| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| allicja28 (2010-11-20 12:02:15): Rozumiem Twój problem - sama jestem brzydka i przechodziłam przez wszystko, co wszystkie 'brzydule' tutaj opisują. Już trochę z tym żyję (dłużej niz 15 lat i dłużej nawet niż 23 ;) i parę rzeczy zrozumiałam, pogodziłam się i nauczyłam się z nimi żyć. Po pierwsze: wygląd JEST ważny. Dla facetów przede wszystkim, ale nie tylko. Przy poszukiwaniu pracy, w urzędzie, sklepie, autobusie, na ulicy, przy negocjacjach biznesowych. Ładni ludzie mają większe szanse na pozytywne załatwienie sprawy niż brzydcy. Brzydcy są znacznie częściej po prostu ignorowani. Brak pewności siebie nie pomaga. Ładni nabywają ją po prostu patrząc w lustro. Mogą przy tym być oczywiście inteligentni, ale wcale aż tak im to nie jest potrzebne. Brzydcy muszą nadrabiać inteligencją, oczytaniem, ciętym językiem itp. Nawet jeśli nie będą Cię adorować za urodę, zmuś ich, żeby Cię szanowali za inteligencję. Z facetami gorzej. Ci zwracają uwagę na urodę i jak jej nie posiadasz to najczęściej nie będą sie w ogóle wysilać żeby poznać Twój wspaniały charakter. Niestety mam tego dowody wszędzie na około, prywatne doświadczenia włączając. Nie trzeba być koniecznie Anegliną Jolie - ale trzeba mieć to coś. Plus parę niezbędnych cech - takich jak raczej wysoki wzrost i ładna buzia. Pewnie bywają wyjątki - ten jeden na milion, jak ktoś napisał. Problem w tym, że nie spotkasz prawdopodobnie w swoim życiu miliona facetów, żeby spotkać tego jednego. Te historie z brzydkim kaczątkiem nie zawsze się sprawdzają - ja akurat 'najładniejsza' w swoim życiu byłam jako niemowlę, znośna jako 7-latka a od okresu dojrzewania zaczęła się równia pochyła - w dół w przepaść absolutnej brzydoty. Kosmetyczka, fryzjer i drogie ciuchy? No tak, tylko, że po pierwsze to kosztuje, po drugie zabiera kupę czasu codziennie. Np. opanowanie moich puszących się włosów wymaga albo wizyty u fryzjera albo ok. półgodzinnego zabiegu prostowania (i jak pada to wszystkie wysiłki idą na nic i ląduje w pracy z okropną napuszoną miotłą na głowie). Ponieważ jestem mała, to w większości ciuchów i tak wyglądam źle, właściwie non-stop musze nosić wysokie obcasy, których nie cierpię (bo bolą mnie nogi) i ogólnie muszę sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcę angażować ten czas i środki w wygląd czy inne, ciekawsze rzeczy? Ogólnie staram się zachowywać zdrowy rozsądek - czyli po prostu schludny wygląd. Żaden facet nigdy nie zwrócił na mnie uwagi :). Ponieważ dobiegam 40-tki, myślę, że tak już zostanie. Pamiętam jedną dyskotekę w 5-tej klasie podstawówki: koledzy z klasy bawili się z moimi koleżankami a ja przestałam kilka godzin pod ścianą (bo żaden pajac nie pomyślał żeby tam jakieś ławki postawić). Co mnie najbardziej ubodło to była moja koleżanka (taka, która przetańczyła całą zabawę), która w drodze powrotnej zaczęła odpowiadać mojej mamie jak kto 'koledzy mnie rozrywali do tańca'. To chyba była ostatnia dyskoteka na jaką poszłam przed 18-tką. Potem byłam jeszcze parę razy będąc dorosła, ale zawsze było tak samo. Tyle, że juz wtedy miałam na czym siedzieć ;). Przyjaciół/kolegów miałam, bynajmniej w podstawówce. Ale nie potrafię powiedzieć, czy dlatego że mnie lubili, czy dlatego, że sie dobrze uczyłam i dawałam im ściągać na klasówkach. W liceum i na studiach było z tym gorzej. Nikt mi nie powiedział, że to dlatego, że jestem brzydka. Retrospektywnie uważam, ze to była kombinacja niekorzystnych czynników - byłam brzydka, miałam dobre oceny i nie byłam 'wyróżniającą sie towarzysko osobowością', jeśli rozumiesz, o co mi chodzi. To był najtrudniejszy czas, i nawet myślałam wtedy o samobójstwie. Na szczęście nigdy nie wprowadziłam tego w czyn i bardzo dobrze. BO SAMOBÓJSTWO TO GŁUPOTA. Jakiekolwiek życie masz, jest prawie pewne, że to jedyne, jakie masz. Więc zamiast rozpaczać, jaka to jesteś nieszczęśliwa z powodu wyglądu, spiesz się cieszyć i używać tego, czym cieszyć sie możesz. Bo drugiej szansy nie będzie. Minęło juz kilkanaście lat od czasu, kiedy byłam w Twoim wieku a wydaje mi się jakby to było w zeszłym tygodniu... Nie będzie drugiej szansy, żeby przeżyć te lata, a na świecie jest tyle do oglądania… Mówią, że 'każda potwora znajdzie swojego amatora'. To wydaje sie być prawdą. Miałam paru amatorów. Z grubsza można podzielić ich na 2 kategorie. Jedna to pijacy. Druga to tacy, którzy na siłę zostali wypchnięci z podstawówki i na tym zakończyli swoją edukację. Ponieważ sama mam wyższe wykształcenie, rozumiesz sama, że nie byłam pod wielkim wrażeniem tych 'amatorów potworów'. I wcale nie uważam, że fakt, że jestem brzydka był wystarczający, żeby marnowała resztę życia z jakimś wykolejonym alkoholikiem. Widziałam kiedyś fajny rysunek (niestety, nie zachowałam go). Może go znasz. W jednej przymierzalni stoi laska - młoda, piękne włosy, wysoka, szczupła - a w lustrze widzi otyłego potwora. W drugiej stoi facet - łysy, z wielkim brzuchem i wiszącą wszędzie skórą - a lustrze widzi supermena z pięknie wyrzeźbiona klatą. I to oddaje wielka prawdę o współczesnym świeci. Prawda, jestem brzydka. Ale nie śmierdzi ode mnie, nie jestem gruba i nic mi nigdzie nie wisi. Więc jakim prawem taki obwisły brzuchaty łysol mnie krytykuje??? (w mojej grupie wiekowej obwisły brzuchaty łysol = sie jakieś 75% męskiej populacji). Ponadto, obserwuję losy ładnych koleżanek, które powychodziły za mąż. Niektóre są szczęśliwe. Część jest uziemiona z 2 czy 3-ką dzieci, spłacają kredyt i ledwo wiążą koniec z końcem, na wakacje nie jeżdżą bo potem im nie starczy na zeszyty we wrześniu, część jest po rozwodzie, a część trwa w związkach bo tak naprawdę facet, za którego wyszły wcale nie był księciem z bajki, tylko miłym facetem, któremu zależało i się starał, ale potem proza życia podcięła mu skrzydła i już mu nie zależy, i juz się nie stara, ale wciąż żyją razem bo ich nie stać na oddzielne mieszkania albo bo maja takie przekonania.... i tak sobie myślę: w czym one mają lepiej ode mnie? Ja nie muszę zbierać na zeszyty, więc zbieram na wakacje w Nowej Zelandii... Uroda jest ważna, ale nie jest gwarancją szczęścia. Poza tym - przemija. |
||
| Dodoo (2011-04-22 22:59:12): Każdy ma kompleksy ... Ja uważam że nie ma ludzi brzydkich a po za tym zawsze znajdzie się ktoś ładniejszy od Ciebie... Nie przywiązuj zbytnio uwagi do swojego wyglądu to nie jest w życiu najważniejsze a są na pewno ludzie którzy lubią cię taką jaką jesteś :) |
||
| KasiunieczQa12 (2011-06-17 23:35:10): Czesc Wlasnie dla Ciebie zarejestrowalam sie na tym portalu Ja tez zawsze bylam wysmiewana,ponizana ale moj problem nie lezal w urodzie tylko w figurze.Kazdego dnia w szkole spotykalam sie z obrazliwymi tekstami. Zmienilam sie ale wiesz co Ci powiem?.. Nie przejmuj sie..ty nei masz problemu to oni go maja badz soba na pewno jakas wartosciowa osoba Cie zauwazy i pokocha..Nie odsuwaj sie tez od ludzi a ludzi zawistnych po prostu olewaj nie Twoj problem ze sa idiotami Pozdrawiam trzymaj sie cieplutko :) :*** |
||
| G$$ (2012-01-13 13:27:16): Nie krytykój sama sb! Kto ma pokochać osobę która nie akceptuje swojego wyglądu? Jeśli w szkole masz taki problem to wyjdź na miasto i zrub dobrą sytuację dla miłości - tylko nie prubuj z wypadkiem bo może się źle skończyć nie tylko dla cb. Moim zdaniem powinnaś wziąć sb w garść nie daj się innym - bądź najlepsza. Też kiedyś byłam odpychana od wszystkich a chłopacy ode mnie odbiegali - po kilku latach zrozumiałam że to nie przeze mnie tylko moją " przyjaciółkę z przymusu " która była brzydka jak diabli albo gorzej. Wtedy uratowała mnie moja "koleżanka" z klasy mieszkająca niedaleko mnie. Otwórz się do ludzi:) Próbuj a Ci się uda - życzę powodzenia w życiu :D Zapamiętaj moją radę - nigdy ni porzucaj przyjaciół nawet najgorszych jeśli masz zostać potem sama - a z drugiej strony nie zgadzaj się na wszystko. |
||
| smailii (2012-02-23 13:06:01): wiesz, ty patrzysz na zdjęcie jakieś dziewczyny i myslisz "jaka ona jest piekna" i moge być przekonana, ze ktoś teraz zobaczył twoje zdjęcie i pomyśłam to samo. Wystarcz uwierzyć w to ,że jesteś ładna. nikt nie jest brzydki .. :) |
||
| lolo567 (2012-03-28 21:45:29): nie przyjmuj się tym ja też mam taką sytuację ja to nie jestem ładny i nigdy dziewczyny nie będę miał samotny jestem bo nie mam dziewczyny a przyjaciół to mam dużo pisz na gg poiszemy sobie jak chcesz opowiem ci moją historię moje gg 26356698 |
||
| Mała czarna;) (2012-04-16 14:58:28): Ej...zaakceptuj siebie taka jaka jestes;) kazdy ma w sobie jakies wady ale i mnostwo zalet skup sie na tym co robisz najlepiej a nie szukaj w sobie "usterek";) to pomaga i zobaczysz ze nastawienie i spostrzeganie samej siebie jest kluczem do samoakceptacji;;) nie łamiemy sie;* |
||
| jlaix (2012-05-21 23:30:06): Przeczytałem to wszystko przypadkiem, i aż się zarejestrowałem żeby napisac swoje 3 grosze na własnym przykładzie. To co napiszę działa dla mnie, więc może będzie dla ciebie pomocą Każdy z nas ma swoje problemy, kompleksy nt wyglądu i to jest normalne. Jednak na dłuższą metę jest to bezproduktywne bo zadręczanie się i dowalanie samemu sobie na każdym kroku nie rozwiązuje niczego. Są rzeczy których NIE ZMIENISZ i musisz się do tego przyzwyczaić. Skoro czegoś nie jesteś w stanie zmienić to zaakceptuj to. Z kolei popraw wszystko na co masz wpływ. Ja z kolei byłem nieśmiałym chłopakiem. Myślałem pesymistycznie, w dzieciństwie nie miałem łatwo. Najbardziej denerwowały mnie moje troszke odstające uszy. NIe jestem w stanie tego zmienić, więc zaakceptowałem to, z czasem nawet moje uszy zaczeły mi się podobać :) Natomiast poprawiłem samoocenę, zrzuiłem kilka kilo na siłowni, ćwiczęregularnie, rozwijam swoje pasje co daje mi radość. Pojawiła się też moja wspaniała kobieta którą kocham. Podsumowując mogę powiedzieć że wg mnie nie ma brzydkich kobiet, są natomiast zaniedbane szare myszki, któe pod okiem odpowiednich ludzi mogłyby pokazac swoje piękno. W dobie internetu i specjalistów od wyglądu możesz poprawić wiele rzeczy. Dobierz ciuchy, fryzurę, kolor włosów, makijaż. Sprawdź czy nie warto schudnąc itd. Jesli zrobisz to wszystko i zaczniesz być zadowolona z siebie to ludzie to zauważą. Zaczniesz być obiektem zainteresowania. Spróbuj, bo co masz do stracenia skoro i tak czujesz się już źle? MOżesz tylko zyskać. |