Boję się tańczyć


Treść historii:
Strasznie boję się tańczyć. Jest to moja największa zmora i paranoja, która podczas niejednej imprezy nie daje mi żyć. Wychowywałem się na heavy metalowej i rockowej muzyce. Wszystkie imprezy to było skakanie i machanie włosami. Myślę, że poszedłem w tym kierunku, bo nigdy tak naprawdę nie lubiłem tańczyć. Nie dość, że nie lubiłem, to jeszcze nie umiałem. Źle się z tym czułem. Krępowałem się swoich ruchów i sztywności. Na balach w podstawówce, balach gimnazjalnych, czy studniówce jako jedna z niewielu osób siedziałem na krześle. Kilka razy w życiu dziewczyny próbowały mnie wyciągnąć, ale nigdy się nie zgodziłem. Było mi głupio. Miałem żal do siebie i do nich. Do siebie za to, że chciałem, a jednak nie mogłem się przełamać. Do nich o to, że w ogóle mnie poprosiły, a potem zaczęły olewać. W podstawówce chodziłem na kurs tańca organizowany w szkole. Z kilkoma kolegami przez większość czasu staliśmy pod ścianą i nie chcieliśmy tańczyć. Po kilku zajęciach powiedziałem, że nie będę chodził. Na balu gimnazjalnym nie tańczyłem. Specjalnie spóźniłem się na rozpoczęcie tak, aby ominął mnie przymusowy taniec. W liceum na kursie poloneza, czy mazurka, nawet nie pamiętam, tańczyłem na jednych zajęciach. Potem zostawiłem moją partnerkę i przestałem chodzić na wf. Na studniówce oczywiście stałem i patrzyłem jak moi koledzy i koleżanki tańczą. W okresie liceum i studiów próbowałem również tańczyć na imprezach klubowych i domówkach. Był czas kiedy po wypiciu sporej dawki alkoholu szedłem na parkiet i czułem się w miarę dobrze. Jednak kolejne porażki, szydzenie i śmiechy ze strony znajomych wyalienowały mnie do tego stopnia, że nawet alkohol przestał pomagać. Na studiach moja była zabrała mnie siłą na kurs salsy. Przetańczyłem I poziom. Byłem najgorszy w grupie. Poszedłem dopiero na drugie zajęcia, kiedy wszyscy mieli już przećwiczone jakieś kroki. Nic nie ogarniałem, tylko się denerwowałem. Na każdych kolejnych zajęciach odstawałem od grupy. Robili nowe kroki, ja się plątałem. Dziewczyna musiała mi wszystko powoli tłumaczyć. Ćwiczyliśmy w domu. Często razem. W sumie dawało to po 3 godziny ćwiczeń. I nic nie dawało, ponieważ na kolejnych zajęciach wszystko mi się pieprzyło. Myliłem kroki, plątałem się. Nie potrafiłem skontrolować jednocześnie nóg, bioder i rąk. Do tego poczucie rytmu, którego we mnie w ogóle nie ma. Zakończyliśmy zajęcia, a ja nadal nic nie umiałem. Poziomu II oczywiście nie zrobiłem. Teraz doszedłem do poziomu, na którym w ogóle nie ruszam się na parkiet. Wiem, że jestem w tym beznadziejny, nie mam żadnych predyspozycji do tańczenia i po prostu nigdy tego nie pojmę. Może gdybym zmienił postawę to byłoby inaczej. Jednak ja żyję w zgodzie z samym sobą i ten problem jakoś za bardzo mi nie dokucza. Oczywiście gdzieś w głębi chciałbym umieć tańczyć i czuć się na parkiecie świetnie. Jednak droga do tego celu jest dla mnie zbyt kręta.

Wyświetleń: 2226





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Marta (2009-03-07 22:56:32):
Wielu facetów nie lubi bądź nie umie tańczyć ale niektórzy przełamują się... Mam 3 kumpli którzy są metalami, może nie tańczą rewelacyjnie ale przynajmniej nie podpierają ściany... Nie poddawaj się tylko staraj się zmienić swoje podejście a to że nie umiesz tańczyć to jeszcze nie koniec świata a zawsze jest motywacja żeby się nauczyć :)
tuniek (2009-03-09 13:54:03):
Tylko, że mi to nie jest do niczego potrzebne. Są sytuacje w których tańczę i mam się dobrze, ale to specyficzne relacje w grupie mają na mnie wpływ. W klubach i na imprezach nie ma możliwości ;)
markoz999 (2009-03-19 21:30:42):
Ja też nie umiem tańczyć... ale nie przejmuje się:) każdy tańczy na swój sposób tak jak czuje muzyke. Mam kumpla który wogóle nie umie tańczyć w tańcu zachowuje się jak był by głuchy jak by muzy nie słyszał ale nie przejmuje się tym jeździ na imprezy dobrze się bawi i o to chodzi:)
astralny_podroznik (2009-03-19 21:32:19):
można też jakiś dopalacz i wtedy zawsze jest super :P
Szmergiel (2009-03-19 21:33:35):
Trzeba pamiętać że impreza to nie zawody w tańcu, jeśli ktoś kogoś osądza na zabawie to jest dla mnie chu*** i nie nadaje się do przebywania w towarzystwie.
Marta (2009-03-19 21:36:07):
Dokładnie :) Ja dlatego nie osądzam.. Z moim bratem jak się tańczy to można nogi połamać ale przynajmniej jest śmiesznie :)
markoz999 (2009-03-19 21:38:23):
Dokładnie każdy robi to tak jak czuje:) sraj na reszte Ciesz się własnym niepowtarzalnym stylem;)
SPGM1903 (2009-03-20 21:56:11):
mnie probowaly przekonac w sumie 3 osoby do tanczenia:
-babcia
-kolezanka
-osoba ze studniówki

tanczyc nie lubię, wpradzie mam dobrą koordynację ruchową wycwiczoną jeszcze na karate, ale tanczyc nie lubie. jest to dla mnie po prostu stroszenie piórek, poazywanie się, lansowanie i napinanie miesni, a tego juz nie lubię. symbolika i skojarzenia mnie jednoznacznie demotywują do tanczenia. moze jak kiedys-kiedsy bede mial partnreke i bardzo bedzie chciala tanczyc to postawie jej warunek - czegos sie nauczę. nie lubię isc na tzw "spontan", bo wiem, ze wychodzi mi to idiotycznie.a jak cos wyglada idiotycznie to jest od razu dyskwalifikowanie przeze mnie.
Szmergiel (2009-03-21 12:12:37):
skupiajcie się w czasie tańca na osbie a nie na otoczeniu :P nie lansujemy się przed samymi sobą
tuniek (2009-03-24 21:49:56):
tylko pokonajcie tę barierę - ja nie wyjdę i tyle ;/
marfox (2009-03-30 18:49:39):
każdy w końcu się przełamuje... niektórzy cześniej a niektórzy puźniej... ja te miałem taki okres w życiu że nawet nie chciałem myśleć o tańcu, na własne bale nie przychodziłem, a teraz proszę... jadę na turniej tańca towarzyskiego... a to wszystko przez dziewczynę... więc nie ma się co martwić, na każdego przyjdzie pora...
Gojira (2009-03-30 18:52:03):
ja nie umiem, i pewno sie nie naucze, grajac w pilke nozna mam kocie ruchy a tanczac jestem sztywniak, ale co Ci to przeszkadza? najwazniejsze zebys wyszedl na parkiet i bawil sie dobrze, ba tanczyl z pannami ktore Ci sie podobaja, czemu? bo wtedy bedziesz jednym z nielicznych ktorzy z nimi tanczyli a wierz mi to jzu spory krok do przelamania swojego strachu
SPGM1903 (2009-04-06 11:17:56):
przuy tych podobajacych siepannach nie bylbym taki pewny...
jakwiadomo, jak sie ktos komus podoba, to stara sie pokazac z jak najlepszej strony, a łamagowanie temu nie sprzyja, raczej stresowi.
SAMANTA (2010-08-30 22:02:58):
No ja wiem co czujesz. Mam podobnie mimo że nie wychowałam się na muzyce metalowej. Tańczyć tańczę z przymusu. Krępujące jest to dla mnie ale się przełamuję. Głowa do góry:)
 


Życzliwy i wierny przyjaciel jest balsamem życia. Mercy Otis Warren








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl