Pierwszy raz - fioletowa trąbka


Treść historii:
Wbrew pozorom do narkotyków podchodziłam od małego dosyć poważnie. Jak mi dawali i namawiali by zapaliła to odmawiałam, bo nie chcialam za wczesnie bylo dla mnie. Jak chcialam zapalic, bo czułam że już do tego dojrzałam, że jestem gotowa by spróbowac to nikt mi nie chciał dać, bo mówili, że jak jeszcze nie palilam to juz za stara jestem bym probowałam (haha miałam 17 lat!).

Jednak stało się. Impreza u kolegi. Znam to miejsce jak własna kieszen. Piłam. Wysżłam zapalic z nimi. Nie wieidzlaam jak. Wytłumaczyli i namówili bym rozpalila. Zgodziłąm sie. Wszyscy wtedy byli poczatkujacy i kazdy sie spalil. Oni czekali na moja reakcje, ktora wkrótce nadeszła. Stałam tam i śię smiałam. Mówiłam do kolegi: "PATRZ! TRĄBKA! HAHAHAHA AHAHAHA" Pytał: gdzie??? A ja pokazywałam na znak drogowy, który stał na skrzyzowaniu. Przechodze koło tego znaku codziennie i wiem, ze jest to ogranicenie do 30 a ja zamiast 30 widzialam taki fioletowy klakson, trąbke cos takiego jak w kreskówkach są. Potem poszlam pić dalej. Następnie znowu zapalilam. Było pięknie dłuuugi czas. Nie mogłam przestać się smiać. Mieśnie twarzy i brzucha zaczeły bolec od napięcia. Trzymałam się za twarz i nie mogłam mówić, bo śmiech mi przeszkadzał. Próbowałam to opanować, ale było to nie możliwe. Aż w pewnej chwili.

Przegięłam za dużo na jedne, pierwszy raz. Poszłam na górę się położyć. Znajomi najarani poszli za mną i próbowali wkręcić mi, ze chodzą po mnie smurfy, ale nie udało im się. Poszłam do łazienki. Wymiotowałam. Kolega mnie na rekach zaniósł do łóżka, bo nie miałam siły chodzić. Pamiętam, ze jak mnie zanosił to wydawało mi się, ze chodzi tak ze mną po całym domu gdzie wszyscy widza, widza Ci co nie palili a w rzeczywistości szedł tylko 5 metrów do pokoju obok. Zasnęłam.

Rano opierdzialiłam znajomych, bo wiedzieli co robią. Wiedzieli, ze na pierwszy raz to za dużo, ze nie powinnam rozpalać i mieszać tego z alkoholem. Jednak przyznaje, warto było mimo, że zgona zaliczyłam to warto było poczuć ta niesamowita radość, to beztroskie uczucie. To był mój pierwszy raz jak zapaliłam trawkę, ale nie ostatni. Nie wiem czy kiedyś będzie ostatni. Teraz pale okazjonalnie :)

Wyświetleń: 637





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Silva (2009-05-12 14:48:16):
Łee... Ja wolę mieć takie samo poczucie bez "zgonów" i bez ryzyka że się uzależnię.
W życiu bym takiego trującego świństwa nie spróbowała. Wystarczy, że mieszkam w Warszawie, tu mam wystarczająco dużo toksycznych spalin.
kaniina (2009-05-12 21:33:23):
"Jak chcialam zapalic, bo czułam że już do tego dojrzałam"
Jakoś to dziwnie dla mnie brzmi, kiedy osoba w tym wieku mówi o dojrzałośći a szczególnie dojrzałości do palenia. Ja nazwałabym to zwykłą chęcią popisania się przed swoimi kolegami i koleżankami że i Ty jesteś taka "fajna" i razem z nimi palisz...
Silva (2009-05-12 21:37:53):
Ot, właśnie.
Gojira (2009-05-12 23:33:05):
troche mi zal ludzi ktorzy potrzebuja uzywek zeby czuc sie rownie dobrze jak ja co dzien bez:)

ale to chyba za trude dal niektorcyh bo sie gaja po wspomagacze... coz zycze Ci zebys poznala smak swietnej zabawy bez tego typu specyfikow, pozdro 900
Femme fatale (2009-05-13 00:13:28):
kaniina i Gojira - znam smak zabawy na trzezwo. Trawa i inne uzywki nie sa dal mnie calym switem i potrafie bez nich dobrze sie bawic. A piszac o tym, ze dojrzalam do tego spodziewalam sie takiego komentarza. Moze w jakis sposob wyjasnie to. Dojrzalam w sensie, ze mialam pewna swiadomosc tego, ze to jest narkotyk i ze moge sie uzaleznic jednak czulam sie na tyle silna, ze wiedzialam, ze nie zawladnie mna to. Nie jak 13-latki, ktore pala i nie widza nic innego. Zapewniam, ze nie chodzilo tu o dorownanie znajomym, bo byly osoby starsze ode mnie, ktore nie pala i nikt nie czul sie gorszy lub lepszy. Poprostu chcialam sprobowac, zaspokoic ciekawosc, nowe doswiadczenie ale na pewno nie sie popisac, bo wsrod znajomych, ktorych znam od lat przynajmniej ja nie mam takiego zachowania. Popis dla mnie to banał i głupota :)
kaniina (2009-05-13 00:29:07):
Pisałam to mając bardziej na myśli Twoją powiadomość. To właśnie ona kierowała Twoim zachowaniem (według mnie) tłumacząc to jako ową ciekawość. Podświadomie chciałaś być taka jak reszta, chciałaś być może im w jakiś sposób zaimponować. A tą Twoją dojrzałość nazwałabym raczej większą wiedzą, większym zasobem informacji.
Silva (2009-05-13 08:14:08):
Zresztą chyba niespecjalnie wykorzystywanym.

Nie wiesz, że każdy narkoman zaczyna od tego że "czuje się na tyle silny, ze wie, ze nie zawładnie to nim"? Jakby myślał, że zawładnie to przecież by nie zaczynał brać. Więcej: każdy uzależniony jest święcie przekonany że może w dowolnej chwili przestać brać swoje używki, ale tylko mu się tak wydaje, bo na prawdę jest coraz głębiej uzależniony.

Poza tym, jak już sama dobrze wiesz, marihuana wywołuje różne nieprzyjemne skutki. Wymioty i takie wycieńczenie żeby nie móc chodzić też zaliczasz do atrakcji? Ja sobie wolę tego oszczędzić.
Femme fatale (2009-05-13 11:22:15):
Jkaby nie bylo zdania na ten temat sa podzielone. Ja wymiotowal nie dla tego, ze palilam tylko dlatego, ze zmieszalam i za duzo. Tak samo sie dizeje jak wypijesz za duzo lub zmieszasz wodke z piwem. Kazdy mysli inaczej o marihuanie, ale sadze, ze wiekszosc osob, ktore sa przeciw trawie nigdy nie probowaly.
kaniina (2009-05-13 22:14:05):
U mnie to się zgadza. Nigdy nie próbowałam i w najbliższej przyszłości nie mam zamiaru. Według mnie dobrze można dobrze się bawić bez żadnych wspomagaczy, wystarczy tylko grupka fajnych osób ;]
bubuśka (2009-05-14 00:01:27):
heh...zgona to ona raczej nie zaliczyła od palenia tylko od picia czy zmieszania...a marihuana wcale tak szybko nie uzależnia jeśli można wogle pow, że to robi ale okej...i ona nie jest wcale taka trując, nikt od niej nie umarł, a nie tak jak od zwykłego palenia czy picia !! Więc jeśli już dziewczyna chce brać jakieś używki to marihuana jest najlepsza z tego wszystkiego.
Femme fatale (2009-05-14 12:02:49):
BUBUŚKA - DOKŁADNIE! Od marihuany nikt nie umarł. Fakt, marihuana uzaleznia. Nie fizycznie lecz psychicznie jednak trzeba na prawde czesto ja pali, zeby do tego dosżło. T onie jest jak z ciaza, ze po jednym razie juz jest efekt :)
 


Prawdziwy aforyzm jest uniwersum w kropli wody. M.Kessel








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl