pierwsza nasza wspólna noc... Tylko spaliśmy, albo może AŻ spaliśmy razem, przytuleni, zakochani bez pamięci. Tak długo wpatrywaliśmy się wzajemnie w oczy aż zasnęliśmy.
A ta akcja w przebieralni... Niby nic wielkiego... Pierwszy raz tak porządnie dopadło nas pożądanie. Gdybyśmy mogli to zjedlibyśmy się na wzajem.
Kiedyś myślałem, że takie chwile są możliwe tylko na filmach. Jak bardzo cieszyłem się z tego, że się myliłem. Wspaniałe trzy dni i 2 noce razem... Sami...
Wyznanie...
"Chcę się upijać winem
płynącym z Twoich ust.
Chcę poczuć słodycz czekolady,
najsłodszej, bo Twojej,
właśnie Twojej.
Chcę zanurzyć się w miękkim aksamicie,
muskać go koniuszkami palców,
zachwycona chwilą.
Chcę dać się zaskoczyć przez cichy sen,
który przyjdzie znienacka,
gdy będę leżeć w Twoich ramionach.
Chcę poczuć Twój smak.
Smak życia, którego Centrum to Ty.
Smak życia, którego Sensem jest Twoja obecność, przy mnie.
Na zawsze przy mnie."
Moja studniówka...
Oj to było to! Przeżywałem wtedy coś pięknego, zakończenie szkoły średniej, pożegnanie z taką świetną i zgraną klasą. Ostatnie nasze wspólne "jaja" przedstawione w formie skeczy kabaretowych. Oj ale się uśmialiśmy! A Ona była wtedy ze mną... Wcześniej zrobiła sobie wagary w szkole żeby mnie wspierać na maturze Bawiliśmy się cudownie! Załatwiłem sobie wtedy nocleg u Brata. Po takiej zabawie, wspólna noc... Wyznania miłości... Nie da się tego opisać.
Wiersz, wyznanie...
"Gdy Cie ujrzałem pierwszy raz
"Ona nie dla mnie" - pomyślałem
Gdy przechodziłaś obok mnie
"Jaka ona piękna" - powiedziałem
Gdy się do mnie uśmiechnęłaś
... zamarłem
Usta Czerwieńsze od róży
Oczy piękniejsze od bursztynu
Włosy niczym promienie wiosennego słońca
Smak Twych ust jest słodszy od miodu zbieranego w sadzie pełnym kwiatów
Twe spojrzenie niczym promień światła dociera do mnie głęboko do serca
Twój dotyk jest jak bryza smagająca cieplutkim powietrzem
Wszystkie me troski i zmartwienia znikają gdy śńię o Tobie
Wszystko czego pragnę w życiu to Ty
Wszystko o czym marzę to Ty
Wszystko co jest mi potrzebne do szczęścia to Ty
Nie ma godziny w której bym o Tobie nie myślał
Nie ma nocy w której bym o Tobie nie śnił
Bez Ciebie... Nie ma nic.
Kocham Cie Kochanie najmocniej na świecie!
Kocham Cie Kochanie ze wszystkich moich sił!
Kocham Cie ponad życie!"
Ten Pierwszy raz...
Pamiętam dokładnie, było to 3 września 2006 roku. Minęło już trochu czasu. Poznaliśmy siebie, swój erotyzm, nawet po części nasze ciała.
Tak naprawdę nie planowaliśmy tego. Tak naprawdę ta chwila miała przyjść później i miała być zaplanowana. Miał to być szczególny dzień. Np czyjeś urodziny. Ale stało się to wtedy... Chyba lepszego momentu nie mogło być. Czysty spontan!
Grzecznie oglądaliśmy razem filmy na DVD. W pewnym momencie zaczęliśmy się przytulać i całować. Praktycznie bywało tak za każdym razem kiedy się widywaliśmy. Jej rodziców wtedy nie było w domu. Nie wiem dlaczego ale w tym momencie po prostu to pragnienie siebie nawzajem, to pożądanie naszych splecionych ciał było tak wielkie! Właśnie w tym momencie!
