| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| kaniina (2009-05-22 20:52:43): W końcu od tego jest ta stronka ;] I nie bój się, trochę wiary we własne siły a za jakiś czas będziesz się cieszyć ze swoich ubrań :] |
||
| Airbus (2009-05-22 21:58:26): Te trochę czasu to się trochę za długo już ciągnie ;((( |
||
| marfox (2009-05-22 22:12:01): na niektóre rzeczy trzeba poczekać, ale warto... |
||
| Silva (2009-05-23 09:51:57): "Ja się boję, że zawsze będę od niego lekki i nigdy nie doświadczę tego, co ważne. Że nie będę się mógł opiekować rodziną, wzruszać się." Czemu tak sądzisz? |
||
| Airbus (2009-05-23 15:18:51): Czemu tak sądzę? Bo jak dotąd tak było, a nic nie zapowiada zmian. |
||
| kotek500 (2009-05-23 16:31:35): Widocznie do tego jeszcze nie dojrzałeś. To przyjdzie z czasem, niektórzy potrzebują troszkę więcej czasu żeby dorosnąć. |
||
| Airbus (2009-05-23 19:50:50): Ja dojrzałem do tego aż za bardzo, właściwie może już tracę tę dojrzałość z wiekiem. A to przez to, że nie zostaje ona nakarmiona i umiera czując się niepotrzebna ;pp |
||
| kaniina (2009-05-23 20:00:53): A robisz coś w kierunku aby to się zmieniło? Spotykasz się z jakimiś kobietami z którymi mogłoby Cię coś w przyszłości łączyć? |
||
| Miss Obscene (2009-05-23 21:36:38): Poszukaj sobie baby! Wymieniłeś tutaj tyle przedmiotów, których używasz do wielu zajęć, więc pewnie nie znajdujesz przez to czasu na szukanie sobie żony! ;> Ewentualnie zawsze można kupić sobie psa... ;p |
||
| Definicja_Pener (2009-05-23 21:39:19): Jestem taki jak autor tego tematu i żyje ;) nie bede miał dziewczyny na pewno, mam 17 lat a kazdy juz ma w moim wieku =/ |
||
| Silva (2009-05-23 21:41:19): O masz, problem. Ja mam 19 lat i nie mam chłopaka - mam wpaść w rozpacz wg. ciebie? Airbus, nie przejmuj się. Zobaczysz, że tak nie będzie, jak się martwisz :) |
||
| Miss Obscene (2009-05-23 21:46:28): Definicja_Pener - trochę przesadzasz. Traktujesz bycie z kimś jako głupią modę? "Jest mi źle, bo on ma, a ja nie"? Trochę przedmiotowe podejście do sprawy. |
||
| Airbus (2009-05-23 21:51:36): No, ja 'staram się'. Nie zamykam się w domu. Robię mnóstwo rzeczy, niestety samemu. Jeżdżę na rowerze, biegam, robię zakupy. Czasem idę na imprezę. Ale sam sam sam. Czasem z kolegą, czy z kolegami gdzieś wyjdę. Ale nie znoszę siedzenia na tyłku i nic nie robienia. To takie paskudne siedzieć i wytracać czas. Więc staram się no w jakiś sposób korzystać, być wśród ludzi, ale i tak jestem bardziej introwertykiem (ze skłonnościami ekstrawertycznymi) i jakieś takie szukanie na siłę jest dla mnie niemiłe, źle się z tym czuję. Musze spotkać kogoś; wpaść na nią i od razu zrozumieć. Wtedy będę chciał się starać. Potrzebny mi kredyt zaufania i tyle. Wtedy uruchamia mi się tryb 'sprzedaży samochodów' i jestem takim Melem Gibsonem ;p |
||
| SPGM1903 (2009-06-14 21:10:11): jesli chodzi o materializm - nei musisz go popierać. jest takie powiedzenie, ze najpierw coś zrób, by cie mogli dostrzec. swego czasu tez myslalem, ze potrzeba mi jakiegos sukcesu czy nawet partnerstwa, by moc fukcjonowac. owszem, to wewnetrzna, naturalna potrzeba czlowieka stadnego: bycia akceptowanym, kochanym, przytulonym. ja doszedlem do wniosku, ze niepotrzebne mi sa na gwalturety wszystkei te kursy przelamujace niesmialosc, te kursy podrywania, bo to dziala na laski, ktore sa imprezowiczkami, sa niestale w uczuciach (chyba wiekszosc w ogole bab tak ma). staram sie miec zdrowe podejscie, nie jakies fanatyczne w postaci nienawisci czy wszechmilosci nawet do femme fatale. jak cos o niej mysle - to to mowię. czasami jest im przykro - trudno. nie zeby to wygladalo jak zemsta, ale same przeciez tak robią... zwyczajne dokuczanie, dogryzanie, odmowy udzielenia pomocy - standard. osobiscie rzadko sięgam po tego typu materialy, bo pomagac nawet lubię (to tez uwarunkowane). jako protezę partnerstwa stworzylem sobie system tzw kamieni milowych. jest okreslony cel, wielopoziomowy i do niego dążę. inwestuje w to siebie, swoj czas. oczyeiscie nie rezygnuję z przyjemnsci np jazda rowerem, wpieprzanie ciasteczek w niemoralnych ilosciach, oględne opitalanie się przed kompem, jazda na gokartach. to mi sprawia nieukrywaną przyjemnosc. czy materializm musi byc demonem? bynajmniej. trzeba miec tylko do niego odpowiedni stosunek. zdrowy - na pewno. czy partnerstwo musi byc cudem? niekoniecznie. przyjdzie pare problemów w komunikacji i nie bedziesz tego tak błogosławił, ze jak fajnie tego doswiadczac, jak laska nie pozwala mi isc na rower juz ktorys raz zrzedu albo z kumplami, bo robi wyrzuty, ze za malo sie z nia spotykam. moja droga wyglada nastepujaco: wsyzstko dla wlasnej korzyści. wiem, ze chamskie i niemoralne, ale tego mnie nauczono i nie przekonają mnie, zeby bylo inaczej. ludzie nie byliby ludzmi. z pomocą tez wybiorczo: jak mi sie ubzdura pomoc, puscic babcie na miejsce - puszcze. jak nie to zrobi to kto inny. a jak sie 'napatoczy' jakas panna - skorzystam. nie zeby to byl towar, kazdy ma emocje, ale wykorzystam sytuacje, ze oboje chcemy to-a-tamto zrobic, jak nie - trudno. jakos przeciez przezyje... |
||
| Femme fatale (2009-06-14 23:43:35): Ciesz sie chłopie! Ja nie jestem sama. Otaczaja mnie rozni ludzie i tworza sie rozne sytuacje, ze czasem marzysz o tym by Ci wszyscy ludzie dali Ci spokoj. Jednych kocham, drugich lubie... ale czasem mysle, ze jakbym byla sama to moze i bym byla samotna, ale jesli bym miala problem to tylko sama ze soba, o nic sie nie trzeba martwic. Teraz masz czas, ze mozesz wlasnie tworzyc swoje zycie do tego, ze jak ktos sie pojawi i nie bedziesz sam to mozesz mu zapewnic wszsytko to co udalo Ci sie osiagnac przez czas samotnosci i zyc szczesciem drugiej osoby, szczescie ktore Ty dajesz :). Poprostu trzeba poczekac ;) nie Łam sie ;P |
||
| Niebezpiecznaaa (2011-07-24 22:24:58): mnie też jest smutno, a mam niby z kim pogadać, jest mąż, mama, siostra i zaufana koleżanka |