Treść historii:
Deszcz powoli obmywał ludzi z grzechu.
Po ulicy jedynie nie liczni wałęsali się bez celu.
Czarno-włosa wpatrywała się w morze, przez okno.
Bez zastanowienia wyszła z domu.
Zapomniała że jest dosyć skąpo ubrana, jednak to nie przeszkadzało jej.
Zaczęła ponownie wpatrywać się zaciekle w morze, podchodząc bliżej fal.
Zamknęła oczy rozmarzając się, podczas gdy fale obmywały jej bose stopy.
2.
Rudzielec właśnie wyszedł z organizacji, zapiął dokładnie płaszcz wkładając na głowę kaptur.
Zaczął iść przed siebię.
Dosyć długo nie wychodził z Organizacji, chyba że na misję.
Westchnął, był nieco zmęczony tą monotomnością.
Nie miał czasu dla siebię więc rzadko kiedy wychodził na spacery, samotne spacery.
Odgarnął włosy z twarzy, zastanwiając się nad czymś.
Szedł lasem, kropelki deszczu zsówały się z liści na ubranie rudego.
- Co za pogoda. mruknął, wreśćie wyszedł z lasu, zaczął się rozglądać.
Okazało się że od morza oddziela go drewniana barierka oraz nieco krzywo zbudowane schody.
Zaczął więc schodzić schodami na dół...
3.
Dziewczyna westchnęła, krzyżując ręce.
Wiatr delikatnie rozwiewał jej włosy, oraz krótką sukienkę.
Fale nadal obmywały jej bose stopy.
- Ładnie tu. szepnęła, przyroda budziła w niej wrażliwą naturę.
Słysząc czyjeś kroki, odwróciła się.
Jedyne co zobaczyła to nie wyraźne kontury człowieka w ciemnym płaszczu.
Obraz wyostrzał się...
4.
Rudowłosy zauwarzył dziewczynę, która z daleka wydawała się być powiewającą sukienką nabitą na kij by nie wyfrunęła.
Przyjżał jej się dokładnie, uważając żeby się nie potknąć.
Kiedy zszedł, dziewczyna patrzyła na niego swoimi czarnymi oczami.
Stanął naprzeciwko niej, przyglądając się jej badawczo...
5.
Oboje patrzyli na siebię, podejżliwie.
Kasztanowe oczy rudzielca spoglądały w ciemne jak noc tęczówki, kruchej dziewczynki.
Rudy przestał się na nią tak podejżliwie patrzeć, co wzbudziło w dziewczynie nie pokój.
Odwróciła się napięcie, wchodząc po kostki do wody.
Milczenie.
- Czego tu chcesz? spytała, miała lekko sine nogi z zimna.
- Nic. odpowiedział krótko, sam nie wiedział czego on tu szukał.
Jednak ta sytuacja nie zraziła go do dalszej konwersacji z dziewczyną.
- Jesteś tu pierwszy raz? spytała spokojnie.
- Owszem hmm.. zapoznałabyś mnie z tym miejscem? spytał, choć w duchu sam sobie wolał pozwiedzać.
- Oczywiście ale... szepnęła odwracając się do niego, chłopak zmarszczył brew.
- Ale co? spytał zdziwiony.
- Imię. powiedziała krótko.
- Hmm.. Tamaki. skłamał dodając - a ty?
- Lily. uśmiechnęła się do niego.
- Miło poznać. powiedział a raczej mruknął.
Dziewczyna podeszła do niego.
- To chodźmy... szepnęła a Sasori który podszył się za ''Tamakiego'' zaczął iść u jej boku....
6.
Szli tak bardzo długo, Sasori nieco się zdziwił że mimo iż noc nadchodzi Lily dalej bosymi stopami oprowadza go po plaży nie wspominając o powrocie do domu.
Jednak z biegiem kilku godzin zauwarzył że spodobała mu się.
Zgrabna, nie wysoka, delikatna i.. dziecinnie słodka....
Wkońcu postanowił jej wyjawić swoje prawdziwe imię...
7.
- Sasori... szepnęła Lily
- Słucham. spojżał na nią
- Zimno mi. powiedziała wpatrując się w gwiazdy.
Rudy popatrzył się na nią z lekkim nie dowierzaniem.
Wyglądała jakby szukała pretekstu żeby się do niego przytulić.
Chłopak ostrożnie objął ją ramieniem.
- Sasori... wyszeptała słodko jego imię.
Spojżał na nią.
Nie musiał nic mówić, ich wzroki znów się styknęły.
Sasori zaczerwienił się, nie był jeszcze nigdy tak blisko twarzą w twarz z dziewczyną.
Po chwili złączyli się ustami w słodkim pocałunku, Lily delikatnie wsunęła swój jęztk do jego ust...
8.
Chłopak słodził jej szyję, rękąma błądząc po jej nagim, rozpalonym ciele.
Nie ważne było to że nie powiedział jej że jest mordercą...
On też miał uczucia....
9.
- Dziękuję Ci Sasori. uśmiechnęła się czarno-oka Lily, wtulona w jego silne ramiona.
- To ja ci powinienem za to podziękować. szepnął rudzielec, przytulając ją do siebię.
- Powiedz mi... dlaczego? szepnęła dziewczyna.
- Nie wiem Lilian. szepną - śpij...
- Mhm. mruknęła, zasypiając po kilku minutach w jego objęciach...
10.
Jeszcze raz przyglądam się tobie uważnie,
Zapamiętując, każdy zakamarek twego ciała.
Choć odchodzić tak bez pożegnania nie ładnie,
Przy moim boku byś się mnie bała...
Proszę, nie rób ze mnie swojego wroga,
Ja opuszczać nie chcę Cię...
Jednak jak się znów spotkamy, powiem ci dwa słowa te: ,,Kocham Cię''...
Wyświetleń: 593