| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| minia (2009-03-01 21:17:54): Nie martw się. Koty mają takie tendencje, że znikają niespodziewanie, a potem równie niespodziewanie pojawiają się pod naszymi drzwiami. |
||
| Mystery (2009-03-01 21:25:27): Współczuję. Wiem, jak można przywiązać się do pupila. Ostatnio też zginął nam ukochany kot: mój dom rodzinny położony jest w lesie, więc na takiego kota, który lubi sobie pohasać na świeżym powietrzu, czeka całe mnóstwo niebezpieczeństw..Nie ma go już ok. miesiąc czasu, jednak moja mama ciągle liczy na to, że może wróci. Biedne zwierzaki. |
||
| Szmergiel (2009-03-01 21:27:21): Pamiętam jak moja babcia miała kota Mazeppe. Pewnego razu, kot ten spadł z balkony z trzeciego piętra, babcia go szukała przez trzy dni, pomagała jej ciocia. Już myśleliśmy że Mazeppa przepadła... kiedy to pewnego razu, moja ciocia idąc do babci wieczorem dosłyszałą miauczenie dobiegające z piwnicy... to była Mazeppa :)W mieszkaniu długo i głośno miauczała ze szczęścia, że wróciła cała i zdrowa do domu.... Innym razem, szedłem swoją ulicą, kiedy podjechała limuzyna, w której była pani. Spytała mnie wtedy czy widziałem takiego i takiego psa, opisała mi go bo dostała cynk że podobny jest w tej okolicy. Biały, kulawy kundel bez ogona. Powiedziałem że niestety nie.... ona wjechała w boczną uliczkę.... ale po 100 metrach, idę patrzę, identyczny pies, jakiego ta pani szukała! Zacząłem więc biec przez całe osiedle, zawróciłem, zobaczyłem ten samochód z daleka, a w środku była ta pani, zakręcała. Jak mnie zauważyła, wiedziała już że znalazłem jej zgubę... Okazało się że Cezar, bo tak miał na imię ten pies, został przygarnięty ze schroniska na Paluchu, parę miesięcy wcześniej, później uciekł i przez 2 tyg, do momentu w którym go zauważyłem zabłąkał się 30 km od miejsca z którego dał dyla :) |
||
| emes (2009-03-01 21:29:35): na pewno wróci, w koncu koty maja 9 żyć:) |
||
| katastrofix (2009-03-03 13:09:41): Głowa do góry, wszystko się dobrze zakończy. |
||
| extysel (2009-03-03 16:56:45): Jestem przekonany, że kociak wrócił. Poczuł zew wolności i przygody. Jak mu się znudzi to wróci :) nie trać nadziei |
||
| kaniina (2009-03-17 22:40:20): Też miałam takiego kiciusia. W moim domu zawsze były jakieś koty, lecz niestety ostatnio moja mama powiedziała NIE i już od ponad roku nie miałam żadnego, ale z wielką chęcią zmieniłabym tą sytuacje. Zazwyczaj wszystkie koty najbardziej lubiły chodzić do mojego taty. Zyskiwał ich sympatię głównie przez ryby. Raz wzięliśmy od babci malutkiego, ślicznego czarnego kotka. On w przeciwieństwie do pozostałych wybrał sobie mnie. Do mojego taty rzadziej chodził niż do mnie. Zawsze przeszkadzał mi w obrabianiu lekcji, ale to akurat było bardzo słodziutkie i fajne. Dokładnie 1 grudnia 2005r, kiedy kotek miał 6 miesięcy wróciłam ze szkoły i mama oznajmiła mi że mój kochany kiciuś już jest zakopany w ogródku. Najprawdobodobniej został otruty przez siąsiada, podiadającego gołąbki co wszystko tłumaczy. No ale co zrobić, to co dobre szybko się kończy. Mam tylko nadzieję ze natrafię jeszcze kiedyś na takiego samego kotka. |
||
| hancza231 (2009-03-20 11:46:11): Kiedyś mój kotek zginą na ponad 3 miesiące. W domu byliśmy już przekonani, że się już nie odnajdzie. Kotek znalazł się przypadkiem jak któregoś razu byłam na spacerze. Okazało się że kotka pogonił pies i nie mógł wrócić. przygarnęli go dobrzy ludzie. Teraz z powrotem jest u mnie i dużo bardziej pilnuje się domu :) |