| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| Szmergiel (2009-04-01 21:41:37): Czyli wszystko się dobrze potoczyło? :) |
||
| Marta (2009-04-01 22:02:34): Czytając takie historie coraz bardziej zaczynam się obawiać zaangażowania w kolejny związek ponieważ mam syna i boję się że mój facet może nie zaakceptować go i traktować go tak jak Twój ojczym traktował Ciebie :(:( |
||
| Miss Obscene (2009-04-01 22:08:37): Co do ostatniego zdania Twojej wypowiedzi, wiele ludzi tak sobie tłumaczy swoje nieszczęścia. A ja jestem zdania, iż to, że "inni mają gorzej" wcale nie oznacza, że ja mam mieć źle - i tym się kieruję. |
||
| Lukasz1988 (2009-04-01 22:12:46): mam pytanie, piszesz że się wprowadził i Cie bił ale mówisz o Twoim tacie czy ojczymie? i nie mów że inni mają większe problemy bo to nie jest tak, każdy ma problem ale nie możesz mówić że inni mają gorsze ale też nie możesz się załamywać i mówić że masz najgorzej że zazdrościsz innym |
||
| Patrycja:) (2009-04-02 15:21:13): ojczym mnie bił.. chodziło mi o to, że to co przeszłam to jest nic w porównaniu z doświadczeniami innych.. i nie lubię jak ludzie biorą mnie za taką co to się tylko użala nad sobę.. Tak, na szczęście wszystko dobrze się skończyło:)Marta nie bój się..nie każdy facet jest jak mój ojczym. |
||
| Lukasz1988 (2009-04-02 17:08:51): teraz jesteś starsza i całkiem inaczej podchodzisz do wszystkiego a zwłaszcza do życia. Nie wiem czy Twoja mama o tym wiedziała że Cię bił ale czasami nie reagują na to. Nie wiem jak teraz jest, czy nadal mieszkacie z nim czy nie, ale nie możesz pozwolić na takie coś, jakbym był twoim kolegą i mieszkał blisko po prostu jakbym go spotkał zobaczył by jak się czułaś, niestety ale tylko to by pomogło |
tak | |
| Patrycja:) (2009-04-02 17:19:11): W sumie masz rację...jestem starsza i patrzę na to wszystko z innej perspektywy.. :) tak mieszka z nami.. ale jest inaczej niż kiedyś. Moja mama? wiedziała ale nic nie robiła. Może się bała? nie wiem. Teraz jest lepiej ale bywają ciche dni bo np: coś zrobiłam nie tak itp ale nie dodchodzi do rękoczynów. :) |
||
| Lukasz1988 (2009-04-02 17:54:22): co do tego że zrobisz nie tak to w każdej rodzinie tak jest, ja mam prawie 21 lat, jestem już dorosły, zarabiam, a i tak rodzice zawsze mają coś nie tak do mnie ale staram się nie angażować kłótnie bo jak byłem mały to strasznie moi rodzice się kłócili. Pamiętam jak tata jeszcze pił, mama mnie mojego brata i siostrę zamknęła w pokoju bo tata przyszedł pijany, nagle drzwi się otwierają i mama upada na podłogę, płacze cały czas i wchodzi pijany tata i podchodzi do mnie i mówi że nic się nie stało żebyśmy nie płakali, wiele razy mama mówiła wtedy że się wyprowadzi do babci. Teraz nadal tata krzyczy czasem i kłócimy się ale reki nie podniesie a zwłaszcza na mnie bo boi się że mu oddam a wtedy on będzie bardziej poszkodowany(a mama zawsze pyta czemu tyle ćwiczę na siłowni), wiem że to mój tata i ręki na niego nie powinienem podnieść ale są granice między lekkim skarceniem bo się zrobiło coś nie tak chociaż że nie jestem za karą cielesną a różnica między uderzeniem np w twarz, po twarzy nie dostałem nigdy i nie zdarzy się to. Na pewno porozumienie z Twoim ojczymem nie będzie łatwe chociażby dlatego że on jest praktycznie obcą osobą dla Ciebie i ojca będzie mu ciężko zastąpić ale proszę postaraj się z nim jakoś porozumieć, dogadać ale nie staraj się zbliżyć do niego zbyt bardzo bo on to może wyczuć i to wykorzysta. Mama źle robiła że nie reagowała ale może i się bała, albo była zaślepiona, to nie jest wykluczone ale na pewno zrobiła błąd że nie zareagowała |
||
| Lukasz1988 (2009-04-02 18:11:32): jeśli będziesz miała sytuację w której będziesz miała do podjęcia trudną decyzję zawsze możesz napisać, jeśli będę umiał pomóc to będę bardzo się starał |
||
| Patrycja:) (2009-04-03 17:25:17): dzięki nawet nie wiesz jak się cieszę, że ktoś chce mi pomagać w trudnych chwilach:) |
||
| Lukasz1988 (2009-04-03 21:49:12): normalnie nie logowałbym się tutaj ale właśnie chciałbym pomagać. Jak sama strona wskazuję chciałbym pomagać tym co mają podobnie, chciałbym dawać innym pomoc i szczęście, bo tylko w taki sposób mogę dostać szczęscie |
||
| Patrycja:) (2009-04-04 16:56:35): wierzysz w karme? |
||
| Lukasz1988 (2009-04-04 17:30:34): jaką karme? |
||
| Patrycja:) (2009-04-05 12:45:34): no taką,że jak bedziesz innym pomagać to i Tobie inni pomogą albo, że jak bedziesz czynił dobrze spotkają Cie w życiu same dobre rzeczy |
||
| Lukasz1988 (2009-04-05 15:00:24): nie wiem, nie chcę pomagać innym bo mi ktoś pomoże, chcę pomóc jeśli widzę że ktoś cierpi albo jest w potrzasku, nie oczekuję nic za to, samo to ze komuś pomogę bezie dla mnie nagrodą |
||
| Lukasz1988 (2009-04-05 15:00:27): nie wiem, nie chcę pomagać innym bo mi ktoś pomoże, chcę pomóc jeśli widzę że ktoś cierpi albo jest w potrzasku, nie oczekuję nic za to, samo to ze komuś pomogę bedzie dla mnie nagrodą |
||
| Patrycja:) (2009-04-06 18:16:19): no i o tą kwestię mi chodziło. Też tak mam. nIe lubię patrzeć jak ktoś cierpi. |
||
| Lukasz1988 (2009-04-06 18:28:50): ja tylko po to jestem tu zalogowany, nie mam tu żadnej swojej historii, chce innym pomóc |
tak | |
| Patrycja:) (2009-04-25 13:34:54): tak na szczęście :) |
||
| Silva (2009-04-25 14:15:08): Wiesz, Patrycja, ktoś mi kiedyś powiedział, że "serce zranione jest bardziej wrażliwe na innych". Też miałam podobne przeżycia do twoich (dalej mam, bo cały czas mieszkam w domu z rodzicami a mój ojciec ma czasem niezłe "odpały") a teraz wiem, że to że byłam jako dziecko źle traktowana sprawiło, że teraz jestem bardziej czuła na problemy i potrzeby innych. Jak to mówią: nie ma tego złego :) Tylko nie mów, że "inni mają większe problemy niż twoje". Może i mają, ale i ty miałaś duży problem i nie możesz tego bagatelizować. W pewnym sensie te przeżycia na pewno cię wzmocniły i uczyniły wrażliwszą na innych ludzi ale też i poraniły. Musisz mimo wszystko do nich wrócić i "rozdrapać rany" żeby je uzdrowić. Może teraz nie zdajesz sobie z tego sprawy ale te doświadczenia tkwią teraz w twojej psychice jak strzała i nie bolą, dopóki się ich nie porusza, ale tak nie może zostać. Jeśli nie spróbujesz jakoś "przepracować" tego wszystkiego to potem może się to odbić na twojej relacji np. z chłopakiem, potem mężem i całą rodziną. To przepracowanie (może w formie jakichś warsztatów albo rekolekcji o uzdrowieniu wewnętrznym) nie będzie "marnowaniem swojego życia", ale jego uzdrowieniem :) Wiem, bo sama jestem w trakcie takiego "uzdrawiania" i widzę, jak moja psychika i podejście do życia zmienia się na lepsze :) Pozdrawiam i bardzo się cieszę że do nas dołączyłaś :) |
tak |