Podglądanie pod schodami
Treść historii:
Jak byłem mały, to mieszkałem na typowo radzieckim osiedlu z bloków z dużej płyty. Trzy takie 10 piętrowce stały w równej linii. Oddzielały je dwa duże podwórka z asfaltem, trawką, drzewkami i piaskownicą. Ja z większością kumpli mieszkaliśmy w pierwszym. Żeby wejść do niego, trzeba było podejść po schodach i dopiero do pomieszczenia gdzie był domofon. Te schody miały z jakieś 3 metry wysokości i wchodziły bezpośrednio w taką wnękę w budynku. W tej wnęce, na drodze do klatki była krata. Pop tą kratą była jakaś pusta przestrzeń pod schodami. Zawsze leżało tam mnóstwo śmieci i brzydko pachniało. Można było się tam dostać od boku przez dużą szparę. Pamiętam, jak mieliśmy 6 lat to latem chowaliśmy się pod schodami w prostej linii do kratki. Była na tyle duża i miała małe metalowe pasma, że wszystko na górze było elegancko widać. Kiedyś z kumplem schowaliśmy się i obserwowaliśmy jak wychodziły kobiety. Patrzyliśmy, które mają sukienki i nie noszą majtek. Jedna taka się trafiła. Pierwszy raz wtedy zobaczyliśmy, co one tam mają, a to i tak niezbyt wyraźnie, bo kratka ograniczała widoczność, a sukienka falowała. Mimo to pamiętam jacy byliśmy z kumplem wtedy szczęśliwi. Rozpowiadaliśmy po całym podwórku, a wszyscy nam zazdrościli.
Wyświetleń: 3747
Odpowiedzi
W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
martynyna (2009-03-08 18:02:57): Cóż... to są właśnie te smaczki dzieciństwa które niekiedy zna się tylko z piosenek :) |
| |