Treść historii:
Wybrałem się kiedyś na randkę z dziewczyną poznaną w internecie. Bardzo dobrze nam się rozmawiało, a na zdjęciach wyglądała na smakowity kąseczek. Dlatego nie miałem żadnych oporów przed spotkaniem w realu. Oboje mieszkamy w Poznaniu, więc zadecydowaliśmy, że pójdziemy do Parku Sołackiego. Umówiliśmy się w dogodnym miejscu, tak aby nikt nikogo nie szukał. Przed spotkaniem miałem ochotę kupić jej jakiegoś symbolicznego kwiatka. Nie zrobiłem tego, ponieważ coś we mnie mówiło mi, że nie jest to dobry pomysł. Czekając na nią jeszcze tego nie rozumiałem, ale po spotkaniu miałem dziękować Bogu za ten brak kwiatka. W końcu ją zobaczyłem. Szła z daleka ubrana w jakieś ciemno brązowe spodnie i czarne coś na górze. Poczułem pierwsze obawy, które narastały z każdą chwilą, gdy się zbliżała. Jej buzia faktycznie była ładna, nawet ładniejsza niż na zdjęciach. Jednak cała reszta.... ta sylwetka. Boże, miałem przed sobą kobietę potwora. Ja, wysoki i chudziutko chłopak, ona, również dość wysoka, z krótkimi nogami i wielkimi gabarytami. Najgorsze były biodra. Nie sądziłem, że można mieć taką szeroką miednicę. Całość sprawiała wrażenie raczej przykre niż pocieszająco – zachęcające. Przestraszyłem się. Była tak gruba, że w pierwszej chwili przyszło mi na myśl „odwróć się i natychmiast uciekaj najszybciej jak umiesz”. Było już za późno. Stała przede mną. Nie mogłem się wycofać. Musiałem zagrać w tę grę, ale przynajmniej mogłem narzucać własne reguły. Uśmiechnąłem się i miło przywitałem. Jeszcze raz popatrzyliśmy się na siebie i poszliśmy na spacer po parku. Przez 2 godziny starałem się chodzić na równi z nią, ramię w ramię i patrzeć jak najrzadziej. Mówiłem, dużo mówiłem i jakoś mi to pomagało. Jednak bardzo często jak ktoś mijał nas z naprzeciwka i patrzył (czy to kobieta, czy mężczyzna) najpierw na mnie, później na nią... chciało mi się płakać i zapaść pod ziemię. Pierwszy raz na spotkaniu, bo randką to chyba nie można było tego nazwać, wstydziłem się dziewczyny. Było mi głupio i szukałem pretekstu na jak najszybsze zakończenie tej żenady. Stanęliśmy w kolejce po lody. Kiedy ona zamawiała, ja napisałem do kumpla smsa. Plan był taki, że za 10 minut zadzwoni do mnie, ja odbiorę i nagle usłyszę, że wydarzyło się coś złego. Po kwadransie kolega zadzwonił. Odegrałem piękną scenkę, puściłem krótką, acz realną ściemę i poszliśmy do najbliższego wyjścia. Z każdym krokiem, który zbliżał mnie do bramy, czułem się coraz lepiej. Niemalże czułem moją upragnioną wolność i koniec wstydu, którego najadałem się tego dnia więcej niż przez całe moje życie. Brama, pożegnaliśmy się. Jeszcze raz przeprosiłem i odszedłem w swoją stronę. Oczywiście chciała iść ze mną na przystanek, ale jakoś udało mi się wymigać. Nigdy więcej się z nią nie spotkałem. Teraz ostrożniej dobieram kandydatki. Dostałem swoją nauczkę.
Wyświetleń: 364
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
Marta (2009-02-23 12:40:33): Hehe... Ja miałam podobną sytuację, spotkałam się z kolesiem który może nie był taki paskudny ale za to cholernie nudny :/ dlatego poprosiłam przyjaciólkę żeby zadzwonił do mnie jej chłopak i udawał mojego ojca... Po 10 minutach zadzwonił Daniel i zacząl mnie opierdalać ze mam do domu wracać, więc ja się pożegnałam i jak najszybciej "uciekłam" :) |
| |
wziron (2009-03-04 13:13:13): też mogłem to tak rozwiązać ;) człowiek uczy się na błędach :D |
| |
kaniina (2009-04-06 22:31:41): A podobno wygląd nie ma znaczenia jak to wiele ludzi twierdzi ;] Niestety w Internecie zawsze istnieje to ryzyko, sama na szczęście go nie doświadczyłam i mam nadzieję ze mnie to nie spotka :D Jak to dobrze ze ma się chociaż dobrych znajomych, którzy pomogą w potrzebie ;) |
| |
Femme fatale (2009-05-15 14:11:01): Tez mialam podobna akcje za to facet byl paskudny (troche wygladal jakby mial zespol Downa) a na fotkach wydawal sie fajny i cholernie tepy a w rozmowie na g calkiem spoko. PORAZKA! Tez napsialam koleznace smsa by mnie ratowala. Koles umowil sie na kawe, ktora ja mu postawiłam sama nic nie pijac! Kolezanka sie spoznila a smiala sie ze mnie do rozpuku z kim ja sie na randki umawiam. Napisalam mu szczerze potem, ze nasze spotkanie to byla pomylka. |
| |
madam (2009-05-15 14:39:12): Taka wpadka zdarza się często. Raz nawet uciekłam XD szczerze współczuję tego przykrego zdarzenia
|
| |
Gojira (2009-05-15 14:44:01): ja uwazam ze powinienes wyjsc z twarza, czyli dokonczyc spotkanie jak nalezy... czemu? bo wtedy sam sobie wyrabiasz marke, ze jestes facet a nie lamus... oczywiscie pokazalem zes z tych drugich... przyjmujesz wyzwanie na klate i jedziesz... nawet z "potworem" mozesz ze tak powiem pocwiczyc swoje ja, wtedy na pewno latwiej tez bedzie Ci z znacznie ladniejsza Kobieta, ktora w przeciwienstwie do tej, zna swoja wartosc i musisz ja zainteresowac czyms wiecej poza buzka |
| |
nastixD (2010-05-15 21:40:16): Ahaha ja mam takiego monstera w klasie normalnie dziewczyna gruba ochydna ale jest spoko.. Raczej że lipa jest łazić z taką laską po mieście ale wiesz mogłeś się z nią spotkać jeszcze raz ale nie koniecznie w miejscu publicznym. Skąd wiesz może była fajna z charakteru.. ;D |
| |