Ares


Treść historii:
Mój piesek nazywał się Ares. Pamiętam, że od zawsze był z nami. Rodzice przygarnęli go jak był jeszcze małym szczeniaczkiem. Podobno znaleźli go na osiedlu w zimie. Przybłąkała się do nich taka mała, puchata kuleczka. Nie mieli serce jej zostawić.

Ares, bo tak nazywał się mój piesek, był najbliższą mi istotą. Bardzo go kochałam. Uwielbiałam się z nim bawić, rzucać mu piłeczkę, wyprowadzać na spacery. Radość w jego oczach była moją radością. On w podzięce sypiał w moim łóżeczku, kład mi się w nogach, często całował i wyczekiwał pod drzwiami jak tylko wrócę do domu. Od małego zawsze się mną opiekował.

Niestety jak miałam 19 lat to mój piesek zdechł. Żył bardzo długo i wszyscy zdążyli się do niego bardzo mocno przyzwyczaić. Moje przywiązanie było ogromne, dlatego śmierć mojego Areska przeżyłam jak nic innego. Zawsze miałam mnóstwo problemów, ale to wydarzenie wstrząsnęło mną tak, że na kilka miesięcy popadłam w apatię. Miałam jeszcze mniej siły do walki z życiem i ludźmi. Jedyna, najbliższa mi istota którą kochałam nad życie i nie wyobrażałam go sobie bez niego, odeszła, a ja nie mogłam nic zrobić.

Do dziś zdarza się, że śni mi się mój mały, puchaty Aresik z mądrymi i kochającymi oczami.

Ares, kocham Cię!

Wyświetleń: 474





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
toomash (2009-04-23 16:00:42):
Biedny Ares :(
marfox (2009-04-23 16:53:24):
wiem co czujesz... :(
to co powiem może wydać Ci się bezsensowne, ale to naprawdę pomaga... kup sobie nowego psa... na początku będzie Ci się wydawał obcy itp... ale po pewnym czasie go pokochasz...
madzidag (2009-04-23 17:04:39):
Chciałam, ale obawiałam się, że tęsknota będzie jeszcze większa :(
probond (2009-04-23 17:13:25):
to może kota?
vikczer (2009-04-23 17:26:28):
dziewczyno, weź ty przestań biadolić i weź się w końcu w garść!
marfox (2009-04-23 17:50:11):
na początku będzie, ale w końcu tego nowego też pokochasz, nie zapomnisz o Aresie ale to już nie będzie taki bul... a co do Ciebie vikczer... żal mi Cię...
rozalia44 (2009-06-24 09:00:23):
Też mam takiego Swojego małego kochanego słodkiego itp.- pieska , nazywa się Mrówka :) Jestem do Niego bardzo przywiązana i zawsze towarzyszy mi , kiedy jestem smutna lubię się do niego przytulic i pobawic... bardzo go KOCHAM. Staram sie aby niczego mu nie zabrakło... to mój prawdziwy przyjaciel, ale strasznie się boję bo już ma 10 lat i wyraźnie widac po nim starośc : BOję sie tego dnia kiedy odejdzie :( Nie wyobrażam sobie tego :(
trama (2010-11-13 00:01:54):
Wiem, co czujesz. Jakbym czytała o sobie (tylko ja nie napisałabym o moim Piesku, że zdechł.. on umarł). To był mój Przyjaciel, dostałam go jako prezent na 18tkę i od tej pory zawsze był ze mną, pomógł mi przetrwać nieciekawe czasy szkoły średniej i lata późniejsze. Niezwykle mądry, wierny i serdeczny. Uwielbiałam się z nim włóczyć po górach i lesie. Dwa lata temu okazało się, że ma nieuleczalny nowotwór. W ciągu zaledwie 2 tygodni jego stan się dramatycznie pogorszył.. pamiętam dzień śmierci mojego pieska. Męczył się bardzo i musiałam podjąć straszną decyzję o eutanazji. Odtąd często myślę, czy dobrze postąpiłam, i nadal odczuwam brak mojego Przyjaciela.. Dwa lata, a ból zmniejszył się tylko trochę. Także rozumiem Cię świetnie:/ Wzięcie nowego psa zaraz po śmierci starego to typowa porada, ale za przeproszeniem, z d..y wzięta. Smutek po psie to właściwie to samo co smutek po odejściu człowieka - po prostu odchodzi istota, którą kochaliśmy. Nieprzypadkowo ten czas nazywamy żałobą. Jak w żałobie można sobie tak po prostu kupić nowego psa? Nie pojmuję tego.

A vikczer.. Nic nie wiesz o tym, co się czuje po stracie kochanego psa, więc spadaj, bezduszna istoto na inny wątek.
 


Miłość. . . proste słowo. Ale w nim ukryty jest cały romans życia. Amedea Villa








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl