Grać, czy nie grać...
Treść historii:
Gram w tenisa już koło 6-7 lat. Nie jestem jakoś wybitnie dobra, po prostu przeciętna. W podstawówce grałam na treningach organizowanych przez nauczyciela wfu z gimanzjum. Wtedy chodziło bardzo dużo osób, treningi były bardzo fajne. Szybko podłapałam o co w tej grze chodzi i jakoś zaczęło mi wychodzić to odbijanie o stół. Dość często chodził ze mną jeszcze mój tata i głównie dzięki niemu zaczęłam trochę lepiej grać. W pierwszej klasie gimnazjum chyba miałam najlepszy okres, ogrywałam wtedy większość koleżanek, które trenowały co najmniej 4 lata dłużej ode mnie. Nauczyciel i tak tego nigdy nie doceniał i jak przychodziły jakieś ważniejsze zawody to mnie nie wystawiał bo mogły brać udział tylko 3. W drugiej klasie odeszły dwie z nich oraz wiele innych trenujących osób. Zostałam tylko ja z jedną koleżanką z klasy. Na terningach zazwyczaj byłyśmy tylko we dwie, więc nie było tu mowy o jakimś wiekszym trenowaniu i rozwijaniu się, tym bardziej ze nasz nauczyciel już sobie całkowicie olał tenisa i nawet za bardzo się nami nie interesował. Nigdy nie przyszedł żeby zobaczyć jak gramy, zeby nam powiedzieć jakie popełniamy błędy, itd. Byłyśmy więc zdane same na siebie. W 3 klasie gimnazjum brałyśmy udział w deblach (zawody w grze podwójne). Doszłyśmy do mistrzostw mazowieckich i tam sprawiłyśmy nie małą niespodziankę naszemu nauczycielowi zajmując 2 miejsce (ten liczył góra na 5). Potem skończyło się gimnazjum, razem z koleżanką zapisałyśmy się do pewnego klubu. Myślałam że tu będzie o wiele lepiej, że wreszcie będę miała okazję zacząć jakoś porządniej grać, że wreszcie ktoś się nami zainteresuje. No ale cóż, myliłam się. Wydaję mi sie że gram gorzej niż przed tem. Na początku bylo jeszcze względnie. Teraz już niestety nie. Zazwyczaj trener ustawia mnie do grania z jakimiś małymi chłopczykami, z którymi jedynie można potrenować odbijanie. Nie nauczę się w ten sposób nic nowego. Raz na miesiąc zdarzy się jakiś porządniejszy trening. Mam ochotę zakończyć to granie, ale z drugiej strony strasznie mi szkoda. Cały czas mam nadzieje, ze to jednak się zmieni, że w końcu będę miała okazję zacząć naprawdę grać. Przez ponad pół roku nic się nie zmieniło. Do końca tego roku szkolnego jeszcze będę grać, ale nie wiem co zrobić w przyszłym roku. Grać czy nie grać... Oto jest pytanie ;]
Wyświetleń: 179
Odpowiedzi
W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
Rusted (2009-04-21 06:11:22): Jeżeli gra w tenisa sprawia Ci przyjemność, to zdecydowanie kontynuuj treningi. Może pomyśl nad zmianą klubu, albo znajdź sobie właściwych sparring- partnerów? Organizuj treningi na własną rękę?
Myślę, że pasje naprawdę warto pielęgnować.
Życzę sukcesów!
|
| |
kaniina (2009-04-23 21:57:11): Tylko właśnie problem jest w tym, ze nie mam możliwości zmiany klubu, bo w okolicy jest tylko ten. A na właśną rękę też o tym myślałam, tylko niestety nie miałabym gdzie i z kim grać. |
| |