| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| Marta (2009-04-11 22:04:41): Skąd ja to znam... Ja byłam od dziecka przyzwyczajona że w przedpokoju zawsze świeciło się światło i drzwi od pokoju były uchylone... Dopiero mieszkając z mężem, śpiąc z nim w jednym łóżku poczułam się bezpiecznie i nauczyłam się spać w zupełnej ciemności... A co do wyobraźni to też mam tak że mogę spać po ciemku póki nie pomyślę sobie o czymś bo wtedy nie ma mowy o zgaszeniu światła :/ |
||
| kaniina (2009-04-11 22:28:26): Też tak mam xD moja chora wyobraźnia jest chwilami po prostu straszna. Czasami kiedy się ściemnia boję się wyjść na dwór, a czasami kiedy jest jakaś awairia na ulicy i żadna lampa się nie pali potrafie sobie wyjść na spacer i w ogóle się nie boje. Tak samo wieczorem, kiedy idę spać, kiedy się kładę do łóżka i mój brat jeszcze nie śpi jest wszystko ok, a kiedy już śpi lub gdy go nie ma moja wyobraźnia zaczyna pracować, niestety negatywanie. Marto powiem Ci że Twoja wiadomość mnie trochę pocieszyła, aż się nie mogę doczekać kiedy będę mieć męża xD |
||
| Mystery (2009-04-12 11:49:33): Facet leżący z boku na łóżku rzeczywiście niesamowicie pomaga :) Mieszkam ze swoim chłopakiem i tylko w momencie, gdy śpimy razem, to się nie boję. No chyba że mnie głupio nastraszy ;p |
||
| Bajtuś (2009-04-12 13:11:27): Ja też mam bujną wyobraźnię i śpię z zapalną małą lampką. Cały czas widzę jakby coś chodziło po pokoju |
||
| Marta (2009-04-12 17:14:39): Co do straszenia to mój były facet kiedyś schował się w ciemności i kiedy wróciłam z łazienki złapał mnie... Tak się przestraszyłam, zaczęłam piszczeć i od razu uciekłam do łóżka a potem przez długi czas nie mogłam przestać się trząść ;/;/ |
||
| Bajtuś (2009-04-12 19:06:02): Ja często wołam brata żeby pooglądał TV( telewizor jest w moim pokoju)albo pograł na Xboxie i albo ogląda, albo gra, a ja wtedy usypiam. Gasi światło jak ja już śpię, bo siedzi do późna. Rodzeństwo czasem się przydaje xD |
||
| kaniina (2009-04-12 20:16:00): Do tego na pewno :D Ja jeszcze często kiedy sama jestem w pokoju i muszę iść spać włączam telewizor i nastawiam, żeby wyłączył się na pół godziny i w tym czasie już zazwyczaj udaje się zanąc ;) |
||
| Mystery (2009-04-12 20:16:28): Nie no, przy takim ekstremalnym hałasie bym nie usnęła ;p No chyba że słuchawki zakłada :) |
||
| kaniina (2009-04-12 20:35:06): Program z muzyką i niski poziom głośności pozwalaja spokojnie usnąć ;) |
||
| Mystery (2009-04-12 20:41:06): Zależy jeszcze, z jaką muzyką ;] |
||
| rozalia44 (2009-06-24 08:54:10): Hmm.. ja tak samo jak Ty potrafiłam wyobrażac sobie nie wiem co a potem jeszcze się tego bac , ale teraz z wiekiem kiedy staję sie starsza wszystko mija...mam nadzieję ,ze Tobie tez przejdzie :) |
||
| Miss Obscene (2009-07-01 01:37:38): U mnie to się staje jakieś chorobliwe... Zawsze, kiedy jestem sama, w domu jest całkiem cicho i ciemno, nie potrafię spokojnie zasnąć. Dręczą mnie różne przerażające myśli dotyczące, że tak powiem, zjawisk "paranormalnych". Często leżę sztywno jak trup w łóżku przez ładne parę godzin, zanim usnę, a bardziej padnę ze zmęczenia. Kiedy byłam mała, było to normalne, że bałam się w nocy, po pewnym czasie mi to minęło, a teraz znowu wróciło... |
||
| kaniina (2009-07-01 23:55:03): Mi niestety z wiekiem nie mija ;p wczoraj kolejny przykład, leżałam przez kilka godzin zanim usnęłam bojąc się wychylić zza kołdry, jednak temperatura panująca w pokoju mnie do tego zmuszała ;D |
||
| Miss Obscene (2009-07-02 23:34:32): Kaniina - ja też wczoraj nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, bo pod kołdrą można było się ugotować, a zazwyczaj zagrzebuję się w niej, odcinając się od świata całkowicie :P |
||
| Bajtuś (2009-07-03 19:49:34): Ja też wchodzę pod kołdrę i czuję się bezpieczny a jak wystawię nogę to zaraz sobie wyobrażam że coś mi zaraz odgryzie nogę czy coś takiego. |
||
| Diana (2009-07-09 19:59:01): Chyba się nie modlicie przed snem ;) Ale wiecie co tak szczerze to prawie "umarłam ze strachu" jak w nocy obudziłam się na hamaku w moim sadzie a do domu było z półtorej kilometra, strach jak nie wiem co i świecił do tego księżyc, który oświetlał dziwne kontury drzew :/ Biegłam jak sprinter :P:P |
||
| Miss Obscene (2009-07-10 00:01:18): O kurwa... Umarłabym tam :D |
||
| Marta (2009-07-10 00:28:40): Moja wyobraźnia zaczyna działać jak patrzę w nocy przez okno i widzę jakiś cień drzew a co tu mówić o znalezieniu się w ciemnym sadzie... Ja też bym spieprzała do domu. Mi kiedyś brat zrobił numer: przywiózł mnie do domu z imprezy (było ok 3 w nocy) i zostawił mnie przed furtką i pojechał gdzieś z kolegą, ja doszłam sobie zadowolona do domu z myślą że zaraz będę w środku a tu dupa- mój brat zamknął drzwi i zapomniał o tym że klucz ma ze sobą :( Tak się wystraszyłam bo widziałam jakiś "dziwny" cień, w dodatku wyły psy i w ogóle :( |
||
| kaniina (2009-07-10 12:14:04): Ulala no to nieciekawie ;D Pewnie chwila przez którą musiałaś na niego czekać dłużyła się w nieskończoność ;p A ja ostatnio, co jest bardzo dziwne byłam na zawodach wędkarskich całonocnych i moja wyobraźnia w ogóle się nie odzywała mimo że nie spałam całą noc. Kiedy wszyscy wokoło już spali i mój tata również przysypiał nad wędkami powiedziałam mu żeby poszedł spać a ja przypilnuje ich. I w taki oto sposób zostałam sama z dwiema wędkami nad rzeką koło lasu ze świecącymi gwiazdami i księżycem. I co mnie bardzo zaskoczyło nie było ani chwili w której bym się czegokolwiek bała ;D |
||
| Mystery (2009-07-12 13:17:09): O taak, wystawienie nogi spod kołdry to u mnie prawdziwy przejaw bohaterstwa...i krańcowej desperacji, jeśli jest tak gorąco, że już wytrzymać nie mogę ;p W innych sytuacjach nie odważyłabym się :) Ja to jeszcze mam tak, że staram się w ogóle nie ruszać i oddychać jak najciszej, żeby...właściwie nie wiem...nie zdradzać swojej obecności ewentualnym nocnym potworom czy mordercom ;p A jeśli chodzi o sytuacje z życia wzięte: mieszkam w środku lasu, gdzie moja mama w XIX-wiecznym, wielkim domu prowadzi pensjonat. Pewnego razu zostałam w nim sama, mamy nie było, a brat wybył na piwo. No i siedzę sobie tak przy telewizorze, cała zesrana w głębi umysłu, że ktoś może łazi koło domu i zaraz mnie napadnie. Siedzę, a na tu nagle - jeb, wszystkie światła zgasły. Nie muszę chyba pisać, że byłam bliska stanu zawałowego i prawie w gacie narobiłam. Trwało to jakieś 5-10 minut, okazało się oczywiście, że mój mądry braciszek pogrzebał w skrzynce z korkami i wyłączył światła w całym domu, żeby mnie nastraszyć. |