Treść historii:
Dwa lata temu zostawiłam chłopaka, którego bardzo kochałam. Mieszkałam wtedy w Krakowie, gdzie właśnie zaczęłam studia. On dojeżdżał z Lublina. Widywaliśmy się bardzo często. Właściwie zawsze kiedy była okazja.
Spędziliśmy ze sobą 1 rok. Do tej pory był to mój najdłuższy związek. Oboje mocno się zaangażowaliśmy. On ciągle przyjeżdżał, a ja czekałam na niego z wytęsknieniem. Było dobrze, ale się skończyło. Związek nie przetrwał próby wierności. Pomimo tego, że tak bardzo mocno go kochałam, nie byłam w stanie wybaczyć mu tego, co robił w Lublinie. Kiedy tylko miałam pewność, a on sam dodatkowo przyznał się do zdrady, zostawiłam go. Była to dla mnie bardzo trudna decyzja. Kochałam go. Wiedziałam, że był miłością mojego życia, a jednak zadecydowałam się zakończyć naszą znajomość.
Przez ostatnie dwa lata myśli z nim związane nieustannie kroczyły w moim cieniu. Z Uniwersytetu Jagiellońskiego wyjechałam na półroczną wymianę z Uniwersytetem Warszawskim. Byłyśmy same z koleżanką. Mieszkałyśmy w wynajętym mieszkaniu i nie miałyśmy praktycznie żadnych znajomych. Chciałyśmy poznać ludzi, aby było nam łatwiej się odnaleźć w tym specyficznym mieście. Tak się złożyło, że na moją specjalizację chodził chłopak, który wydawał się być dobrym kumplem, albo przyjacielem jednego z przystojniejszych facetów na wydziale. Często widywałam ich razem. Widziałam jak rozmawiali, śmiali się. Wiele rzeczy robili razem. Obmyśliłyśmy z kumpelą plan, że warto byłoby go poznać. Po jakiś 2 tygodniach, zupełnie przypadkiem podszedł do nas jak rozmawiałyśmy z jego kolegą. Przedstawiliśmy się sobie i zamieniliśmy kilka słów.
W następnym tygodniu mieliśmy okienko pomiędzy zajęciami. Wpadłyśmy na wydziale na chłopaków i po krótkiej rozmowie stwierdziliśmy, że pójdziemy razem do pobliskiej knajpy. Napijemy się, pogadamy i przeczekamy te 2 godziny. W pubie zeszłyśmy z koleżanką na temat imprezy, którą chcemy zorganizować w przyszłym tygodniu. Chłopaki i taka jedna dodatkowa dziewczyna, która z nami poszła, szybko podłapali temat i oczywiście potwierdzili swoją gotowość.
Teraz umyślnie pominę temat tej imprezy, ponieważ do niczego konkretnego na niej nie doszło, a skupię się na kolejnej.
Była to domówka organizowana przez tę dodatkową dziewczynę. Moja koleżanka musiała wrócić do Krakowa, więc nastawiałam się na to, że pójdę sama. Kolega tego przystojnego chłopaka rozchorował się, tak więc wszystko wskazywało na to, że właśnie z nim będę spędzała ten wieczór. Chciałam żeby coś z tego wyszło. Podobał mi się i pociągał jak żaden inny. Tylko niestety los chciał tak, że mój były zadzwonił do mnie. Przez dwa lata nie miałam od niego żadnego sygnału, a teraz nagle zdecydował zadzwonić! Było mi to wybitnie nie na rękę. Po pierwszym telefonie wiedziałam, do czego to wszystko zmierza. Nazajutrz zadzwonił ponownie. Powiedział, że będzie w poniedziałek w Warszawie i czy moglibyśmy się spotkać. Oczywiście ja głupia, zgodziłam się. Za bardzo go kochałam i czułam, że to uczucie odżyło. Potrzebowałam takiej dawki pozytywnej energii. On mógł mi ją dać. Poza tym byłam ciekawa jak się zmienił, co teraz robi, kim jest.
Spotkaliśmy się w centrum na kawie. Pierwszy raz od dwóch lat czułam się, jakbym znów była nastolatką ślepo zakochaną w swoim facecie. Nie potrafiłam tego ukryć, nadal go kochałam i pragnęłam, aby było między nami dobrze. Chwila, jakiś bodziec z zewnątrz i zaprosiłam go do siebie. Koleżanka była w Krakowie, więc na tydzień miałam wolne mieszkanie. Był u mnie do środy...
Kiedy wyjechał otrzeźwiałam na tyle, aby zacząć myśleć o tym chłopaku z uczelni. Wysłał mi smsa. Zapraszał na jakieś piwo w czwartek. Odmówiłam mu tłumacząc się, że mam dużo pracy. Było mi głupio i nie chciałam robić mu żadnych nadziei.
W sobotę przed imprezą poważnie zastanawiałam się, czy mam tam w ogóle iść. Bałam się, że jak będę z nim sama to zapomnę się po raz drugi i zrobię coś głupiego. W końcu podjęłam decyzję i poszłam. Na imprezie od samego początku był gdzieś koło mnie. Sporo rozmawialiśmy, piliśmy. Wszyscy dobrze się bawili, a my praktycznie cały czas spędzaliśmy ze sobą. Były chwile, w których bez słowa odchodził do jakiś innych ludzi, dziewczyn. Widziałam, jak się do nich uśmiechał, jak one patrzyły na niego. Byłam zazdrosna! Nie wiem czemu, ale na tej imprezie chciałam go mieć tylko dla siebie. W końcu zrobiliśmy to, na co oboje mieliśmy ochotę. Byliśmy ze sobą przez całą noc. Mogłam o wszystkim zapomnieć i dać się ponieść jeszcze dalej. Jednak coś kazało mi się zatrzymać i pamiętać o moim byłym z Lublina. Całowałam i pieściłam się z tym chłopakiem, a jednocześnie pół nocy marudziłam mu o moim byłym. Znał całą sytuację, nie pochwalał tego i był wkurzony. Widziałam to po nim. Jednak jego zachowanie, nie wiem, było w nim coś niecodziennego. Z jednej strony był twardy i męski mówiąc o całej sprawie, a z drugiej delikatny i pociągający. Pragnęłam go i było mi go coraz trudniej odtrącić. Mimo to powstrzymałam się i nie doszło do tego, do czego mogło. Nie mogłam przestać myśleć o ostatnim tygodniu. Nawet mu to powiedziałam. Chciałam, żeby wiedział, że jest świetnym facetem, który mi się strasznie podoba i gdyby nie mój były, to na pewno spróbowałabym związku z nim. Wyśmiał mnie i spojrzał z jakąś pogardą. Mówił, że bardzo pożałuję tej decyzji i że moje zachowanie jest śmieszne.
Odwiózł mnie do domu taksówką. Pożegnałam się z nim i jeszcze raz dałam mu jasno do zrozumienia, że nic między nami nie będzie. Zaśmiał się i pożegnał czule.
Następnego dnia miałam strasznego kaca moralnego. Czułam się głupio wobec chłopaka z imprezy, za to jak go potraktowałam i wobec mojego byłego. W tym momencie cała historia rozchodzi się na dwie drogi. Jedną jest mój były, a drugą chłopak z uczelni. Mojego byłego kochałam tak mocno, że postanowiłam dać mu drugą szansę. Chciałam, aby się udało. Byłam gotowa mu wszystko wybaczyć. Przez miesiąc przyjeżdżał do mnie i było cudownie. Po miesiącu okazało się, że tym razem to on mnie zostawia. Stwierdził, że to jednak nie to, czego oczekiwał. Miał dużo pracy, znajomych w Lublinie. Ciężko było mu to pogodzić z ciągłymi przyjazdami do mnie. Nie wiem, czy zdradzał mnie z kimś innym, czy może ja byłam jego kochanką. Nawet nie czułam żalu. Byłam po prostu cholernie wkurzona i zła na samą siebie. Słowa chłopaka z uczelni sprawdziły się. Co do niego, to spodziewałam się, że tak jak każdy będzie za mną latał, wydzwaniał, smsował, starał się. Niestety on był inny. Przez 3 tygodnie nie dostałam od niego żadnej wiadomości. Na uczelni ograniczał się do lapidarnego „cześć”. Po miesiącu, kiedy już byłam sama, smsowaliśmy przez 2 dni. Próbowałam go jakoś podejść, wybadać, czy wciąż jest mną zainteresowany. Niestety nie był. Potraktował mnie w dość szyderczy sposób. Teraz było mi naprawdę smutno. Na szczęście z koleżanką organizowałyśmy w następnym tygodniu imprezę. Liczyłam na to, że ta nasza znajoma trójka przyjdzie. Jednak nie zrobili tego. W tamtej chwili uświadomiłam sobie, że przez własną naiwność dałam szansę człowiekowi, który kiedyś mnie zdradził, a później wykorzystał i jednocześnie straciłam innego wspaniałego chłopaka, który teraz na pewno nawet na mnie nie spojrzy.
Wyświetleń: 1824
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
kronik (2009-03-12 17:10:18): Cóż...związki na odległość raczej nie mają sensu.... |
| |
Marta (2009-03-12 17:18:36): Moja przyjaciółka mieszka pod wa-wa, jej chłopak pod Radomiem... Są ze sobą ponad 3 lata i planują ślub... Niektórzy potrafią być w związku na odległość, ja np. nie należę do takich |
| |
life_is_a_beach (2009-03-13 00:50:58): maja sens jezeli ludzie za soba szaleja i sa 99% pewni ze ta druga strona czuje sie tak samo i nie zdradza, moim zdaniem. W innym wypadku strata czasu raczej.. |
| |
ja_potrafie (2009-03-14 12:52:55): nigdy nie dałabym drugiej szansy komuś kto mnie zdradził..nie mogłabym iść z nim do łóżka wiedząc, że spał z inną..a poza tym jak raz zdradził to i drugi raz to zrobi.. |
| |
pdama (2009-03-16 13:56:50): dzięki za Wasze komentarze i ciepłe słowa :) |
| |
Mystery (2009-03-25 16:32:35): Wiesz, nie powiedziałabym, że ten "chłopak z uczelni" taki wspaniały jest, skoro tak Cię potraktował. Gdyby mu naprawdę zależało, pewnie próbowałby Cię jakoś zatrzymać. Zasługujesz na kogoś lepszego. Według mnie trafiłaś na dwóch dupków, jednego niewierniego, drugiego-zbyt dumnego. |
| |
Mystery (2009-03-25 16:37:36): Co do związków na odległość: oczywiście, że nie wszystkie skazane są na klęskę, szczególnie w sytuacji, gdy osoby mają przed sobą jakąś wspólną wizję, np. zamieszkania ze sobą lub po prostu zamieszkania bliżej siebie. Taka relacja bardzo wyczerpuje, z czasem tęsknota staje się nie zniesienia. Podobnie jak potrzeba ciepła, dotyku. Wiem, bo przeżyłam. |
| |
pdama (2009-03-26 21:32:48): teraz mam już pewność, że nigdy więcej nie będę dawała szansy byłemu, który raz mnie skrzywdził i nie wpakuję się w związek na odległość |
| |
Mystery (2009-03-26 22:32:44): Widzisz, pewne doświadczenia są potrzebne, by na przyszłość nie popełniać takich samych błędów- to zawsze jakieś pocieszenie. Oczywiście zgadzam się- nie ma co wybaczać zdrady, bo osoba, która zdradza, czuje się wówczas bezkarna w jakimś stopniu. Jak to moja mama mawia "dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki". |
| |
maly23 (2009-05-06 14:55:52): za dużo kombinowałas i przekombinowałąs...to był dla niego (chłopaka z uczelni za duży policzek) żeby o tym zapomnieć..cóż życie..
|
| |
anel02 (2009-11-17 21:00:37): Karzdy uczy sie na własnych błędach
nie wchodzi sie 2 razy do tej samej rzeki!
Jeśli nie byłaś gotowa na kolejny związek nie powinnaś była zawracać głowe innemu..
mężczyzni to bardzo dumne istotki zbyt dumne by wybaczyć taką zniewage...niestety
Nie szukaj kogoś na siłe miłość sama do Ciebie przyjdzie jak bedziesz gotowa! |
| |
Silva (2009-11-18 17:00:05): pdama: powiem ci jedno: zrobiłaś strasznie głupio, i to nie raz.
1. Odrzuciłaś chłopaka który cię kochał i którego ty kochałaś. To błąd kardynalny.
2. Drugą głupotą było przystawianie się do tego przystojnego chłopaka, skoro wiedziałaś że dalej kochasz swojego byłego.
3. Trzecią głupotą było liczenie na to, że skoro twój były już się odezwał to będzie wam razem jak w niebie, tak jak było. Ok, warto było zrobić dać sobie jeszcze jedną szansę, ale przecież nie ma się co dziwić że po paru latach rozłąki facet stwierdził że to jednak nie to.
6. Niesprawiedliwie oceniasz swojego byłego chłopaka. Owszem, zdradził cię, ale ty co, lepsza? O mało nie przespałaś się z tym przystojniakiem już po tym, jak odnowiłaś związek ze swoim byłym.
Wydoroślej i naucz się traktować ludzi poważnie. Jak kogoś kochasz to i mu wybaczasz, jak nie wybaczasz gdy żałuje i chce się poprawić to znaczy że nie kochasz.
4. Kolejną głupotą było jednocześnie zalecanie się do tego przystojnego faceta i opowiadanie mu o swoim byłym. To było wyjątkowo głupie.
5. Dalej: liczenie na to że po powyższej głupocie jemu jeszcze będzie zależeć. Zwłaszcza, że skoro jest przystojny to pewnie ma i powodzenie, więc co mu miało zależeć? |
| |
feliks (2010-12-24 00:40:44): Nie chcę być podły, ale należało Ci się. |
| |
olciax (2011-09-01 21:43:57): hej
też zerwałam z chłopakiem którego bardzo kochałam i nadal kocham a on nie chce ze mną gadać.
ale u mnie było to tak:
ma na imię adam mówimy na niego hepi
miałam w zeszłym roku w podstawówce przyjaciółkę miałam ją za najlepszą na świecie ale pomyliłam się. zawsze mnie okłamywała a mimo to jej wybaczałam
ona nie wiedziała ze juz cały dzien chodzę z adamem ale ja wcześniej wiedziałam ze ona pierwsza sie w nim zakochała a mimo to ja zgodziłam sie z nim chodzić
uznałam ze to było nie fair wobec elizy(tej pseudo przyjaciółki) i dlatego z nim zerwałam po trzech dniach
a zrobiłam to przy elizie a na dodatek przez komórkę!! no i tuz jak z nim zerwałam ona mi oświadczyła ze jej tez juz sie nie podoba a ja zrobiłam to ze względu na nią
próbowałam to odkręcić oboje mieszkają bardzo blisko mnie
eliza jest teraz solarą(na dodatek juz grubą)
a hepi jest ostatni rok w mojej szkole potem bedzie a szkole ponad gimnazjalnej
teraz dla mnie nic nie ma sensu
wiele razy go przepraszałam i juz dalej tak nie moge bo cały czas jest najważniejszy w moim życiu:( a on jest tego wart a to ja go zostawiłam!:(
jak widać obie mamy problem ale nie wiem co zrobić jak? |
| |