Wirtualna zdrada


Treść historii:
Od kilku miesięcy jestem w stałym związku z dziewczyną. Wszystko między nami układa się dobrze. Jesteśmy przeciętną parą, mającą małe problemy i szczęśliwe chwile, grupę znajomych i normalne prace. Jest nam ze sobą bardzo dobrze i myślę, że jeżeli związek będzie dalej utrzymywał ten kierunek, to przerodzi się w coś naprawdę wielkiego. Zwłaszcza, że oboje jesteśmy już w takim wieku, kiedy pod kątem uczuć przydałoby się ustatkować. Jednak miałem tu opisywać swój problem, a trochę odbiegłem od tematu skupiając się na moim związku. Cała sprawa uderza głównie w niego. Kilka tygodni temu zacząłem rozmawiać bliżej z dziewczyną, z którą kiedyś widywałem się w trakcie studiów. Cały czas miałem jej numer gadu gadu i jakoś od tego się zaczęło. Takie krótkie niewinne rozmowy w stylu, co słychać u ciebie, co u mnie. Dobrze nam się rozmawiało, a ja mogłem skierować myśli w pracy na trochę inny temat. Trwało to może około dwóch tygodni. Poczułem potrzebę zaproszenia tej znajomości do siebie do domu. Dlatego ściągnąłem komunikator internetowy na komputer, którego używałem służbowo w domu. Zacząłem rozmawiać z nią również wieczorami. Dziwiłem się, ponieważ z naszych rozmów wynikały różne ciekawe rzeczy, a jednocześnie ani ona ani ja nie naciskaliśmy na spotkanie face 2 face. Pewnego wieczoru, podczas jednej z naszych rozmów, zeszliśmy dość głęboko na temat seksu. Wspominaliśmy nasze studenckie czasy i rzeczy, które razem robiliśmy. Podnieciła mnie ta rozmowa. Jeszcze bardziej podnieciła mnie myśl o tym, że moglibyśmy to powtórzyć. W pewnej chwili, zapytała mnie, czy próbowałem kiedyś wirtualnego seksu? Trochę się zdziwiłem. Owszem, słyszałem o tym zjawisku i wiedziałem, że są ludzie, którzy faktycznie robią takie rzeczy. Mnie to jednak nigdy nie pociągało. Czy na pewno? Odpowiedziałem, że nie. Zaczęła mi tłumaczyć, że wiele o tym czytała, ale nigdy nie miała okazji spróbować. Wyjaśniła dokładnie, co moglibyśmy zrobić i na czym miałby polegać taki rodzaj seksu. Przez pryzmat wszystkich miłych chwil, które mnie z nią łączyły i z własnej ciekawości, zapomniałem o mojej dziewczynie i powiedziałem, że chętnie spróbuję. Wtedy się zaczęło... opisywała wszystko ze szczegółami. To, jak właśnie o mnie myśli, jak jej ręka delikatnie porusza się po częściach ciała, które chciałaby abym dotknął. Gdzie się zatrzymuje. Co właśnie teraz o mnie myśli. Jak gorąca i wilgotna robi się tam na dole. Miałem przed oczami jej obraz z czasów studiów i chwile, w których się kochaliśmy. Zacząłem jej pisać to samo. Instynktownie rozpiąłem spodnie i zacząłem się onanizować. Ja, dorosły, ułożony facet, a uprawiałem cyber seks. Moja partnerka przeszła do czynności zdejmowania ubrania z dokładnym opisem odsłanianych miejsc. Mogłem sobie idealnie wyobrazić, jak teraz wygląda. Jej ciało, skórę, krągłości. To było coś pięknego. Nie miałem pojęcia, że wyobraźnia to tak potężne narzędzie, kiedy chodzi o seks. W końcu doszło do tego, do czego dojść musiało. Ona zaczęła się pieścić, a ja nadal onanizowałem. Chwilami pisaliśmy kilka literek w stylu: „aaaaa”, albo „ooooch, ale mi dobrze z Tobą”. Czułem się jakbym naprawdę uprawiał z nią seks. Świadomość, że tam po drugiej stronie siedzi ta osoba, z którą kiedyś dzieliły mnie chwile cudownego seksu, a która teraz robi ze mną to samo, nakręcała mnie jeszcze mocniej. Doszedłem. Ona również. Pomimo tego, że jej nie widziałem, to czułem, że było to jedno z najciekawszych przeżyć w moim życiu. Po całym fakcie zaczęliśmy normalnie rozmawiać, opisując nasze wrażenia. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy na kolejną rozmowę. Problem, który czasami występował w normalnym seksie, a dotyczył niezręcznych chwil tuż po stosunku i naszej reakcji na całą sytuację, zniknął. W ogóle tutaj nie istniał. Ciężko było mi przyznać to przed samym sobą, ale spodobało mi się. Chciałem powtarzać to przeżycie kiedy tylko mogłem. Byłem zadowolony. Doświadczyłem tego, co najbardziej lubię, z osobą z którą kiedyś łączyły mnie silne emocje, a jednocześnie dokonałem tego w zupełnie nowy, wyjątkowy sposób. Problem zaczął się, kiedy emocje opadły, a wróciła logika. Czy w związku z moją obecną dziewczyną, można mówić o zdradzie? Czy zachowałem się wobec niej nieodpowiednio? Czy miałem prawo uprawiać seks z osobą, której nie widziałem? Nie był to seks w typowym tego słowa znaczeniu, jednak jakaś forma spełnienia i przyjemności dawanej przez drugą osobę miała miejsce Czy to stawia mnie w świetle faceta, który zdradził swoją dziewczynę? Przypuszczam, że gdybym zdradził ją w bardziej fizyczny sposób, miałbym silne wyrzuty sumienia. Tu ich brakuje. Nie czuję się źle. Nie czuję, abym zrobił coś złego. To tak, jakby to istniało tylko w moich myślach. W myślach zdradzamy codziennie. Nie żałuję...

Wyświetleń: 2518





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Brandy (2009-03-05 18:16:56):
Zdradą nazywamy złamanie wczęśniej ustalonych reguł.To od dwojga ludzi twirzących związek zależy czy np. cyberek jest zdradą.Jeśli Ty i Twoja partnerka macie prawo do takich zabaw i wczesniej to ustaliliście,że nie zaburza to wartości związku, to nie jest zdrada.Skoro masz wątpliwości to zdradziełeś.Pozdrawiam.
prayer (2009-03-05 18:28:05):
Mi się wydaje, że mało kto ustala w związku, czy cyberseks będzie zdradą, czy nie. Masz Brandy rację w kwestii, że jeśli ma wątpliwości, to zdradził.
stejsi (2009-03-19 09:05:54):
odpowiedz sobie sam na pytanie - jakbyś sie poczuł gdyby to Twoja dziewczyna "uprawiala" z kolegą cyberseks? dotknęłoby Cię to?
Miss Obscene (2009-03-23 16:06:16):
Istnieje coś takiego, jak zdrada psychiczna i zazwyczaj jest o wiele bardziej okrutna dla zdradzonej osoby, niż fizyczna. Chwila słabości, jakiś kontakt fizyczny, a sytuacja (taka jak Twoja) kiedy w grę dodatkowo wchodzą silne emocje i taki sposób myślenia o innej osobie, z którą kiedyś coś Cię łączyło... chyba nie muszę tłumaczyć. Śmiesznie trochę wygląda ten "wzruszający" początek historii o jakże kochającej się parze, bo reszta opowieści jest całkowitym jego zaprzeczeniem. Koleś, jeśli kochałbyś swoją dziewczynę tak bardzo, nawet nie spojrzałbyś z zainteresowaniem na inną, nie mówiąc już o zdradzie, której niewątpliwie się dopuściłeś. Dlatego bardzo współczuję Twojej wybrance, bo jeśli zdradziłeś raz i nie żałujesz, z pewnością nie będzie on ostatnim. Ja będąc na jej miejscu czułabym się jak ostatnia szmata, a Ciebie zostawiła w pizdu. Chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego, co zrobiłeś. Na koniec życzę Ci z całego serca, żeby Twoja dziewczyna dowiedziała się o tym wszystkim.
KKKK (2009-03-24 04:59:34):
Pablo. Ujęcie zdrady ma dla mnie inny charakter. 99 procent męszczyz się masturbuje, czy są w jakimś związku czy nie, to na pewno czują potrzebę rozładowania, fizycznego i emocjonalnego. Nie należy się tego wstydzić że jest się facetem, że czuje się potrzebę. Osoba człowieka w nowoczesnym świecie jest ujmowana zbyt wysoko. Mamy przecież organizm tak jak ma pies, koń, czy rybki... Zachodzą różne potrzeby, procesy...Zresztą po przejechaniu królika i człowieka przez samochód ciężarowy, pozostaje na drodze praktycznie to samo. Cywilizacja sprawiła że zadajemy sobie pytania które nas dręczą. A co do wczesniejszych podpowiedzi . To nie nie, niezgadzam się z tymi ludźmi. Po pierwsze nikt nie ustala granic zdrady bo one są jednak czyste i jasne. Po drugie zdrada psychiczna to jakis chory wymysł który ma zaprowadzić ciebie do jakiejś choroby... Podsumowując. Jesteśmy ludźmi, mamy potrzeby. Miłość nie uzupełnienia sexualnego. Potrzebujemy emocji i doznań. Jedni w mniej inni w bardziej zaawansowany sposób. Niemartw się nic! Nie zrobiłeś nic złego. I trzymaj sie tam!
stejsi (2009-03-24 17:53:35):
KKKK onanizowanie sie np przy gazecie a z drugą osobą to jest roznica! nie mowie ze to zdrada. Bo zalezy gdzie Oni sami sobie wyznaczyli granice. ale nie pisz ze nic zlego nie zrobil. Jesli tak to niech powie o tym partnerce. w czym problem? Ciekawa jestem co Ona na ten temat sądzi.
Muniek (2009-03-24 18:46:37):
rozliczamy sie sami przed nami samymi, jezeli masz watpliwosci i zastanawiasz sie nad tym na prawde gleboko, to w Twoim wlasnym odczuciu byla to zdrada... przykro mi ale ja to tak widze
wiedźmowata (2009-03-24 19:47:24):
Ja też jestem za tym, byś powiedział swojej Ukochanej, tej realnej, nie wirtualnej -niech ona pomoże Ci rozstrzygnąć kwestię zdrada-nie zdrada.

A ja w takiej sytuacji dałabym mojemu facetowi najpierw w twarz a potem bym z nim porozmawiała o tym:P bo z jednej strony to był tylko "seks", jakaś forma rozładowania napięcia, jak pisali moi poprzednicy. Z drugiej strony z osobą, z którą, jak piszesz, łączyła Cię na studiach silna więź, a teraz do tej więzi wróciłeś, znów Wam się "fajnie gada" -jednym słowem coś Cię ciągnie do byłej miłości i tego bym się bardziej obawiała niż onanizmu przed gg... Otóż ja jako kobieta bardziej od zdrady "fizycznej" boję się, że mój mężczyzna, z którym łączy mnie głęboka więź emocjonalna, a nie przede wszystkim seksualna (jesteśmy przed... :), znalazłby sobie kobietę, która by go tak samo fascynowała jak ja, i mówię tu o całokształcie osoby, o więzi i przyjaźni, zaufaniu... ehhh, bo jakież to wszystko dziś niemodne! "modny" jest cyberseks... :>
Miss Obscene (2009-03-24 19:55:48):
KKK - jeśli stawiasz swoje człowieczeństwo na równym poziomie z krową czy królikiem, to mów proszę za siebie. Porównaj umysłowość tych zwierząt i przeciętnego człowieka - jeśli Twoja jest podobna, mogę tylko pogratulować! Poza tym - masturbacja? Zajebiście, jestem w związku i też sobie czasami używam, dlaczego nie. Ale na Boga, nie wykorzystuję w tych celach innego człowieka, z którym niewątpliwie łączą mnie jakieś emocje (dość silne, jak w przypadku wyżej opisanym). Przyjmujesz do wiadomości tylko zdradę fizyczną, ale psychiczna, jak i ta druga, mają związek z pociągiem seksualnym i grą emocji, które nie powinny mieć miejsca, kiedy darzy się swoją partnerkę miłością.
Muniek (2009-03-24 20:28:54):
KKK - wez pod uwage ze dla faceta seks to seks, ale dla kobiety seks rowna sie juz wklad uczuciowy, wiec jego dziewczyna napewno nie podchodzilaby tak jak Ty do tego, co wiecej, jezeli Ci na kims zalezy to myslsiz kategoriami "my" a nie "ja" i "Ona"
KKKK (2009-03-24 23:46:34):
Tak Muniek się myśli kategoriami *my w związku. Ale *my to znaczy *ja i *ona. Kiedy te *ja myśli ze robi źle to zastanawia sie czy *my może nie mieć tarapatów. A ja :) powiem jeszcze tak... Co do wypowiedzi stejsi:
Myślę że nie napisali sobie na kartkach co jest zdradą a co nie. Granice są różne dla różnych osób... Prawda nie zawsze jest w życiu wymagana. A jeśli cos moze byc nie do konca moralne (i dlatego poddenerwowuje lub gryzie sumienie) nie znaczy ze jest złe. Sam autor pisze ze nie czuje ze zrobił cos zle. Moze powoli zmienia przekonania czy tez uczucia do swojej dziewczyny... niewiadomo. Ja bym jej i tak nie mówił o incydencie. Bo jesli to jest bez znaczenia w teraźniejszym związku, to błąd (uznając to za błąd) z przeszłości moze tylko narobic ogromnie denerwującego szumu który narazie zdaje sie byc szeptem sumienia. Ognia nie należy podsycac. Tymbardziej ze w przyszlosci moze sie zlączyc ze swoją kolezanką *od zdrady :) Jestesmy młodzi , wszystko sie stać moze. No i Teraz chciałbym coś powiedzieć odnośnie wypowiedzi Miss Obscene.
Kopce głupich termitów (nauka konstrukcji,wierzowce), skrzydła głupich gęsi (aerodynamika, siły fizyczne i samolot) , Łuska głupiej ryby (zbroja o wzmocnionej wytrzymałości), głupia żabka (pływanie żabką)... cała wiedza pochodzi od zwierząt, każdy minerał z ziemi... Skaczące na starszą klacz dojrzewajace konie są jak 13 letnie dziewczynki zakochujące sie w panach z plakatów lub 15 letni chłopcy prubujący zrobic cos z niewiadomą siłą przyciągania wychodzącą z ledwo obrośnietych jajek... Każde zachowania ludzkie mają odnośniki w naturze która nas wszystkiego nauczyła... Jestesmy czescią natury czy nam sie podoba czy nie. I nawet krowa nie zdaje się byc głupia kiedy sie to widzi, bo nic sami nie wymyśleliśmy.

No i dalej Miss Piszesz:"Poza tym - masturbacja? Zajebiście, jestem w związku i też sobie czasami używam, dlaczego nie. Ale na Boga, nie wykorzystuję w tych celach innego człowieka, z którym niewątpliwie łączą mnie jakieś emocje (dość silne, jak w przypadku wyżej opisanym)."

On nikogo nie wykorzystywał, tamta panienka sama zaczeła ten cyber sex. I mysle ze wiele leprzym rozwiązaniem jest uprawianie cyber sexu z osobą z którą łączą jakies emocje niz z niewiadomą osobą ,bo jeśli nie ,wtedy to ociera sie o lekką przypadłość. A po za tym cyber sex jest o wiele przyjemniejszy z osobą z którą sie wczesniej cos tam miało:)
Najważniejsze że chłopak nie żałuje.
Że nie czuje że zrobił źle. A jeśli tego nawet nie czuje to ja mu nie bede wmawial ze zrobil źle.

Sumienie jest konstruktorem czynów, głosem... Logika przepełniona jest obawą o niewyjaśnione...(sam to dopiero wymyśliłem, fajne nie?:)

Pozdrawiam was kochani i ciebie Pablo.

wiedźmowata (2009-03-25 00:08:13):
Drogi KKK! :)
Rzeczywiście jak się Ciebie czyta, to odnieść można wrażenie, że tworzysz coś na bieżąco.
Zdrada... Relatywizm -pojęcie filozoficzne, ale bardzo przydatne w tym przypadku, i w codziennym życiu.

Otóż zgadzam się z Tobą w kwestii "zwierzątek", natury, że jesteśmy jej częścią. Poznając mechanizmy jej działania uczymy się o sobie -jasne. Jednak, czy patrząc na człowieka i, powiedzmy, na krowę, nie masz wrażenia, że owe dwie istoty czymś się minimalnie różnią? I nie chodzi mi o to, że krowa chodzi na 4ch łapach, a my przeważnie na 2ch (a jak na 4ch, to w określonych okolicznościach :P). Chodzi mi o to, że krowa nie ma wyboru, chyba, że wybiera między kępkami trawy, które zamierza skubać. Człowiek wybór ma i to w dużo bardziej istotnych kwestiach. Owszem, popęd, siła z jaką gna nas w określonym celu też jest ważny, pokazuje nam jak bardzo ze światem zwierząt jesteśmy tożsami. Ale nie jest jedyną siłą działającą w człowieku... Siła woli... Czuję, że pojęcia o których tu mówię są niemodne, niepopularne, albo już całkiem wychodzą z użycia...
Pozdrawiam!
Muniek (2009-03-25 00:11:57):
zapominasz o jednym, natura natura a czasy inda swoja droga, i obecnie nie wszystko co akze nam natura jest dla nas dobre, odnosniki do tego znajdziesz niemal wszedzie, dobrze wiem ze jestesmy niejako "zwierzetami" ale nas odruznia od zapku, od gesi czy od psa srajacego pod plotem, fakt, ze mozemy kontrolowac swoje odruvchy przy odrobinie wysilku, skoro to zrobil co zrobil, znaczy ze chcial, fakt, nie musi miec zadnychwyrzutow, ale pytanie co zrobilby gdyby jego dziewczyna zrobila to samo, zagwostka godna rozmyslania
Miss Obscene (2009-03-25 22:29:41):
Jak powiedziała Wiedźmowata - nie przeczę, że niektóre mechanizmy są podobne, jak u zwierząt, ale do cholery, mówię o umysłowości. Twoja pochodzi od krowy czy ryby? No litości. Stoimy w tej drabinie na samym szczycie. Można być zwierzętom wdzięcznym, bo owszem, wiele im zawdzięczamy, ale porównywać się do nich to chyba lekka przesada.
Co tu w sumie dużo mówić na temat przypadku kolegi, od którego trochę odbiegliśmy... Seks to seks, mniejsza o to - bliskość fizyczna lub psychiczna z innym człowiekiem - zaspokajanie swoich potrzeb emocjonalnych i fizycznych z osobą trzecią - jakby na to nie patrzeć, forma zdrady i nie da się temu zaprzeczyć. Jaka w tym różnica, kto zaczął? Mógł powiedzieć "nie" i każdy, kto szczerze kocha swojego partnera i chce być mu wierny, powiedziałby "nie".
wiedźmowata (2009-03-25 23:16:12):
Miss Obscene, dzięki za ten wpis! Świetnie, że wypłynęła wreszcie jakaś konkretna "definicja zdrady". Jak czytam cały wątek nie mam wątpliwości już, że w relatywizm odnośnie zdrady bardzo łatwo wejść... "przecież nie zdradziłem jej fizycznie"...
Internet niestety tak nas genialnie zwodzi! Niby wszystko pozostało w sferze myśli, ale z drugiej strony te myśli zostały wyrażone, a najpierw pobudzone przez koleżankę, robiliście to "razem"...
Ciężko to rozstrzygnąć jednoznacznie -myślę, że jeśli nie dokonała się taka zwyczajna zdrada, jak ją każdy z nas dosłownie rozumie, to przynajmniej stała się wielka krzywda dla Twojej obecnej dziewczyny... Jaka, być może czas Wam to pokaże, czego nie życzę. Ale w naturze nic nie ginie...
strzalka (2009-03-25 23:36:27):
oj tam, chyba nie ma co rozpatrywać całej sprawy w tych kryteriach - nie zdradził jej fizycznie, a za myśli nikt nie może skazać
wiedźmowata (2009-03-26 00:16:49):
to jednak były myśli, które pociągnęły za sobą konkretne emocje u dwóch osób, które przeżywały coś jednocześnie i za swoją sprawą i przyczyną :>
"ciężka" kategoria ta sprawa, ale ciekawie można ćwiczyć umysł to rozważając! :)
Muniek (2009-03-26 00:18:05):
ja mam tylko pytanie, skoro uwazasz ze nie zdradziles, skoro nie czuejsz wyrzutow sumienia, czemu o tym napisales ?
Miss Obscene (2009-03-26 20:05:40):
Strzałka - o jakim skazaniu mówisz? Nikt tutaj go nie będzie biczował, rozważamy tylko nad tym czy zdradził, czy nie - a to nie ulega wątpliwości. Był nielojalny wobec swojej dziewczyny, wystarczy tylko postawić się na jej miejscu, żeby to zrozumieć.
wiedźmowata (2009-03-26 21:19:26):
Ktoś powyżej zasugerował, że skoro nie zdradził, to po co pisał...
a ja dodam, dlaczego zatytułował swoją opowieść "Wirtualna ZDRADA"???

;)
 


Kariera najchętniej pływa stylem zmiennym.








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl