zaczęło się od jabłek, skończyło na biżuterii
Treść historii:
Z przyjaciółką jak jeszcze gówniary byłyśmy, zawsze w czasie powrotu z postawówki zawijałyśmy coś do jedzenia z bazarku bo miałyśmy po drodze. To była wtedy ostra adrenalina dla nas.. z czasem wynosiłyśmy już pełne kieszenie od kurtek słodycze ze sklepu. Znudziło nam się to. Postanowiłyśmy pojechać do centrum handlowego zwałować coś mocniejszego, bo kradzież takich błachostek nie sprawiało już na nas wrażenia. Kradłyśmy kredki do oczu, tusze do rzęs, spinki, opaski, cienie do powiek, takie drobne kosmetyki.. Coraz to bardziej wygurowane przedmioty. Wkońcu nadszedł czas i na kolczyki, pierścionki o większej wartości. Wciągnełyśmy w to również nasze dwie koleżanki, ale szybko się wycofały. Powiem szczerze, że w sumie nakradłyśmy rzeczy o wartości ponad 4 tys w ciągu tych trzech lat, bo obliczałyśmy. Może to i mało ale my byłyśmy smarkule wtedy. Ale ile może trwać głupie szczęście? W czasie jednego z przedstawienia, jakie odgrywałyśmy wkońcu nakryła nas tajniaczka z ochrony. Przyjechały psy, zgarneli nas, akt gotowe, ojcowie musięli nas odbierać i po sprawie. Odechciało nam się takich zabaw.
Wyświetleń: 251
Odpowiedzi
W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
buziaczek56 (2009-03-14 17:55:18): dobrze, że tak to się zakończyło. Miałyście odwagę, nie ma co. |
| |
onan (2009-03-14 20:39:02): i nie bałyście się, że was przyłapią? czy miałyście może opracowane jakieś dobre metody? |
| |
nayda_93 (2009-03-15 13:14:57): odstawiało się jakiś teatrzyk przeważnie.. trzeba było działać zwinnie, ale zarazem naturalnie i szybko się zawijać, żeby nikt nas nie zapamiętał |
| |
MorŚwin (2009-03-16 18:16:59): Miałam podobnie tylko że zaczęlam kraść jakieś zabaweczki :P
No i mnie złapali.A najgorzej ze to koleżanka która mnie w to wciągneła okurat nic nie maiła przy sobie i ja nowicjuszka w dziedzinie zabawek wpadłam :$ |
| |