| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| Bajtuś (2009-04-17 17:40:19): Ja też jestem mocno wierzący i należę do Oazy. A gdzie jest ta Odnowa? |
||
| Silva (2009-04-17 22:18:30): W wielu miejscach Polski (mniej więcej tak jak Oaza), w samej Warszawie jest przynajmniej kilkanaście wspólnot. Ja jestem w "Oblubienicy" przy św. Annie w Warszawie. |
||
| Airbus (2009-05-14 00:19:26): Jak dla mnie takie coś jest bez sensu. Raz, że nie lubię wspólnot, dwa, ja tylko się modlę do Boga. Staram się mieć jakiś kontakt. Oczywiście słucha miliona ludzi naraz, oczywiście każdego rozumie. Tylko tak słucha i nigdy nie odpowiada. Nigdy też się nie śmieje, nie narzeka, że przeszkadzam mu. Jest cichy, bierny, milczący, zupełnie jakby go nie było. A ludzie dodatkowo przeszkadzają mu w jedyny dzień kiedy odpoczywał po stworzeniu świata. Bo modlą się w kościołach w niedziele. Ja już wolę wierzyć w siebie. Bóg dla mnie przestał istnieć. Za dużo prosiłem, nic nie dostałem. Gadałem do siebie. |
||
| Silva (2009-05-14 08:39:16): Każdy ma prawo do swojego światopoglądu i nie mam zamiaru cię nawracać, ale chciałabym coś powiedzieć w tych kwestiach, które poruszyłeś: 1. Bóg nigdy nie odpowiada - to nie prawda, odpowiada. W różny sposób. Mi daje wszystko, o co Go proszę. Nie zawsze oczywiście natychmiast, ale jeszcze się nie zdarzyło żebym prosiła i nie dostała. A więc spełnianie próśb to raz. Dwa to Pismo Święte. Często zdarzało mi się, że kiedy miałam jakiś problem, z którym bardzo źle się czułam modliłam się i otwierałam Biblię, prosząc Boga o odpowiedni fragment - i zawsze trafiałam na fragment dający odpowiedź na moją skargę. Może wyda ci się, że to przypadek, ale pomyśl: Biblia ma 72 księgi, z czego spora część to księgi historyczne albo prawne, które w sensie egzystencjalnym nie mają większego znaczenia. Tak samo np. Pieśń nad Pieśniami i inne księgi. A ja zawsze otrzymywałam fragment na temat o którym mówiłam, często na takiej zasadzie "Boże, powiedz mi, co mam zrobić w tej a tej sytuacji..." i otrzymywałam "Jeśli spotyka cię to i to..." - więc nie może tu być mowy o przypadku. Trzeci sposób w jaki Bóg odpowiada to proroctwa i słowa poznania. Tak, dobrze czytasz. Znam ludzi, którzy prorokują - Bóg przekazuje im swoje słowa skierowane do kogoś konkretnego. Proroctwa często zawierają np. pocieszenie ale mogą zawierać również konkretne wskazówki albo przepowiednie o przyszłości i znam takie sytuacje, kiedy te proroctwa się sprawdzały a i ja sama byłam parę razy adresatką proroctwa. Co więcej, zanosi się na to że w wkrótce ja sama będę mieć ten charyzmat (proroctwa), ponieważ Bóg już mi go obiecał. 2. Bóg jest bierny - nie jest, oj nie jest :) Jak już powiedziałam: nie tylko wysłuchuje ale i odpowiada na to co się do Niego mówi, ale również działa. W moim życiu widzę bardzo mocno Jego działanie, bo i mnie i moje życie bardzo zmienił - jak napisałam w mojej historii. Dalej - byłam świadkiem... dziesiątek... setek... tysięcy cudów, uzdrowień. Na jednej mszy z modlitwą o uzdrowienie na której byłam 3 osoby wstały z wózków inwalidzkich. A i osobiście znam kilka czy kilkanaście osób które zostały cudownie uzdrowione (w tym jedna była już umierająca na białaczkę). Zatem zapewniam: Bóg NIE jest bierny :) 3. Bóg się nie śmieje ani nie narzeka - co do tego, że się nie śmieje znowu się nie zgodzę. Bóg ma poczucie humoru i potrafi człowieka nieraz tak zaskoczyć swoim działaniem że człowiek będzie przez dzień albo i parę - jak to ładnie ująłeś w swojej historii o rowerze - suszył zęby :D A co do tego że nie narzeka, że mu przeszkadzasz - tu się muszę zgodzić. Po prostu: nie możesz Mu przeszkadzać :) Bóg kocha wszystkich ludzi jak swoje dzieci a nawet bardziej, i chce, żebyśmy mówili Mu o wszystkich swoich problemach, nawet najmniejszych. 4. Ludzie przeszkadzają Bogu gdy odpoczywa - Bóg nie musi odpoczywać, bo nigdy się nie męczy. Sformułowanie "7. dnia Bóg odpoczął" było wskazówką dla ludzi, aby oni również uczynili sobie jeden dzień wolnego w tygodniu :) A co do tego że ludzie się modlą - to właśnie Boga cieszy, bo jak napisałam wyżej On chce mieć z nami kontakt. 5. Za dużo prosiłeś - nie można prosić ZA DUŻO bo Bóg jest wszechmogący. Można prosić tylko o niewłaściwe rzeczy, które mogą zaszkodzić duszy człowieka i wtedy Bóg ich nie da. Podsumowując: Bóg jest i działa, trzeba tylko dać Mu chociaż cień szansy, żeby wszedł w życie człowieka. (U mnie to było tak że dostałam niezłego "kopa egzystencjalnego" i wtedy stwierdziłam, że jednak cała moja wiara w siebie jest nic nie warta, więc muszę w końcu uwierzyć Bogu (nie, nie urodziłam się jako zagorzała katoliczka i nie zawsze wierzyłam Bogu, ale ostatecznie stwierdziłam, że to się jednak opłaca ;)) ) |
||
| Airbus (2009-05-15 09:49:47): Ale ja się długo starałem. Modliłem się za osobę, na której mi zależy, a która ma problem. I teraz ma jeszcze większy problem. Prosiłem o odpowiednie fragmenty PŚ i dostawałem takie, których sensu nie rozumiałem, chociaż bardzo chciałem zrozumieć. Zawsze mu dziękuję, za to co mi dał. Nawet za te rzeczy, których nie rozumiem. Proszę go o to na czym mi bardzo zależy i "na co zasługuję w związku z tym, tym i tamtym". A zasługuję w paru sprawach na coś :( Nie dostaję niestety nic. Zawsze go też przepraszam za to, co zrobiłem źle - świadomie i nieświadomie. Poszedłem kilka razy do spowiedzi w ostatnich miesiącach - szczerze i z przekonaniem. Było fatalnie. Czasami czuję się taki silny i pełen woli życia, energii. Czuję, że mogę wszystko. Ale zaraz mam ochotę się zabić. Zależy mi na paru osobach, modlę się za nie, nawet przestałem być egoistą, jak odkryłem, że nim byłem. I... nic. Potrzebuję kopa, ale od człowieka. Bóg przestaje dla mnie istnieć; ignoruje mnie. W sumie coraz bardziej się upewniam, że go nie ma. |
||
| Silva (2009-05-15 16:45:43): Jest. I z pewnością wkrótce to zobaczysz, bo jak sam Bóg mówi w Piśmie Świętym: "Będziecie Mnie wzywać, zanosząc do Mnie swe modlitwy, a Ja was wysłucham. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca." (Jr 29 12-13) Poza tym... Szacunek za twoją postawę. Trwanie przy wierze mimo tego że się nie widzi jej efektów ma dużą wartość. Hm... Myślę, że mógłby być dobrym pomysłem Kurs Filip. Dla bycie na tym kursie było punktem zwrotnym, kiedy już musiałam się zdecydować, czy mam zaufać Bogu czy nie. Zaufałam i efekty są niesamowite :) Co do osób za które się modlisz to i ja obiecuje modlitwę w ich sprawie. Zawsze im więcej modlitwy tym lepiej. |
||
| Airbus (2009-05-15 17:45:15): Wiesz kiedyś dostałem taki fragment PŚ kiedy prosiłem. Mógł być to zbieg okoliczności, ale akurat na jednej osobie baaardzo mi zależało i modliłem się całymi nocami gorliwie w intencji jej uzdrowienia. To kolega z klasy, chory poważnie, ale na 'problemy z głową'. Modliłem się chyba kilka nocy baaardzo mocno. Chciałem go wylosować na gwiazdkę i mu coś kupić, o to też się trochę modliłem. Byłby pretekst by zacząć z nim gadać o prezentach. Słaby miałem z nim kontakt. Mało tego, że ja go wylosowałem, to jeszcze on mnie. Szanse matematycznie małe, ale to się zdarza. Ale co do fragmentu - coś w stylu, że "jeśli dwie osoby modlą się w intencji innej, chorej, to ONA ZOSTANIE UZDROWIONA. Namówiłem jednego takiego kolegę i wiesz co? NIC. Próbowaliśmy długo zanosić nasze błagania, on jest mocno wierzący. A z tamtym gościem jest coraz gorzej. Zapewne zakończy się to dla niego tragicznie. A ja robię co mogę od paru lat. Bóg mi w tym NIC NIE POMÓGŁ !!!! skoro jest coraz gorzej... to jaki sens dalej gadać do sufitu, ścian? |
||
| Silva (2009-05-15 20:48:39): A wiesz, ile ja się modliłam o pewne rzeczy? Również mam pewne problemy ze zdrowiem. Ponad rok chodziłam na msze z modlitwą o uzdrowienie i gorąco modliłam się o uzdrowienie i nieraz miałam wrażenie że Bóg mnie olał. A ostatnio wiesz co? Powiedział mi, że mnie nie uzdrowi. I pokazał mi, co dobrego wynika z tego, że mam takie a nie inne problemy, pokazał mi że ktoś, kto jest podobny do Niego w krzyżu będzie podobny do Niego w chwale. Teraz nie modlę się już o swoje uzdrowienie, ale odczuwam spokój jakiego wcześniej nie odczuwałam i wręcz wdzięczność za to, że dostałam krzyż. Po prostu czasem bywa iż Bóg decyduje że ktoś ma być chory, czasem nawet umrzeć aby osiągnąć tym większą chwałę w niebie. Ale... Nie sądzę, żeby to był przypadek twojego kolegi. Bóg dał ci wyraźnie do zrozumienia że cię wysłuchuje a ten chłopak jeszcze żyje. Mam kolegę, który jako dziecko był umierający. Umierał na białaczkę i lekarze wypisali go ze szpitala żeby umarł w spokoju (poziom białych krwinek w jego organizmie 22 przekraczał normę i już praktycznie powinien nie żyć). Rodzice nie stracili nadziei i zabrali go do Lichenia. Chłopiec jeszcze tego samego dnia odzyskał siły a następnego dnia badania wykazały że poziom białych krwinek jest w normie. Lekarze nie mogli tego zrozumieć. Kto wie, czy nie będzie tak samo z twoim kolegą. W każdym razie Bóg wie co robi. Tymczasem ja obiecuję modlitwę. Będę się modlić ja jak i moja wspólnota Odnowy. I zobaczymy. |
||
| kornel (2009-05-25 14:07:04): tu nie chodzi tylko o modlitwę ale i też wierzyć. Czasem jest ciężko gdy dłuży czas się człowiek modli i tego nie dostaje to trzeba jeszcze większej wiry i nie podawać się. Moja matka modliła się o prace aż dwa miesiące i teraz ma nawet i lepszą. Wcześniej miała w Sochaczewie a teraz w Warszawie za większą kasę :) wiara czyni cuda, ale tylko jeżeli się nie podamy. |
||
| Bajtuś (2009-05-25 16:48:23): Ja ostatnio z lenistwa nie poszedłem w dwie niedziele do kościoła. I przez te dwa tygodnie chodziłem taki jakiś zły wszystko mnie wkurzało nic mi się nie chciało robić. Poszedłem w niedzielę do kościoła do spowiedzi przystąpiłem do Komunii i całkiem inaczej się poczułem. Od razu dzisiaj wstałem radośnie bez problemu do szkoły i jest wszystko OK. |
||
| Airbus (2009-05-25 21:52:19): Aż dwa miesiące się modliła i dostała? Ja się dwa lata modlę o czyjeś ZDROWIE !!!! szczerze i z całego serca. Ktoś tu umiera na depresję a ja modlę się i to nic nie pomaga. Chyba tylko jest gorzej. Czuje się teraz, jakbym te 2 lata mówił do siebie. Czuję się głupio, czuję, że mnie oszukano, ale za co? Że chcę pomóc, że mam empatię w sobie?? Aż chce się czasami płakać. |
||
| kornel (2009-05-25 23:52:04): może źle to robisz albo wola Boża jest inna. Modlitwa o życie to co innego nisz o pracę. Tytko też nie wystarczy się modlić można też pościć można też zamówić Msze Gregoriańską i można codziennie po trzy koronki do Miłosierdzia Bożego. grunt to módl się dalej jak jeszcze żyje, może Bóg chce sprawdzić jaką wiarę masz. |
||
| Airbus (2009-05-26 09:38:56): Bóg chce sprawdzić mnie, zabijając kogoś powoli? Cierpię z tego powodu. |
||
| Silva (2009-05-26 10:02:18): Rozumiem cię, ale... trzeba pamiętać o 2 rzeczach: 1. Życie tutaj to jest tylko wstęp do prawdziwego życia. Co to jest to kilkadziesiąt lat? Potem będziemy żyli całą wieczność i to na prawdę się liczy - bo będziemy żyć albo w wiecznym szczęściu albo w cierpieniu. I myślę, że twojemu koledze, ale i tobie przez to, bliżej jest do pierwszej opcji, ponieważ Pan Jezus powiedział do św. Faustyny: "Kto jest podobny do mnie w krzyżu, będzie także podobny w chwale". 2. Pan Bóg chce naszego szczęścia (co nie zawsze znaczy całkowitego uzdrowienia ze wszystkiego) już tutaj na ziemi. Często jest bardzo trudno tylko Mu zaufać że On wie co robi, ale jak się zaufa... "Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość..." (Ga 5, 22) a "Królestwo Boże to [...] to sprawiedliwość, pokój i radość w Duchu Świętym" (Rz, 14, 17). I tego na prawdę można doświadczyć, tylko trzeba postawić na Pana Boga. Może spróbuj zabrać tego kolegę na modlitwę wstawienniczą? Mi przez taką modlitwę Pan Bóg na prawdę bardzo pomaga. |
||
| Silva (2009-05-26 10:10:12): Jeszcze o modlitwie wstawienniczej: "Módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego" (Jk 5, 16-17). A co do sprawdzania wiary - nie prawda. Bóg nie musi nikomu sprawdzać wiary, przecież On wie wszystko. Jeśli pozwala na jakieś cierpienie to myślę że w 2 celach: żeby człowiek jeszcze bardziej Go szukał (ostatnio ze mną tak było - długo byłam mocno zdołowana i miałam o to pretensje do Boga i dopiero pójście na modlitwę wstawienniczą pokazało mi że ten dół ma inną przyczynę niż sądziłam) albo żeby włączyć cierpienie tego człowieka do swojego krzyża, żeby potem móc też obdarzyć go większą chwałą i radością. Ale śmiem twierdzić, że jeśli - o ile dobrze zrozumiałam - twój kolega nie ma problemów natury fizycznej a raczej psychicznej to jest to raczej ta pierwsza możliwość. Bóg na prawdę chce ludzi obdarzyć szczęściem i pokojem serca jeszcze tu na ziemi. Może nie uzdrowić z choroby fizycznej, ale duszę i psychikę uzdrawia, żeby człowiek odczuwał ten "pokój i radość w Duchu Świętym". |
||
| rozalia44 (2009-06-23 10:56:40): Coś pięknego :) Ja mam taki problem ,że właśnie nie czuję własnej wartości, wciąż wmawiam Sobie ,że jestem beznadziejna i nic w życiu mi się nie udaję :( A kiedy się modlę to powiem szczerze Moja modlitwa jest usypiająca... chciałabym zacząc od nowa i iśc śladami Chrystusa bo wiem że w Nim jest tylko moja nadzieja :) |
||
| Silva (2009-06-26 15:25:02): Poszukaj sobie jakiejś wspólnoty. W grupie raźniej :) Polecam też Kurs Filim. Jak dla mnie to był w ogóle pozytywny kop :) |
||
| BadNoe (2009-08-08 21:03:12): Bóg jest Naszym przyjacielem, ja bynajmniej tak sądzę i tego się trzymam.Biblia uczy nas abyśmy nie kierowali pretensji do Boga za nieszczęścia, jakie nas doświadczyły, abyśmy starali się nim sprostać, mimo iż często jest to bardzo trudne.A Ty jednak Airbus zwątpiłeś, nieważne czy dwa lata czy pięć,przestałeś wierzyć i się modlić. Mam pytanie do autora.. Czy aby uczęszczać na jakieś tam spotkania do tej wspólnoty, trzeba za nie płacić ? |
||
| Silva (2009-08-09 09:09:39): Nie no, co ty! Odnowa jest częścią Kościoła i nie ma w ogóle opcji, żeby ktokolwiek żądał płacenia za wstęp na modlitwę. A Airbusowi się nie dziwię ani bym go w żaden sposób nie oceniała... On sam i Bóg wie, jak to u niego wygląda i jak wyglądać będzie. |
||
| BadNoe (2009-08-09 19:03:16): Masz racje Silva. Dziękuję również za odpowiedź ;) |