Uzależnienie od marihuany


Treść historii:
Nie sądziłem, że marihuana może uzależniać. Wiele się naczytałem o alkoholu, papierosach i twardych narkotykach, które faktycznie uzależniają. Marihuana zawsze była dla mnie przyjemną rozrywką, w której dopatrywałem się jakiś leczniczych właściwości. Dobrze się czułem jak paliłem i nie przewidywałem tego, że któregoś dnia zabrnę za daleko. Zacząłem palić w gimnazjum. Miałem 14 lat. Na pierwszego jointa poszedłem do kolegi do domu. Był czerwiec. Końcówka szkoły, piękna letnia pogoda. Mieliśmy robić ciasto na angielski. Zaproponował, że mnie upali. Za bardzo nie byłem przekonany, ale nie miałem nic do stracenia. Stwierdziłem, że spróbuję. Na początku nic nie czułem, ale później doświadczyłem całej mocy i potęgi marihuany. Było wspaniale. Świat wyglądał pięknie, dźwięki brzmiały cudownie, a jedzenie smakowało wyśmienicie. Do tego ciągły i przyjemnych śmiech. To było naprawdę pozytywne doświadczenie i chciałem powtarzać je jak najczęściej. Zaczęło się ciągłe palenie. Korzystałem z każdej możliwej okazji aby przypalić. Szybko wkręciłem się w środowisko palaczy i spędzałem z nimi całe dnie. Każde pieniądze, które dostawałem od rodziców, wydawałem na zioło. Bywały dni, kiedy od rana do wieczora chodziłem spalony. Im częściej trzymał mnie stan marihuanowego upalenia, tym więcej wynosiłem z samej fazy. W pewnej chwili przestały mi wystarczać poprzednie dawki. Zauważyłem, że aby bawić się tak samo dobrze jak kiedyś, musiałem zamiast jednej lufki, wypalić 3-4. Koszta się zwiększały, a ja kombinowałem hajs z każdej możliwej strony. Sprzedawałem, co mogłem, brałem coraz więcej od rodziców. Kilka razy oszukałem ich na kosztach wycieczki klasowej, albo wakacyjnego kieszonkowego. Moi znajomi odwrócili się ode mnie, ponieważ za cholerę nie mogliśmy się dogadać. Wszyscy żyli w jakimś innym świecie. Ja miałem swój, w którym dominowała marihuana i nowi znajomi tak samo jak ja chodzący spaleni każdego dnia. Minęło kilka lat, gimnazjum, liceum. Zaczęły się studia. Wtedy zauważyłem pierwsze poważne objawy ciągłego palenia. Nie mogłem się skupić. Nic mi nie wchodziło do głowy. Nauka była bolączką, którą po paru minutach sobie odpuszczałem, ponieważ po godzinie nie pamiętałem niczego, czego chciałem się nauczyć. Kilka razy próbowałem przypalić i usiąść z jakąś książką i nawet wchodziło, ale następnego dnia nic już nie pamiętałem. Do tego dochodziła całkowita niemożność dogadania się z ludźmi. W ogóle nie próbowałem z nimi rozmawiać na trzeźwo, ponieważ wtedy nie mogłem odezwać się ani słowem. Praktycznie przestałem mówić. Rozmawiałem tylko z moimi znajomymi palaczami. Natomiast po spaleniu wolałem cieszyć się stanem, niż gadać z nimi wszystkimi. Pamiętam, że kolejnym dziwnym objawem było poranne wstawanie i czucie się dziwnie. Świat był jakiś taki suchy, obcy, nienaturalny. Bałem się go. Nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić, kiedy bezcelowo kręciłem się po mieszkaniu. Wiem, że gdybym wyszedł na ulicę to mógłbym już nie wrócić. Musiałem przypalić, aby poczuć się z powrotem normalnie. Jeśli zwiększałem dawki to było ok i miałem fazy, ale już nie tak mocne jak na początku. Bardziej wyluzowane, delikatniejsze i mniej mnie w nich zadziwiało. Nigdy nie zrobiłem przerwy dłuższej niż 2 tygodnie. Dziś jestem na III roku studiów, udało mi się jakoś przepchnąć samego siebie przez te wszystkie lata. Palę codziennie, nic się nie zmieniło. Nawet teraz jestem spalony i znów wszystko jest dobrze. Tylko, że jak jutro rano wstanę, to znów będę miał te głupie rozkminki, że chyba coś tu nie gra. Czy ktoś z was był lub jest w podobnej sytuacji? Z jednej strony lubię palenie, ale z drugiej zaczyna mnie to powoli męczyć i chciałbym już z tym skończyć, a nie wiem jak. Co byście zrobili na moim miejscu?

Wyświetleń: 31792





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
mireable (2009-03-06 23:39:08):
Wiesz stary, masz problem... nie myślałeś może nad przekazniem swoich oszczędności zaufanej osobie, tak powiedzmy na miesiąc... żebyś przez miesiąc nie palił.

Każdy czasami ma doła po obudzeniu się następnego dnia. Ja tak, np. kiedy ostro popije, wstaje na kacu a tu mnóstwo nie pozałatwianych spraw.... to jest przerażające, ale wiem że to minie po jakimś czasie. Niech to będzie dla Ciebie wyzwanie, poradzić sobie ze światem, takim jaki Cię obudzi rano bez wspomagaczy.... tylko słabi się poddają, a Ty nie jesteś chyba słaby co nie? Trzymam kciuki i pisz jak Ci idzie!
mindless (2009-03-07 00:01:57):
Najważniejsze to abyś uświdomił sobie że naprawdę masz problem.
novvy (2009-04-15 21:29:08):
a Ja pierdole już sprzęt dałem sobie spokój jak mi w szkole nie szło zawaliłem 2 lata i niechce 3 i nie palę już 2 miesiące lepiej mi idzie nauka, jestem codzienie w szkole i jest okey. wole się najebać niż zajarać muszę zdać i tyle w chuj osób jest od tematu uzależnionych. a kożdy mówi że to nie uzależnia TO NIE PRAWDAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
mrowaINO (2009-06-23 12:07:07):
Siemanko Ziomek
przeczytałem to Co napisałes i musze Ci powiedziec ze nawet niezle to zabrzmiało . Bo wszystko sie zgadza z codzienna zeczywistoscia .
Dymecky (2009-06-30 12:24:06):
Sam mam taki problem. Pale od 14 czy 15 roku zycia przeszedlem juz to wszystko co ty pale od czasu do czasu ale staram sie wogole o tym nie myslec bo to jest sedno sprawy. Znajdz sobie jakies zajecie. Mi pomoglo znalazlem prace i staram sie na niej skupic. Bardzo pomogla mi rowniez moja dziewczyna ktora odeszla ode mnie wlasnie z tego powodu i dala mi do myslenia. Kiedy masz motywacje napewno uda ci sie to pokonac.
violetta (2009-07-16 15:37:52):
jakbym czytała mojego męża, z tą różnicą że on wie że jest uzależniony ale nie chce nic z tym zrobić. On twierdzi że pali bo lubi, że lepiej tak przeżyć życie niż na trzeźwo.
A ja widzę jego postępy a raczej degradację jego osoby, ma zaniki pamięci, nie interesuje go nic poza roślinnami psychogennymi i wciąż szuka ich w necie, traci zainteresowanie mną, seksem, bliskością, stroni od ludzi, mówi że ich nie lubi.
Przykro patrzeć na człowieka który kiedyś był fajnym facetem w którym się zakochałam, teraz on się robi niepełnosprawny psychicznie. Jego brat jest alkoholikiem i menelem, on chyba skończy podobnie.
Niestety mamy dziecko ale nie mogę pozwolić na to żeby synek patrzył na tatę z czerwonymi oczami i dziwną skwaszoną miną.
Co mam zrobić? On twierdzi że nie chce przestać palić, jedyne wyjście widzę w rozstaniu, moze mu się oczy otworzą, chociaż wątpię niestety:(
tikikiki (2009-07-16 19:34:30):
Jeśli nie masz osoby, która by Cię wspierała w kończeniu z tym to wg mnie to się nie skończy. Właściwie... bez takiego przyjaciela, dziewczyny, kogokolwiek, kto by w Ciebie wierzył- nie dasz rady.
Silva (2009-07-16 20:57:36):
No to piknie. Jesteś uzależniony. Dobrze że przynajmniej o tym wiesz.

A teraz: przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś i pomyśl jak czarno to wygląda. Stoczysz się, kolego. Będziesz coraz bardziej tępy psychicznie, jak mąż Violetty.

Po drugie: przeczytaj 3 razy to co novvy napisał i przemyśl, szczególnie ostatnie zdanie.

Po trzecie pomyśl czy nie warto byłoby czegoś sensownego zacząć z sobą robić, żeby nie skończyć z zbabranym mózgiem.

Po czwarte: NATYCHMIAST poszukaj w necie jakiegoś centrum leczenia uzależnień, AA (marihuana jeśli chodzi o uzależnienie działa podobnie jak alkohol) czy czegoś w tym guście, przy najbliższej okazji idź tam i zacznij działać.

Bo inaczej na prawdę będzie z tobą źle.
Femme fatale (2009-07-16 22:35:42):
Ja mam podobna sytuacje tylko mysle, ze troche lepsza, ale moze jestem w bledzie??? Tak wiec sprobowalam jak mialam 17 lat a takie czeste palenie to mam od... roku. Zrobilam sobie miesiaczna przerwe i od tej przerwy pale prawie codziennie a tak to roznie... Jak sie ma, jak ktos poczestuje. Jednak od wrzesnia zamierzam przystopowac. Ide na studia i do pracy. Nie chce wstawac rano odmozdzona - bo wlasnie to jest to uczucie. Moj mozg jakby jest wylaczony. Uwielbiam marihuane... przyznaje sie do tego. Jednak moja sytuacja jest zbyt wazna bym mogla sie kompletnie pochlanac. Zawsze musze znalesc opanowanie i jak na razie udaje mi sie to. Pale, ale staram sie to kontrolowac. Jesli mam kase to wydaje na trawe jesli mam jej troche wiecej i nie szkoda mi jej wydac na taki dopalacz. Jak sobie z tym poradzic??? Sadze, ze musisz znalesc cos lub kogos kto bedzie Twoja motywacja. Ja mam taka osobe zanim sprobowalam marihuany dlatego wiem, ze stoczyc sie nie moge :)

Uzaleznienie od marihuany jest straszne, bo jest psychiczne nie fizyczne. Masz stany lekowe, dyskomfort... dokladnie to co opisujesz. Ciezko jest z tym zerwac na zawsze. Mysle, ze zawsze bede przypalac, ale mam nadzieje, ze nie tak czesto jak teraz tylko raz na dlugi okres czasu. Zycze tego rowniez Tobie :)
sunshine (2009-08-04 00:29:13):
Witaj. Mam 25 lat od 15 roku zycia imprezowałam. Zdarzało mi sie upijać i robić sobie wstyd, więc wolalam palić bo bardziej mi się podobało a miałam wieksza kontrolę nad sobą, przynajmniej tak mi sie wtedy wydawało. Ostatnie 10 lat przeżylam na lucie.Czasem wiekszej czasem mniejszej. Marihuana nie uzależnia fizycznie, ale psychicznie. Bez niej nic mi sie nie podobało starałam sie aby mi nie zabrakło....Przez jakis czas udawało mi sie godzić pracę, szkołę,zwiazek i palenie. Ale z czasem palenie zaczeło mi zabierać coraz wiecej przestrzeni, stracilam zainteresowania, utrzymywalam kontakty przedewszystkim z ludzmi z zielonego klimatu.Potem nie miałam pieniedzy na dalszą naukę(na trawe mialam...) , Nadal pracowalam i byłam dumna z siebie,że jestem niezależna finansowo, codziennie chodziłam do pracy ale jak tylko z niej wychodzilam to myslałam o tym czy mam co palić i czy mam wystarczająco (ile by nie bylo to i tak było za mało) , do tego tyłam bo apetyt wiadomo po gibonie smakuje...Tracilam poczucie własnej wartosci, uciekałam w ciągla lute.zaczełam oszukiwac znajomych i odmawiać spotkań bo wstydzilam sie,że jestem nie do uczona,gruba.Chciałam,żeby wszyscy dali mi spokój ,chciałam tylko palic.Coraz częściej kłuciłam sie z partnerem, Unikałam rodziców bo pytali a jak szkoła ,praca,co planuje.Ja chciałam tylko palić i ogladac tv i głupie filmiki n youtube. Z ambitnej dziewczyny stalam się upośledzonym uczuciowo i emocjonalnie stworzeniem.Kompletnie straciłam kontrolę nad swojm życiem.....Ktoś pokazał mi droge,,,pomógł zrozumieć dlaczego tak jest i ,że nie ja jedna tak sie zakreciłam,Dowiedziałam się,że jestem chora na uzależnienie i ma to źródło w moim dzieciństwie i wczesnej młodosci.Bo stara nie jestem heheheh Postanowiłam sie ratować, spełnić marzenia o skończeniu studiów, normalnej rodzinie i szczesliwym zyciu.od 5 miesiecy nie palę. od 15 roku życia to najdłuższy okres trzeźwosci w moim zyciu.Wiem,ze chcę utrzymać ta trzeźwość(nie piję też alkoholu) bo dopiero teraz ZACZYNAM poznawać życie.Dopiero teraz dojrzewam tak jak by przez ostatnie lata byłam mentalnie zahibernowana na 1 etapie .Będę się dalej leczyć i starać tą trzeźwość utrzymać i Tobie radze to samo. Tylko pamietaj o pokorze jest ona bardzo potrzebna w zdrowieniu.Nie zawsze mi sie podobalo to co mówili terapełci ale im zaufałam bo robią to od lat.Mi naprawde pomogli zrozumieć siebie.Życze Ci powodzenia .Jesli czegoś się bardzo chce to się udaje!!!!
sunshine (2009-08-04 00:37:03):
P.S im szybciej przerwiesz palenie tym lepiej dla Twojej psychiki, ja już nie mam takich dziur w pamieci, umiem znaleźć słowa, a nie pale dopiero 5 mies.
Ps. ps
Nie oszukuj się,że możesz ograniczyc palenie. Bo uda Ci się najwyżej na krótki okres czasu a potem wrócisz do tej samej czestotliwosci i ilości.zwłaszcza w ciężkich życiowo sytuacjach lub nawet zwykłej złosci pierwsza myśl to,zeby zapalić. Nie daj się!!!!Trzymam kciuki!!!
Definicja_Pener (2009-08-04 06:44:42):
Ehhh... nie trzeba było zaczynać... No można jednego lolka zapalić kręconego w eleganckim gronie ;D hehe ale bez przesady.

Ja nie paliłem nigdy zioła

Bardzo rzadko piję alkohol

Często pale. Papierosy ;)
Silva (2009-08-04 09:10:25):
To też niezdrowo i też uzależnia.
Definicja_Pener (2009-08-05 21:49:07):
Ale jak przyjemnie jest sobie bucha wziąść D
Silva (2009-08-06 08:48:12):
Ja niczego nie palę (chyba, że ogniska ;)) i dobrze mi z tym :)
BadNoe (2009-08-06 10:35:06):
No niefajnie, weź się w garść i rzuć to świństwo,zanim zmarnujesz sobie życie.
Ja też palę tylko ognisko ;)
Definicja_Pener (2009-08-06 11:46:00):
I lepiej nie zaczybajcie palić fajek. O narkotykach nie wspomne.
weraaa_21 (2009-08-09 17:13:26):
mam w takiej sytuacji przyjaciela. ale nie wiem jak mu pomóc. mu się to podoba, ale ja widzę jak jest. jak nie pali 2 dni to dostaje depresji ma myśli aby tylko zapalić.oddał by za marihuanę wszystko.czasem nawet mnie nie poznaje.rani mnie to.widzę jak się niszczy. i wiem ze muszę coś zrobić.

jak mam mu pomóc?
BadNoe (2009-08-09 18:59:08):
Zaprowadź go na odwyk dla narkomanów.
Silva (2009-08-09 19:49:58):
To nic nie da. Jak on nie chce tego rzucić to żadna terapia nic nie pomoże, bo facet uważa że wszystko jest w porządku. I obawiam się, że nie będzie łatwo go przekonać, że nie jest.

Możesz spróbować z nim porozmawiać, zapytać czy nie widzi u siebie żadnych niepokojących objawów i powiedzieć, co ty widzisz. Ewentualnie poszukać i dać mu do przeczytania - albo przeczytać - wypowiedzi osób, które były uzależnione. Jak nie pomoże (a pewnie nie pomoże)... to dawaj mu cały czas delikatnie do zrozumienia co o tym myślisz i jakie palenie może mieć skutki a jak zacznie zauważać objawy że coś z nim nie tak to będzie pamiętał o twoich ostrzeżeniach. I może wtedy będzie się dało z nim pogadać.

Ale przede wszystkim staraj się podchodzić do całej sprawy z cierpliwością i uprzejmością. Nie mów mu że jest głupi i nie próbuj na siłę zaciągać na żadne terapie bo tylko się na ciebie obrazi i tyle będzie z tej "akcji ratowniczej".

Życzę powodzenia w tej szczytnej misji :)
 


Jakie życie, taka śmierć.








podobnie.pl © 2014 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl