| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| sunshine (2009-08-12 13:40:02): Uzależniony sam musi zadac sobie sprawe,że ma problem. Czesto tego nie widzi bo działa w nim system zaprzeczeń i iluzji..."....nie jest najgorsze to,że zachlejesz( w tym wypadku zaćpasz) i załajdaczysz się na śmierć ale to ,ze sobie to logicznie wytlumaczysz...."Ludzie uzaleznieni szukają sobie pretekstów ; -miałem zły dzien, musze jakoś odreagować -w szkole w pracy mnie wkurzyli -moi rodzice sie klóca -partner nie rozumie, -zło tego swiata jest tak ogromne ,że muszę oderwać się od rzeczywistości, -pale bo lubie. Według mnie powinnaś pokazać przyjacielowi jakie straty może onieść w skutek palenia.Zmiany (stałe) w psychice,w znajomościach, w rozwoju osobistym i nie oszukujmy sie płuca też dostają....oraz płodność.THC osadza się w tkance tłuszczowej ,w przysadce mózgowej(luki w pamięci) i wokół jąder i jajników powodując zmniejszenie płodności.Nawet jeśli Twój kolega nie myśli teraz o dzieciach to napewno kiedys chciałby je mieć.Ja właśnie czekam za wynikami badań.....Ciężko mi będzie jesli okaże się,że przez palenie marihuany nie bedę mogła mieć dzieci....Jest wiele powodów dla których ludzie nie powiinni palić.Ale nałóg to coś strasznego i bardzo ciężko sie z niego wychodzi...... |
||
| nokia66 (2009-10-17 12:31:27): Masz cholerny problem. Ile ja mam znajomych którzy palą z tego się nie da wyjść, chyba że masz bardzo silna wolę i chcesz z tym skonczyc to rozumiem moze Ci sie uda. Próbowałam wyciągnąć z tego bardzo dobrego przyjaciela, ale nie udało mi się. Proszę Cie zastanów się nad tym co robisz. Marnujesz swoje życie, to się żle skończy. Palisz juz tyle lat sa małe szanse że z tego wyjdziesz ale pomysl nad tym, zastanów sie dobrze. |
||
| ElvisMK (2009-10-30 21:35:29): już 1 zdaniem mnnie rozjebałeś że nie da sie od tego uzależnić jak kurwa palisz raz na tydzień to sie nie uzależnisz ja pale codzień dzisiaj nie zapaliłem i sie czuje chujowo i kurwa znowu nie usnę a więc jak nie wiesz to nie pierdol głupot bo to mnie wkurwia |
||
| Silva (2009-10-30 21:48:23): Tiverser, tu masz właśnie przykład degradacji spowodowanej marihuaną. Jak będziesz palił to skończysz jak ElvisMK. Mnie by ten przykład wystarczająco silnie zniechęcił. |
||
| jagna007 (2009-10-30 22:47:15): Chciałabym prosić Was o poradę, bo naprawdę nie wiem juz co robić. Ostatnio dowiedziałam się, że mój chłopak, z którym jestem od ponad 3 lat, od ponad roku pali praktycznie codziennie marihuanę. Oczywiście już na początku związku wyraziłam swoje podejście do marihuany, powiedziałam, że bardzo nie chcę, żeby palił itd. Było jednak parę sytuacji, kiedy "przyłapałam" go na tym, że sobie zapalił. Nie było wtedy ciekawie. Po ostatniej takiej sytuacji, powiedziałam mu że odejdę, jeśli się dowiem, że miał z tym do czynienia, a on obiecał mi, że więcej tego nie zrobi ( było to pół roku temu ). Okazało się jednak, że od roku permanentnie mnie oszukuje i robi ze mnie kretynkę. Nadużył moje zaufanie cholernie, wierzyłam mu w różne rzeczy, bo chciałam, żeby tak było (np., że fifka w jego plecaku znalazła się tam nie wiedomo skąd itp.). Jednak nie odeszłam, bo wiedziałam że potrzebuje pomocy, a zależy mi na nim ogromnie. Nie chciałam, żeby został z tym sam. Powiedziałam mu jednak, że musi iść na terapię i całkowicie zerwać ze wszystkim co ma związek z TYM badziewiem. I wszystko było ok, zapisał się do terapeuty, twierdził, że nie pali ( ciężko mi w to uwierzyć, ale nic mu o tym nie mówię ), poprawił swoje zachowanie wobec mnie ( był dużo spokojniejszy ). Dziś miał pierwszą wizytę u terapeuty.Jednak, po wyjściu od niego powiedział, że to nie dla niego i że nie chce tam juz chodzić. "Facet" niby dobrze mówił, wszystko się zgadzało, ale że to nie dla niego i juz. On po pierwszej wizycie już wie na czym stoi i on sobie poradzi z tym wszystkim sam. (chodziło mu głównie o wewnętrzne przyczyny palenia). Ciężko mi jednak uwierzyć, ze rzeczywiście da sobie z tym wszystkim radę sam. W niego wierzę ogromnie i chcę, żeby mu się udało, ale wiem też jak ciężkie potrafi byc uzależnienie, a tym bardziej jego przyczyny i właściwie nie znam osoby, która poradziłaby sobie z nimi sama. Boję się, ze wróci do tego, a ja nawet nie chcę sprawdzać go codziennie czy palił, czy nie. Nie wiem jak go przekonać, żeby dał szansę terapii, że moga mu tam pomóc i że nie ma się co zrażać po pierwszej wizycie. Nie wiem co mam robić, a z jednej strony zależy mi na nim, a z drugiej nie chcę wpakować się w to samo co moja matka, czyli ciągłą walkę z uzależnieniem partnera ( mój ojciec jest alkoholikiem ) Podpowiedzcie mi, jak mogę do niego trafić? Może ktoś, kto ma podobny problem jak on będzie lepiej wiedział jakich argumentów użyć... |
||
| Silva (2009-10-30 23:13:25): Dużo już zrobiłaś. Spróbuj zrobić jeszcze trochę, ale jeśli nie zgodzi się na terapię i na prawdę nie będzie się starał z niej skorzystać to sobie daruj. Jeśli on jest uzależniony (a jest) to sam z tego nie wyjdzie. Ty też mu nie pomożesz, bo mimo najlepszych chęci nie jesteś terapeutką tylko jego dziewczyną. Codzienne sprawdzanie czy palił czy nie też do niczego nie doprowadzi. Nie warto żebyś ryzykowała swoim życiem, przyszłością dla uzależnionego faceta. Mnóstwo kobiet złapało się już w taką pułapkę "jak z nim będę to kiedyś się zmieni" a to nie prawda, bo może zmienić się tylko na gorsze. Więc krótko a treściwie: jeśli on nie podejmie na poważnie terapii to z nim zerwij. Bez wahania. |
||
| jagna007 (2009-10-30 23:21:35): a czy powinnam poinformować o jego problemie kogoś z jego rodziny? |
||
| Silva (2009-10-31 08:29:49): Hm... Ani ze mnie psycholog ani etyk, więc nie wiem. Ale wydaje mi się, że dobrze by było, bo: 1. Rodzina to rodzina, ma na niego większy wpływ. 2. Rodziny tak nie ściągnie na dno jak mógłby ciebie. 3. Rodzina to jest coś raczej stałego, będzie miał i stały nadzór i stałe wsparcie. (No, chyba że już nie mieszka z rodziną, albo rodzina go wyrzuci z domu czy coś takiego) W każdym razie moim skromnym zdaniem dobrze by było, żebyś poinformowała kogoś z jego rodziny o sytuacji. Ale się zastanów, ty prawdopodobnie znasz jego rodzinę i wiesz, co może z tego wyniknąć - ja nie wiem. |
||
| hania1341 (2009-11-02 19:11:16): Mój syn 19-letni jest uzależniony-stwierdzono na terapii, na której był 1 raz. Uwielbia palić, jak jego ojciec, z którym nie jestem od 2 lat. Nasza rodzina się rozpadła przez narkotyki i alkohol. Sama chodzę na terapię dla współuzależnionych.Musiałam go wywalić z domu.Płaczę codziennie, ale mam nadzieję, że to pomoże, bo próbowałam już wszystkiego. Nie palcie tego gówna!!! Człowiek jest wolny,gdy nie jest od niczego uzależniony! Miałam ciężkie życie, kocham moich chłopaków, ale dlatego, że ich kocham nie będę tego tolerować i udawać, że nie ma problemu. Syn zdolniacha rzucił szkołę, nie pracuje już rok i stwierdził, że nie będzie żył jak ja i inni frajerzy..Czekam na sygnał od niego, czekam, żeby się zgodził na terapię, bo nie widzę innego wyjścia..bo ginie mój syn ukochany..jedyny..:(((( |
||
| extazka (2010-02-19 18:03:37): Powiem ci tak. Pale juz 7 lat marihuane, pale codziennie no od jakiegos miesiaca 3-4 razyw tyg, ale to dlatego, ze jestem za granica i po zacier mam 40km :p. Faza na poczatku zawsze jest najlepsza, czlowiek zwaluje ze wszystkiego, jest wyluzowany i inaczej odbiera swiat - kolorowo. Wydaje sie, z po paleniu ta szara rzeczywistos ma sens, czas leci wolniej, kolory sa intensywniejsze - myslisz sobie chce tak codzinnie, chce zeby ten stan trwal bez przerwy. Uwielbiasz ten czilałt. Idziesz spalony po ulicy mijasz normaklnych szarych ludzi, ktorzy biegaja jak mrowki do pracy i do domu i myslisz sobie, ze jestes od nich lepszy, myslisz co oni maja z zycia?? Nic! Zapierniczaja jak roboty. Ja to jestem kims fazuje sobie, robie co chce. To jest zycie jestem szczesliwa, jest mi dobrze, nigdzie sie nie spiesze, nic mnie nie denerwuje, czuje sie wolna. Mam fajnych znajomych z ktorymi sobie melanzujemy, czego mi wiecej potrzeba. Bajka sie konczy w momencie w ktorym zaczynam zauwazac, ze jednak nie wszystko jest takie fajne jak na poczatku Ci sie wydawalo,ze to co sie wydawalo kolorowe jednak jest szare. Palisz coraz wiecej, bo sztuka juz nie starcza,palisz tylko z bonga, bo z innych sprzetow Cie nie kopie. Jarasz od rana do wieczora jak najwiecej sie da, zeby skuc sie tak, zeby nie miec sily na nic i tak jest fajnie, miec totalnego zgona. Nic Ci sie nie chce. Po pewnym czasie dostajesz tz. zespol amotywacyjny, nie chce Ci sie uczyc, nie chce Ci sie sprzatac, nie chce Ci sie totalnie nic. wstajesz rano i czujesz sie jak po tygodniowej balandze, nabijasz bongo i palisz, kladzies sie dalej spac. Wstajesz ogarniasz si troche i idziesz dalej palic, moze pojdziesz do szkoly, a moze nie, wszystko zalezy od tego jak sie zbakasz, a jak sie nie zbaksz to moze w szkole bedzie jakis montaz, to nie pojde na zajecia. Wracasz zjesz cos i palisz dalej, mozesz zjarac sama 5 lanow ale na wieczor tzeba cos miec chociaz na jedno bongo, bo nie zasniesz bez niego. Zaczynaja czlowieka lapac po pewnym czasie tz. moralniaki, czlowiek ma dosyc takiego zycia w bezsensie, zycia w ktorym jest tylko pustka i palenie. Kladziesz sie spac z mytsla, ze od jutra juz nie bedziesz palic, ale nastepnego dnia myslisz tylko o tym, zeby cos skrecic do palenia i zajarac. Zaczyna sie bledne kolo, zaczynas sie zatracac,nic nie ma znaczenia tylko to, zeby zapalic. i tak mijaja dni i lata, a ty zyjesz jakby w letargu, co jakis czas majac przeblyski tego, ze to juz tak duzo czasu minelo, ze to juz np. 4 lata zlecialy, a Ty tak naprawde nie zrobilas przez ten czas nic konstruktywnego. probujesz sobie przypomniec, cos fajnego z tego okresu, ale okazuje sie za malo pamietasz, dochodzi do Ciebie, ze stracilas kupe zycia, ze tak jakbys je przespala, zyjac iluzja, ze trzeba cos z tym zrobic, bo nie chcesz nic nie pamietac, nie chcesz tylko byc... Nie chcesz wstawac rano i zaczynac dnia od zaje... Teraz chcesz byc taka jak Ci ludzie, ktorych mijalas kiedy na ulicy, ktorzy byli dla Ciebie tacy dziwni pracowali mieli rodziny i wciaz gdzies pedzili. Chcesz tak jak oni miec jakis sens w zyciu, a nie tylko bake.Tak to wyglada z mojej perspektywy. Wszystko jest dla ludzi, ale jesli nie staje sie to sensem ich zycia. Pale nadal i chyba nigdy nie przestane, bo po mimo wszystko to lubie, dalej jest dla mnie taka jakby odskocznia od zycia codziennego, ale nie pale juz tyle, nie dlatego, ze nie chce palic, ale dlatego, ze tu gdzie jestem ciezko jest z baka. I powiem Wam, ze teraz kiedy mam dni bez palenia a przez 7 lat nie mialam prawie wogole, czuje to. Czuje zycie, swiat jest piekny kolorowy, chce mi sie zyc, usmiecham sie, ale tak naprawde, usmiecham sie bo jestem szczesliwa, wczesniej prawie wogole sie nie usmiechalam, nic mnie nie cieszylo. To by bylo na tyle juz sie i tak za duzo rozpisalam ... |
||
| vintage (2010-04-15 17:20:14): jestem w podobnej sytuacji co ty. Pale gandzie niemal codziennie od ok 4lat, systematycznie zaprzeczając przed samym sobą o istnieniu jakiegokolwiek zagrożenia płynącego z tego faktu. Po prostu uważałem, że mam immunitet na uzależnienia. Problem w tym, że tak nie jest i moje zachowanie oraz zmiany stały sie już nie do zniesienia nawet dla mnie. Na szczęście dla mnie okazało się, że mam jednak przyjaciela, którego znam od 16 lat i to on pewnego dnia przedstawił mi jak sprawa ze mną wygląda i zaoferował mi pomoc. Musze dodać, że juz powoli robię sobie przerwy w paleniu- a w dalszym zamyśle chcę po prostu rzucić. Sam jednak nie dam rady i dlatego przyjąłem pomoc kumpla. Warto. Ale na dzień dzisiejszy jednak PALĘ- bo jestem w nałogu i ważne abyś sobie to też uświadomił. I tu nie ma się czego wstydzić. Bo sam siebie nie oszukasz...... |
||
| kmc (2010-05-17 23:15:37): Miałem bardzo podobny problem, właściwie z tą różnicą że uczy mi się lepiej jak jestem spalony. Moja historia jest wręcz identyczna tylko ma ciąg dalszy. Postanowiłem się ogarnąć, na szczęście nie byłem sam, bo część znajomych z którymi paliłem też postanowiła przestać jarać. Przez 2 miesiące nie paliłem nic. Już robiłem sobie przerwy, ale tak jak w Twoim przypadku nigdy nie więcej niż 2 tygodnie. Tym razem zrozumiałem, że nie chce i naprawdę było łatwo. Od tego czasu pale raz na tydzień lub 2 jak jest impreza lub jakaś okazja. Często siedzę ze znajomymi, którzy dalej palą codziennie i jakoś mnie to nie rusza. Tu się nasuwa pytanie czy więc byłem uzależniony? Nie wiem, ale jak się pali kilka sztuk dziennie z wiadra przez 5 lat i się nie uzależniło to może się nie da? Nie znam niestety odpowiedzi. Wiem, że warto bo czuję się lepiej, a codzienne problemy nie przytłaczają mnie jak kiedyś. Tylko nauka idzie mi gorzej, ale to wynika z moich problemów z koncentracją, a ganja pozwalała mi się zawiesić na pracy ;) Pozdrawiam. |
||
| sunk30 (2010-09-20 21:36:10): nie bede powtarzał smutnych historii tylko przejde do rzeczy ! wiecie jaki robicie /robimy błąd .odkryłem po kilku latach . Każde "cos" zmieniające twoją świadomość w codziennej konsumpcji niszczy . i nie ma znaczenia czy jest to trawa/alkohol/ czy inne gowno . Jedzenie codziennie w mc donalds tez zabije ! . Dlatego przerwy , przerwy i jeszcze raz przerwy dajcie glowie sie zregenerować . Trawa pomimo swojej wyższości nad alkoholem , nie może być palona codziennie , ma być dodatkiem do życia a nie całym życiem !!! . Nie popadajcie w ciągi trwajace i trwające , im dłuższy ciąg tym trzeźwienie bardziej bolesne . traktujcie temat na sportowo . Nie potrafisz na sportowo to odpuść temat . |
||
| anek2090 (2011-04-11 23:02:24): Od pół roku jestem z moim chłopakiem. Od początku wiedziałam o jego towarzystwie w którym przebywa na codzień. Wszyscy palą długi okres czasu ale jak powszechnie wiadomo, nikt z nich otwarcie nie przyznaje się że ma z tym problem. Jak dowiedziałam się ze on rownież podpala oświadczylam mu ze albo ja albo "ona". Obiecał ze rzuci to gówno. Jednak ostatnio dowiedziałam się (niestety od osób trzecich) że pali nadal. Początkowo wszystkiego się wypierał, ale gdy go przycisłam przyznał się że palił przez cały ten okres 3,4 razy w tygodniu. Początkowo chciałam odejść od niego, ale czuje że muszę mu pomóc. Przyznał że ma z tym problem i potrzebuje pomocy. Bardzo mi na nim zależy i zrobię wszystko co w mojej mocy by mu pomóc i być z nim w tym ciężkim okresie.Mam nadzięję że wszystko skończy się dobrze :// Radzę wam wszystkim nie zaczynajcie z tym, to niszczy życie!!! I czas który można spędzić na czymś miłym, marnotrawnie przepływa między palcami. |
||
| senna (2011-04-12 11:52:29): idź do specjalisty i musisz na prawdę chcieć |
||
| Ceedzik (2011-05-31 20:59:54): on ma racje, palenie jest dobre ale nie nadaje się dla każdego. Trzeba być silnym psychicznie żeby przyjemność którą czerpiesz z palenia nie zmieniła się na negatywne działanie, możesz palić dalej ale ogranicz palenie np do zajarania 1-2 w tygodniu, ciężko jest to wykonać ale jeśli chcesz to możesz ale z własnego doświadczenia najlepiej jest się lekko odciąć wtedy od kumpli którzy palą i spotykał się z nimi tylko wtedy kiedy ty sobie wytyczysz najbliższy termin kiedy mżesz zapalić, tylko też nie możesz siedzieć w domu i paczeć w ściane znajdź sobie zajęcie, coś co lubisz robić, to się nazywa uzleżnienie psychiczne kolego powodzenia |
||
| ryszarcik (2011-10-08 22:12:39): siemka. Mam 17 lat i podobny problem. Nie pale codziennie, ale raz na tydzien. Coraz częsciej mysle skad by wytrzasnąć jaranie... chodząc do kolegi zawsze cos przypalamy, on zawsze musi miec jakis sprzet... Jest rasta, to mówi samo za siebie, pierwszy raz siegnałem po to gówno jakies 0,5 roku, lecz nie ciągło mnie do tego pale dopiero od miesiąca tak jak mówie 1,2 razy w tygodniu... Teraz czytająć wasze historie wbrew temu co wczesniej myslalem uświadomiłem sobie że ładnie wpakowac sie w to gówno... Od teraz przestaje jarać, i chce wyciągnąc z tego gówna mojego kolege ... znam go od 15 lat, nie chce żeby stał sie upośledzony emocjonalnie... Coraz częściej widze go zjaranego... Nasówa sie pytanie jak mu pomóc ??????? |
||
| ryszarcik (2011-10-08 22:22:59): czy da sie to jakoś usunąć, chce mu to pokazać, ale nie chce zeby narazie wiedział że go chce z tego wyciągnąc? |