Nigdy wcześniej się tak nie czułem! Nie mówiliśmy do siebie wtedy... Nie rozmawialiśmy, nie szeptaliśmy! Po prostu każdy zamknął oczy i kierował się umysłem, emocjami, rządzą i sercem! Świat wokół przestał istnieć! Nie myśleliśmy o niczym innym!
A potem wspólne przytulanie się i całowanie... Czułości nie było końca!
Wiersz, wyznanie
"Słońce się mnie dzisiaj pytało czy Cię lubię...
Odpowiedziałem NIE! Ja Cię Kocham!
Gwiazdy mnie się pytają czy jesteś ładna...
Odpowiedziałem NIE! Jesteś Piękna!
Niebo się mnie pyta czy płakałbym za Tobą...
Odpowiedziałem NIE! Umarłbym z tęsknoty!
Serce me wciąż Twego szuka!
Dłoń chce tylko Twoją trzymać!
Usta chcą wciąż Twoje całować!
I szeptać w ucho: Kocham Cię ponad życie!
Moje serce tylko Twoje Kochać umie!
Moje serce tylko Twoje Kochać będzie!"
Kolejny sylwester i pierwsza poważna zabawa.
Byliśmy już ze sobą ponad rok. Nasz związek nabierał tępa. Stawał się czymś bardzo poważnym. Zaczynały się pierwsze wspólne plany na przyszłość. Na tej zabawie pewna dobra koleżanka powiedział mi, że nie wyobraża sobie tego gdybyśmy mieli skończyć ze sobą. Ponoć promieniowała z nas miłość! Zwłaszcza w tańcu a oboje na kursy chodziliśmy i tańczyliśmy bardzo dobrze.
Uśmiałem się wtedy i powiedziałem jej, że o to nie musi się martwić! Będziemy razem do końca świata i jeden dzień dłużej! Jak bardzo się wtedy myliłem...
Wyznanie
"there's nothin' I want more
I'll be the wal that protects you
From the wind and the rain,
From the hurt and pain.
I make it all for You and all for Our love
I'll be there when you need me. "
Pierwsza KREW...
Była w przedostatniej klasie Liceum. Miała okazję pojechać do Francji ja wymianę uczniowską. Zależało jej na tym bo pilnie uczyła się tego języka. Chciała zostać tłumaczem.
Więc pojechała... Przez ten długi tydzień dowiedziałem się co to znaczy tęsknić. Przecież mieszkaliśmy tak blisko i tak często się widywaliśmy. A tu nagle Moja Ukochana wyjeżdża bardzo daleko na tydzień do jakiegoś faceta w podobnym wieku. Pisała mi tam od czasu do czasu, że nieźle się bawi. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jak bardzo...
Jak wróciła to zauważyłem, że coś się zmieniło. Że to nie jest ta Kobieta, którą tydzień wcześniej żegnałem przy autobusie. Część jej została tam, we Francji. Ale zaakceptowałem to po pewnym czasie i dalej Kochałem.
Krótki SMS
"Gdy Cie nie ma przy mnie, w mojej duszy pada deszcz...
Kiedy nie ma Cię przy mnie, tonę w tym deszczu z Tęsknoty...
Jej urodziny...
Powiem krótko, zarabiając 540zł miesięcznie kupiłem jej bardzo drogi prezent.
Naszyjnik o nazwie EVENSTAR. Jak ktoś widział Władcę Pierścieni to wie, że jest to symbol wiecznej miłości.
No i oczywiście bukiet róż! Uwielbiała je...
Wyznanie
"We got everything and more
More than the rivers that run the land.
We've got it all in our hands.
Our LOVE!
I will defend it, I will fight for it!"
Kolejne Wakacje
No coś pięknego! Ja już pracowałem (Zastępcza służba wojskowa w Straży Pożarnej) więc pojechaliśmy nad jezioro na kilka dni. Było super! Byliśmy już długo razem i mieliśmy poważne plany na przyszłość. Po raz pierwszy rozmawialiśmy wtedy o tym jak na imię będą miały nasze dzieci. Wtedy też podczas przypadkowej sprzeczki (o Francję) dowiedziałem się, że mnie zdradziła... Całowała się z innym.
Bolało... Okrutnie... Płakała i prosiła o wybaczenie. Jak się zapytałem dlaczego nie powiedziała mi wcześniej to odpowiedziała:
"Bo tak bardzo się bałam, że ze mną zerwiesz. Że mnie zostawisz"
I chyba dlatego jej to wybaczyłem wtedy.
Jednak już nic nie było takie jak przedtem...
Co było dalej? Kolejny sylwester na którym doszło do poważnej kłótni...
Po raz pierwszy nasz związek stanął pod znakiem zapytania. Ale przetrwaliśmy i to.Później Ona skończyła szkołę, a jednocześnie skończyłem służbę w PSP. Postanowiliśmy razem wyjechać do Holandii żeby zarobić na wspólny "START". Mieliśmy wyjechać, ona miała iść na studia a ja dalej do pracy. Mieliśmy razem zamieszkać i być szczęśliwi. Co poszło nie tak?
Nie wiem...
Pojechaliśmy w Czerwcu. W Lipcu przyjechaliśmy na weekend do Polski, żeby załatwić pewne papierkowe sprawy. Dokładnie rok temu, 14 lipca powiedziała mi, że ze mną nie wraca do Holandii. Załamałem się... Tłumaczyła, że miała kiepską pracę i że nie wytrzymie tam jeszcze 2 miesięcy. Więc musiałem wrócić tam sam.
14 lipca 2008 roku... Ostatnia Randka
Ten wieczór miał w sobie chyba najwięcej emocji w ciągu całego naszego związku. Stwierdziliśmy, że nie będziemy się żegnać, że ten wieczór będzie taki jak wiele innych. Że będziemy się zachowywać tak, jakbyśmy się mieli w ogóle nie rozstawać. Zrobiliśmy sobie romantyczny wieczór. Otworzyliśmy dobre winko... Potem się Kochaliśmy. Ten seks był taki... Smutny! Taki okropnie smutny!
Potem nadszedł czas rozstania. Przedtem jednak powiedziałem jej, że zabraniam jej płakać. Kiedy wychodziłem z mieszkania powiedziałem:
"Teraz pozwalam Ci płakać". Płakała przez całą noc...
Ja musiałem tam wracać. Zostawiłem tam wiele swoich rzeczy.
Na drugi dzień pojechałem. Pierwszy kryzys przyszedł po tygodniu rozstania. Tęsknota nie do zniesienia. Ale byłem wytrwały. Po 2 tygodniach coś zaczynało być nie tak. Dziwnie ze mną rozmawiała przez telefon. Po kolejnym tygodniu już bardzo dziwnie pisała. Nie wytrzymałem w pracy i zadzwoniłem do niej dokładnie o 12 w południe, żeby dowiedzieć się o co chodzi.
Wtedy ze mną zerwała...
Przez telefon, na odległość ponad 1000km i tak o... Po prostu. Bez emocji.
Dlaczego? Przecież obiecała! Obiecała, że będzie czekać! Że będzie Kochać!
Zostawiła mnie dla innego...
Zerwała prawie trzy letni związek pełen tak cudownych chwil i miłości! Jak wróciłem to nawet nie przyszła żeby normalnie pogadać i wszystko wyjaśnić... Jak mogłem się czuć? Jak zabawka która zepsuła się małemu dziecku... Jak pies przywiązany do budy i zbity przez ludzi metalową rurką...
To tak bardzo boli! Zostałem wykorzystany i porzucony jak jakiś śmieć. Ile dla niej znaczył ten związek? 3 lata miłości? Starałem się! Byłem wierny! Poświęcałem się jak tylko mogłem! Kochałem ponad wszystko! I co z tego mam? Jedynie świadomość tego, że przez 3 lata każde jej KOCHAM CIĘ było wielkim kłamstwem, które działało jak narkotyk!
Co czułem? Gniew, złość, smutek, żal i cierpienie! I... Totalną bezsilność! Nie mogłem nic zrobić! Nie mogłem iść do niej by ratować ten związek!
To jest tak jakby ktoś wbił mi nóż prosto w serce! Ktoś kto był całym Twoim światem!
Minął już rok... Rok jestem sam.
Nie mam dziewczyny. Po niej nie chciałem mieć.
Wtedy w Holandii, już następnego dnia zaczęło się ze mną dziać coś okropnego. Piłem i ćpałem codziennie bo tylko wtedy nie myślałem o niej i nie śniła mi się po nocach. Po Tygodniu miałem takie zejście, że myślałem, że mnie odwiozą na pogotowie. Drgawki, zimny pot, oczy obrócone w górę, bladość na twarzy. Wyglądałem jak śmierć. Jak wróciłem do Polski, to już nie ćpałem ale piłem dalej. Wyżywałem się na innych Kobietach (nie raz koleżankach). Upijałem, wykorzystywałem je w łóżku a potem zostawiałem. Traktowałem jak przedmioty. Szczytem jednak było kiedy miałem już taką depresję, że złapałem za nóż i chciałem to wszystko skończyć. Tak z powodu Kobiety i tego kim się stałem chciałem się zabić. Brakło mi jednak odwagi... Albo po po prostu wypiłem o jeden kieliszek za mało. Taki właśnie byłem... Z wrażliwego i kochającego faceta zmieniłem się w potwora. Wstydzę się tego jak jasna cholera. Jak mogłem tak się zachowywać? Jak mogłem ranić wszystkich na około?
Trwało to kilka miesięcy. Na szczęście obudziłem się z tego koszmaru i zacząłem powoli wracać do świata żywych.
A teraz... Dzisiaj kiedy jest właśnie 14 lipca, tak bardzo chciałbym tam pójść, zobaczyć ją i po prostu ze łzami w oczach ją pocałować!
Kochać i być przez nią Kochanym!
I jednocześnie tak bardzo chciałbym już nigdy jej nie spotkać! Zapomnieć! Znienawidzić...
Taka wielka Nadzieja! Nadzieja na wspólne życie!
Taka wielka Wiara! Wiara, że to właśnie ta jedyna!
Taka wielka miłość! I dziękowanie Bogu za podesłanie Anioła!
Oto właśnie jest moja historia.
Teraz po roku czasu, wyleczyłem się już chyba całkowicie. Chyba bo nie zmienił się fakt, że nadal tak blisko siebie mieszkamy. Widuję ją przynajmniej raz w tygodniu. Przeważnie gdzieś tam się mijamy. Nadal czuję kłucie w sercu na jej widok. Ona się wtedy patrzy na mnie... Boże te oczy! Te spojrzenie! Ta Twarz!
Jej imię będzie już na zawsze wyryte w moim sercu!
I piszę to wam facet, który dzisiaj ma 23 lata. Niedawno kogoś poznał i powoli przełamuje strach przed tym, by znowu się zaangażować i zakochać.
Pozdrawiam wszystkich i przestrzegam... Nie róbcie tego co ja! Wiem, że żyć się człowiekowi odechciewa, ale faktycznie czas leczy rany. Mi zajęło to OK roku. I tak jeszcze myślę od czasu do czasu o niej. I tak od czasu do czasu mi się przyśni w nocy. Ale jest już inaczej. Coś się kończy a coś zaczyna...
Wyświetleń: 186