Moja fascynacja


Treść historii:
Od czasów gimnazjum, a więc od jakichś już 6-7 lat, słucham cięższych brzmień ( w szerokim rozumieniu :)). Zaczęło się od fascynacji Maiden'ami i Metallicą, poprzez Anathemę, skandynawski melodic death metal, amerykański metalcore, po indie, experimental, alternative rock. Wszystkie zespoły, które kiedyś były dla mnie bożyszczami muzyki, również dzisiaj mają dla mnie pierwotną wartość. Wprawdzie moje gusta oscylują, jak widać, wokół wykluczających się poniekąd gatunków, jednak wytłumaczyć można to w prosty sposób: każdy styl niesie ze sobą inne przesłanie, więc zależnie od nastroju co innego zapuszczam w swoim foobarze ;] Znam osoby, dla których przygoda z tego typu muzyką trwała góra 2 miesiące (nie biorę tu pod uwagę gimnazjalistów spod znaku emo, poddających się króktotrwałej modzie). Jeśli chodzi o mnie, to chyba od początku wiedziałam, że już się z tymi brzmieniami nie rozstanę. Mimo że moje upodobania w jakiś sposób ewoluują, to jednak zawsze w kierunku gitarowych melodii. Koncerty, czekanie z niecierpliwością na wydanie nowej płyty przez ukochaną kapelę (a gdy ta już się ukaże, to z drżeniem włączanie pierwszego kawałka)- nie wyobrażam sobie uszczuplenia mojego życia o te emocje. Każdy koncert to tak niesamowite wrażenia, mnóstwo wylanych łez radości/wzruszenia. Dla tych momentów naprawdę warto żyć. Pierwsze największe katharsis bez wątpienia przeżyłam na Anathemie. Coś niesamowitego. W kwietniu jadę na upragniony występ In Flames (gdy dowiedziałam się, że grają w Polsce, oczywiście poryczałam się ze szczęścia :P). Jeszcze tylko Toola zobaczyć, usłyszeć na żywo głos Keenana... i można umierać :D

Wyświetleń: 318





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
prayer (2009-03-02 21:19:45):
Hehe, muzyka to piękna pasa. Dopiero lata słuchania, doświadczenia pozwalają zgłębić muzykę taką jaką jest. Dlatego gusta ewoluują. Dodajmy do tego dobry sprzęt (za 100-150tys) i na nowo poznajemy wymiar muzyki za każdym razem odkrywając coś bardziej cudownego niż wcześniej :)
Obiema rękami mogę się podpisać pod stwierdzeniem: "zabierzcie mi muzykę, a będę nikim".
BlindGuardian (2009-03-28 23:02:21):
"Fascynacja"
Jeżeli chodzi o muzykę to myślę, że i ja mogę z powodzeniem użyc tego słowa.

Ilekroć natknę się na informację o koncercie któregoś z lubianych pzreze mnie zespołów to zaczynam o tym myśleć.

Iron Maiden - pół roku żyłem myślami o tym koncercie, wciąż nie mogłem się doczekać.

Obecnie w głowie mam B.G. od których założyłem sobie nick :P
Kontrowersyjny (2009-04-29 00:36:17):
mam tak samo jak ty ^^ w tym roku slipknot bedzie w polsce a ja biletu nie zdazylem kupic :( masz tez takie same problemy z ludzmi ktorzy sa dziecmi technoshitu ? ktorzy potrafia szydzic tylko (w wiekszosci) bo ich muzyka jest najlepsza (wg ich malych rozumkow) >.<
Mystery (2009-05-01 20:41:49):
Dzieci technoshitu - no cóż, niech sobie istnieją, chodzą na te swoje dyskoteki i ćpają, mam ich gdzieś. Jedyne uczucie, jakie we mnie budzą, to litość. Może nawet obrzydzenie (sponiewierane dziewczyny o krótkim wzroku sięgającym najdalej tam, gdzie jest potencjalny kandydat do seksu w toalecie, i w jeszcze krótszych spódniczkach nie należą do najprzyjemniejszych widoków). Zawsze uważałam, że by słuchać takiej muzy jak my, trzeba mieć bogate wnętrze. Nie chcę tu noblitować nikogo, ale taka prawda ;] No bo spójrzmy prawdzie w oczy: nie rozumie, jak można fascynować się piosenkami, w których jedynymi śpiewanymi słowami jest "nanana" albo tekst w stylu "masz najpiękniejszą dupę na świecie" (przy czym pewnie ponad połowa słuchaczy nawet tego nie rozumiała)? Uch, cóż za przekaz niesamowity, a ileż wniosków można z tego wyciągnąć. Dla mnie zawsze słuchana muzyka w jakiś sposób obrazuje człowieka i jego podejście do życia.
Mystery (2009-05-01 20:48:47):
A na Slipknota dane mi będzie pojechać, chociaż właściwie to supporty będą mnie najbardziej interesować ;] Trochę się martwię, jak to wszystko będzie wyglądać. Mam nadzieję, że nagłośnienie nie będzie tak tragiczne i wołające o pomstę do nieba jak na In Flames :/ Za to ostra młócka będzie na pewno ;]
Kontrowersyjny (2009-05-01 23:02:30):
dokladnie ^^ szkoda ze nie bedzie mi dane tam byc :/ relacje mi zdaj jak mozesz bylbym wdzieczny :P
ironic (2009-08-24 14:56:36):
o ja, byłaś na Anathemie ;)))) zazdroszczę
Mystery (2009-08-27 21:02:35):
No ba, 3 razy :) Antimatter jest też niesamowity na żywo. Klimatyczny i kameralny.
ironic (2009-08-27 22:48:38):
Antimatter też ubóstwiam ;)
youki (2010-01-10 01:19:00):
koncert In Flames... o ty ;P Ja oglądam tylko na dvd, bo na cięższe koncerty nie mam się z kim zabrać. Najbardziej chciałabym pojechać na mój pierwszy ubóstwiany zespół- Korn, ale teraz mają paroletnią przerwę i nie wiadomo czy jeszcze kiedyś zagoszczą w Polsce :/
intela12002 (2010-08-04 00:03:43):
Też to kocham!!:)
Żadis_Orizą (2010-12-06 20:38:33):
Słuchasz Ciężkich Brzmień tam? Jeśli nie słyszałeś tego to znaczy,że nie słyszałeś jeszcze nic! http://www.kciuk.pl/Przeboj-Mongolskich-dyskotek-a33411
 


Miłość jest niepojęta dla tych, co jej nie dzielą. François-René de Chateaubriand








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl