Niepewność


Treść historii:
Jakby tu zacząć. Byłem ze wspaniałą Kobieta przez 3 lata, wg. mnie świetnie nam szło, zbierałem już na pierścionek zaręczynowy, znała moich rodziców dość dobrze, ja jej też. Raczej nie widziałem powodów do zmartwień, widywaliśmy się z 3, 4 razy w tygodniu po parę godzin. Jakiś czas temu oznajmiła mi ze nie jest pewna swoich uczuć, że nie wie co chce robić, czy nie za szybko idziemy, czy może chce się wyszaleć czy po prostu być sama. Oznajmiła mi, że coś do mnie czuje... to coś wciąż powoduje ze nie chce z niej rezygnować, chce o nią walczyć, tylko nie wiem czy mam o kogo walczyć. i tak szukam rozwiązania mojego problemu, rady...

Wyświetleń: 1038





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
prayer (2009-03-21 20:04:13):
skoro nie jest pewna swoich uczuć, to bardzo ciężko będzie ją przekonać ;/
minia (2009-03-21 20:08:24):
a ile już nie jesteście razem?
Muniek (2009-03-21 20:33:45):
3 lata byliśmy ze sobą, wiem że to nie łatwe zadanie, ale nie poddam się, nie mam zamiaru tak długo jak istnieje szansa, kocham Ją i zrobię wszystko aby była pewna swych uczuć
prayer (2009-03-21 22:32:46):
a czy ona też Ciebie kocha? Czy ona chce abyś z nią był? Musisz się zastanowić nad tym, ponieważ skoro ją kochasz nie możesz robić niczego wbrew jej uczuciu.
Muniek (2009-03-21 22:54:39):
a co to jest miłość? czy Ona mnie kocha? po tym wszystkim nie wiem już sam. Wiem jedno, chce aby była szczęśliwa, obiecałem sobie to i Jej... Jeżeli jest szczęśliwsza beze mnie, usunę się w cień. To chyba najlepsze co mógłbym zrobić, jednocześnie boje się, że mogę wybrać źle i zaprzepaścić wszystko tym ze nie zawalczę. I tak źle i tak nie dobrze.
minia (2009-03-21 23:02:04):
mi się wydaje, że prayer ma rację. Prawdziwa miłość to taka gdzie dla drugiej osoby chcesz lepiej niż dla siebie.
Muniek (2009-03-22 11:33:15):
chce
MarcowyZając (2009-03-22 12:24:57):
Byłam w dokładnie takiej samej sytuacji!
Bujałam się z moim obecnym facetem przez kilka lat... Jak jedno chciało, to drugie już nie i odwrotnie. Jak już chcieliśmy być razem, to coś nie wychodziło albo ktoś się wpieprzał, albo ja nie byłam pewna, czy on jest na tyle poważny i odpowiedzialny, albo szukałam wymówek, żeby tylko się nie zaangażować. Ale jak już go odsuwałam i byliśmy na dystans, to było jeszcze gorzej - tęskniłam, czułam cholerną pustkę. I tak było kilka razy, aż wreszcie Kamil się postawił i powiedział, że on już tak dłużej nie może, że mnie kocha ponad wszystko i nie umie beze mnie żyć. Powiedział, że będzie do mnie przyjeżdżał, aż mnie przekona, że warto być razem i zaryzykować. I przekonał mnie. Bałam się zaangażować w coś, o czym marzyłam całe życie, tylko dlatego, że pewne rzeczy wyobrażałam sobie inaczej. Ale tylko dzięki temu, że mnie przekonał swoim uporem i pewnością, że ja to właśnie TA JEDYNA, jesteśmy teraz razem. Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa, razem idziemy przez życie i przezwyciężamy różne przeciwności, a to co wyobrażałam sobie inaczej jest sto razy lepsze niż w moich dziecięcych marzeniach. Wiem, że mogę liczyć na Kamila i że nigdy nie zniszczy tego o co tak długo i ciężko walczył.
Dlatego próbuj, staraj się i walcz, bo myślę, że ona po prostu nie jest pewna i potrzebuje Twojej pewności jako wsparcia. Nie poddawaj się, bo może was ominąć coś na prawdę pięknego!!!
tak
SPGM1903 (2009-03-22 12:35:41):
zamiast sie zastanawiac co robic - porozmawiaj. bo to, co mowila jest JWO - Jeden Wielki Ogólnik, ktory nie sluzy nikomu, a sieje defetyzm. bo wprowadza partnera w zaklopotanie i powoduje, ze ten ma mnostwo mysli, ktore nie ida na korzysc zwiazku.
wiesz, jak zawsze najlesza metoda na poznanie WTF is goin on jest - rozmowa. spytaj ją o co jej chozdi z tą szybkością, niech się wyrazi scisle, przyciskaj ją, w koncu jestescie parnterami. zaptaj ją co moze oznaczac, ze chce sie wyszalec. popros ja, by sie okreslila, ustawila priorytet i zestawila sobie CO WAZNIEJSZE dla niej samej, a i chocby na zasadzie zwyklych zysków i strat. co sie jej oplaca.
a tak swoja droga - nie denerwuje mnei nic bardziej jak szantazowanie "dobrem drugiego", czyli: jesli mnie kochasz- daj mi odejść. przeciez to jest absurd! jak sie kogos kocha to sie tymbardziej chce go trzymac przy sobie! to chyba powinno brzmiec "przestalam sie toba interesowac i nie spotykajmy sie razem". tobrzmi jak cios, ale... nie jest to juz szantaż.
a swoja droga - dawanie jej nieskonczenie dlugiego czasu na zastanawianie nie jest dobrą drogą. jezeli nei jest ewna swoich uczuc to porozmawiaj z nia o tym co TY czujesz, bo chyba nie wziela tego pod uwage, powiedz jej jakie miales plany, ale ostrzez, ze nie chcesz, by ona byla z toba tylko dlatego (doswiadczenie wielu powiada, ze bycie w zwiazku bez milosci i pozadania jest koszmarem). juz lepiej byc osobno, bo chociaz amiecjest miła o tej osobie. lepsze to niz kłótnie i pozniejsze ciagle kontrole. daj jej czas na zastanowienie.
tak
Muniek (2009-03-22 12:49:59):
zawsze walczę do końca, choćbym miał skonać nie poddam się walcząc o to co dla mnie najważniejsze, dziękuje
Muniek (2009-03-23 13:56:21):
pytanie czy nadal mam o kogo walczyć...
stejsi (2009-03-26 09:37:58):
Walcz Muniek. Jeśli widzisz chociaz cień nadzieji - próbuj. Bądz cały czas przy Niej kiedy tego potrzebuje. Nie naciskaj, nie nalegaj. Jesli faktycznie Cie kocha - będzie dobrze :) Ja tak z obecnym mężem 7 lat sie "prowadzalam" zrywalismy ze sobą, wracalismy, kłócilismy sie , kochalismy. Totalna mieszanka uczuc. Po 7 latach On powiedzial - dość, kocham Cie, chce z Tobą dzielic dalej życie. Dzis jestesmy juz 9 lat malżenstwem. Mamy wspanialą córeczke. Drugie dziecie lada moment sie pojawi :)

Wiec walcz! bo czuje ze warto:)
stejsi (2009-03-26 09:40:06):
Pytasz czy masz o kogo walczyc?
Jestescie razem 3 lata to coś juz znaczy :) Moze zwolnij troszkę. Nie mow nic o zareczynach, nei rob planow. Po prostu przy Niej bądz - kiedy Cie potrzebuje
Muniek (2009-03-26 10:29:14):
moze i potrzeba spokoju, tyle ze plany juz nie w chodza w gre, bo nie jestesmy raze, powiedziala ze chce bys sama... ostatnio zachorowala, bylem w okolicy to przynioslem kwiatek w kolorze jakim lubi, aby ja rozweselic i szybciej zdrowiala, taka niespodzianka... usyszalem ze nie chce wiecej kwiatow i nie moze ich przyjmowac ode mnie... no ale sie nie poddaje, jeszcze nie
SPGM1903 (2009-03-26 10:54:12):
cóż, oto przykra waściwość kobiet...
stejsi (2009-03-26 11:35:55):
Przykro mi :(
Marta (2009-03-26 14:00:24):
Mój mąż powiedział ze nie jest pewien swoich uczuć i potrzebuje czasu żeby wszystko przemyśleć i odszedł... Walczyłam póki nie dowiedziałam się że on kogoś ma więc dałam im wolną rękę żeby mogli być szczęśliwi
Muniek (2009-03-26 16:23:48):
z tego co wiem, nie ma nikogo... zycze jej jak najlepiej i pragne zeby byla szczesliwa, chcialbym abysmy byli razem, razem szczesliwi, ale jezeli to niemozliwe... to ciezkie wszystko, bylo wiele kobiet w moim zyciu zanim ja poznalem, ale tylko jej oddalem serce, niczego od niej nie oczekiwalem ani nie oczekuje, chcialem jedynie abysmy byli razem do konca swiata i o jeden dzien dluzej, walcze bo wierze, ale jezeli jest szczesliwsza beze mnie... niech i tak bedzie
romantic_jerk (2009-03-26 21:26:02):
W takich sytuacjach nie chodzi o rezygnowanie z drugiej osoby,ale o danie jej pełnej swobody w podjęciu wyboru. Wydaje się to czasem cholernie trudne,ale czasem lepiej dać jej luz,niż ciąglę stawiać ją na piedestale...To taki czas gdzie powinieneś się zająć w pełni sobą,tym co poświęcałeś dla niej i uwierzyć że jesteś wartościową osobą....
tak
Muniek (2009-03-26 21:32:39):
racja, ciezka ta sprawa i chyba masz racje
 


Wolność nie jest darem, ma krople potu na czole. Zbigniew Jerzyna








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl