IV rok studiów - jak w przedszkolu


Treść historii:
Cześć. Studiuję na Uniwersytecie Warszawskim. Mam 24 lata i jestem na IV roku. W tym semestrze mamy nowe ćwiczenia z młodą, 27 letnią magister. Już od początku nikomu nie pasowała. W bardzo dziwny sposób prowadziła pierwsza dwa zajęcia. Dużo opowiadała o sobie i zmuszała nas do tego samego. Szczerze mówiąc nikt nie miał na to ochoty. Czemu miało to służyć? Przecież i tak nic z tego nie zapamiętała. Sama mówiła nie na temat. Miałem wrażenie, że pomyliłem zajęcia. Oświadczyła, że ma tyle i tyle lat, że studiowała na tym samym wydziale, co my i że interesuje się jakimiś statystykami języka, które nikogo nie obchodzą. Najlepsze, jak wszyscy znudzeni zajęli się czymś innym, a ona wypaliła, że jak ma problem to lubi sobie pójść do więzienia. No i się zaczęło... że niby więzienie to dla niej najlepsze miejsce pod słońcem. Wprost uwielbia tam chodzić, przebywać i rozmawiać z więźniami. To daje jej wewnętrzną siłę i ładuje pozytywną energią. Zwątpiłem, i myślę, że wszyscy inni również, w momencie, kiedy usłyszeliśmy, że jak jej się nie układa w życiu to idzie się przespać do celi z więźniami i na drugi dzień wszystko jest już w porządku... Niestety nasze obawy okazały się słuszne. Ćwiczenia prowadzi w sposób urągający każdemu studentowi. Ciągłe sprawdzanie listy obecności. Groźby pod adresem nieobecnych bądź nieprzygotowanych. Wymuszanie na ludziach aktywności w zajęciach i wypowiadanie się na jakieś kosmiczne tematy, o których nikt poza panią magister nic nie wie. I oczywiście przygotowywanie tekstów na tematy typu „Pomysł”, lub „Droga”, które nie dość, że trudne to nigdy nie satysfakcjonują pani nauczycielki. Świadomie nazwałem ją nauczycielką, ponieważ mając 24 lata, kiedy kończę studia, a wszyscy traktują mnie jak osobę dorosłą, u niej znów czuję się jak dziecko w podstawówce.

Wyświetleń: 319





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Mystery (2009-02-22 18:42:03):
Tiaa, magistrzy :) Skąd ja to znam. Miałam kiedyś takiego gościa od literatury, który zadawał pytania w tak dziwny sposób, że nie wiadomo było, jak na nie odpowiedzieć. A każda odpowiedź, niezgodna z jego wizją, była oczywiście zła. Ile to ja się z nim nie nakłóciłam :D A jak dawał jakieś teksty do interpretacji, to śmiał się z czyichś spostrzeżeń i wypowiedzi. Twój przypadek niemniej jednak jest bardziej ekstremalny, muszę przyznać :D
Szmergiel (2009-03-18 14:15:22):
Będziemy jeszcze tęsknić za takim traktowaniem :P
SAMANTA (2010-07-27 08:55:55):
Wiadomo świeżo pewnie skończyła studia i myśli że wszystko wie najlepiej. Wy jeszcze studiujecie więc czuje się od was wyżej. Nie próbuje jej usprawiedliwiać. W liceum miałam taką polonistkę. Robiła błędy ortograficzne pisząc na tablicy. śmiech na sali
Silva (2010-07-27 13:30:33):
A jaki to przedmiot?

Ja na szczęście mam wykładowców raczej spoko ;) Jest jeden taki, który mnie co nieco irytuje bo zamiast mówić na temat (wykłada historię Kościoła) co chwile robi dygresje, opowiada o swoich wakacjach i jakichś innych bzdetach. A jak już wraca do tematu wykładu to nikt nie wie o czym mówi, bo ciągle zmienia wątki, omawiane postacie i czasy. Ech -.-

No ale widzę, że przy tej twojej pani magister to on jest jeszcze w porządku :)
Silva (2010-07-27 13:34:19):
A swoją drogą to i jeden magister mnie uczył w pierwszym semestrze. Wykładał logikę, ale stwierdził że nie jest nam ona do niczego potrzebna i nie wymagał za dużo. Ogólnie sympatyczny facecik, wszyscy go lubili. U większości dziewczyn miał opinię którą można by streścić jako "pocieszny" ;) A jak podchodziły do niego studentki żeby o coś zapytać to się czerwienił ;D
 


Nawet człowiek samotny nie mógłby się czuć samotnym bez tła, które tworzą inni ludzie. Karol Irzykowski








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl