Czy religia jest nam jeszcze potrzebna?


Treść historii:
Ostatnio coś mnie natchnęło, gdy w internecie zobaczyłem pewne zdjęcie. Było to zdjęcie nietkniętych wież WTC i napis „imagine no religion”. Czy my naprawdę potrzebujemy jeszcze religii? Bo gdy pomyśle, że niesie ona ze sobą niesamowity ładunek agresji i nietolerancji w zamian żądając niekiedy całkowitego posłuszeństwa i ślepej wiary. Nie mówię, że religia jest odpowiedzialna za całe zła Świata, ale czy nie płacimy zbyt wysokiej ceny za tą „wiarę”. Wpaja nam się jako małym dzieciom zasady których często nie jesteśmy w stanie się pozbyć przez całe życie. Nie możemy ich nawet skrytykować. Nasz świat staje się hermetycznie zamknięty na głosy krytyki, a w głowie słyszysz ciągle głos „tak nie można to grzech”. Czy w pewnym stopniu nie pozbawia to otwartości na świat?
Najgorsze, że z osoba wierzącą nie można przeprowadzić dyskusji na temat słuszności jego religii. On uważa to za bezpośredni atak na jej osobę, system wartości, co w krótkim czasie rodzi niekiedy niesamowitą agresje. A najbardziej chyba rozbraja mnie zdania w rodzaju „jeśli nie wierzysz pójdziesz do piekła”- a ja pytam którego?- system 50 na 50 się tu nie sprawdzi bo jeśli istnieje nawet „Bóg” to która religia wyznaje tego prawdziwego. Myślę jednak, że najgorszym efektem samej religii jest to, że dzieli ludzi na naszych i obcych. W ekstremalnych przypadkach prowadzi to do niesamowitej eskalacji przemocy.
Czy w tym bilansie zysków i strat nie wypadamy za bardzo na minusie? Bo przecież koniec końcu krwawimy i umieramy tak samo.

Wyświetleń: 766





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Szmergiel (2009-02-28 11:35:20):
Religia jednym pomaga, innym nie

Aby rozwiązać problem, który opisujesz trzeba by się cofnąć w czasie do początków religii :P.... wiadomo co część kraju to obyczaj.

Siostra, która uczyła religii w zerówce, obaliła teorie ewolucji stwierdzeniem że gdyby ona istniała małpy w zOO teraz zamieniałyby się w ludzi.

Prawda jest jednak taka, że dzisiejszy świat, pozawala nam wierzyć bądź nie, i nie da rady pozbyć sięreligii z naszego życia kompletnie, trzeba by się pozbyć wszystkiego ;)

wAve (2009-02-28 13:28:40):
Proponuje obejrzec film "Zeitgeist" (jest na video google). Mysle, ze to wyjasni "pare" spraw.
padak (2009-03-06 09:29:38):
także polecam. Wydaje mi się jednak że gdyby nie było Boga, nasze życie byłoby pozbawione nadziei, bylibyśmy większymi realistami... coś za coś.
gromiks (2009-03-06 09:57:05):
Uważam że wiara jest na bardzo potrzebna i będzie istnieć zawsze. To ludzie stanowią problem często wycierają sobie gębę stwierdzeniem ''w imię Boga'' i krzywdzą innych. Dzieje się to niestety w praktycznie każdej religii. Ja wierze w Boga ale z wiarą w kościół jest już inaczej, dlatego że składa się z ludzi...
djram77 (2009-03-06 11:12:58):
Religia i wiara w Boga nie jest po to aby się czegoś nauczyć lecz po to żeby się czegoś oduczyć wystarczy popatrzeć na to ile jest zła na tym świecie Boża mądrość może naprawdę zmienić człowieka tak aby stał się dobry

Czy słyszałeś kiedyś o bardzo wierzącym chrześcijaninie który popełnił jakieś przestępstwo ? który kogoś zabił tacy ludzie znają swoją wartość ich siła nie jest w bicepsach tylko tam w środku :)
naive (2009-03-11 17:49:59):
uwazam ze Wiara jest wazna a to o czym piszesz Kelevra to w wiekszosci zasluga ludzi ktorzy uwazaja sie za wierzacych ale chyba nimi nie sa... Wiara nie polega na slepej wierze w to co mowi Kosciol bo tu przyznam ze dzialanie tej organizacji nie zawsze ma na celu poglebiac Wiare.. ale na Wierze w Samego Boga - mysle ze Wiara niektorym ludziom bardzo pomaga.. i nikt nie jest zmuszony do praktykowania czy tego nie robienia, kazdy ma wolna wole i kazdy do Wiary podchodzi innaczej tak samo jak do wielu innych rzeczy, ludzi sa rozni i maja rozn epoglady... ja jestem Wierzaca i przyznam ze moja wspolnota super :) mam nadzieje ze bede czesciej trafiala na taki przypadki :)
SPGM1903 (2009-03-22 00:57:32):
pewna grupa ludzi podobno uczonych i badajacych biblie doszlo do wniosku, ze najbardziej krwawym bogiem jest... bog starrotestamentowy. combocount: ponad 2,5mln ludzi. szatan: 10.
biorac pod uwage niewielkie rozbieznosci meidzy np kalwinistami, katolikami, protestantami ciezko zrozumiec osobie obok "wtf is going on". o co się biją? o wyimaginowaną trójcę? z ilu osob ma sie skladc i ktora prawda jest sluszna? to jest porównywanie wilka w puszczy do wzoru skróconego mnożenia. nie TU nalezy szukac tego, czemu ludzie się tłuką od setek lat czy bog A jest wazniejszy od boga B i w ktorego trzeba wierzyc, bo tu chodzi, jak zwykle, o władzę. kto sterował egiptem? lekko naiwnym się okaze ten co wskaze faraona. kto sterowałchociazby polska w trakcie komuny? sb? pzpr? fizycznie. a umsyłem?
dzis tez idzie spór o wartosci i to, co ludzie maja myslec. dlatego mówi się, ze 'w tym wieku nie WYPADA', ze 'to sie POWINNO', ze się pojdziedo piekła, a nie do nieba. krytyczny umsyl zacznie się pytac czym jest piekło, a czym niebo. realna szczesc zacznie sie zastanawiac co w tym piekle, a co w niebie. kazdy się boi niedobrego, wiec straszy się ich piekłem poazujac jakie to ono złe, a niebo jako sielanka, w ktorej się siedzi i ogląda innych z góry. jak dla mnie to jedno wielkie pieprzenie i na razie niewiele osob byloby w stanie zmeienic moje zdanie.
a czemu pytanie o religijnosci SENS uwazaja za atak? bo ktos porusza cos, co dla nich jest swiatem, w tym się wychowali, to maja od dziecisntwa. odrzucenie tego moze spowodowac ich wewnetrzny wstrzas,ktorego nei chcą.np starsi ludzie - dlugo zyli z religijnoscia, wiec sie przyzwyczaili do paranoicznego, moim zdaniem stwierdzenia, ze 'ktos tam jest', ze 'bog cie slyszy', ze'on jest wszedzie', ze 'on cie kocha', ale jak nie bedziesz sie trzymac 10 przykazan, ktore formalnie mozna zredukowac do raptem kilku - pojdiesz do piekła się smażyc, piec, czuc wieczne bóle. no przepraszam,przeciez rzekomo idac przez czysciec pozbawia sie nas ciala, ktore, jak wiemy, powoduje, ze czujemybol, a nie przyjemnosc, ze czujemy swąd i się drapiemy. jak wiec mozemy sie smażyć? czuć piekło? wg mnie duza doza niekonsekwencji. ale to jest przez wierzacych przekladane na stan 'teraz', wiec jak teraz czuja bol to wystrczy powiedziec, ze 'tam bedzie bol nie do opisania'. a jak cos jest nie do opisania to pewnie neiskonczone. a czlowiek sie bolu boi. itd kolo sie zamyka.
przykladem agresji religijnej jest irlndia.niby pokoj, a niedawno zamachy. to juz jest kastowanie, tworzenie organizacji.podejrzewam, ze niewiele wspolnego ma ich religijnosc z realnymi powodami dla ktorych sie jeszcze wciaz tluką. jakby ludzie chcieli przyjac LOGIKĘ za priorytet a nie demagogię to nie byloby nerona, nei byloby reformacyj, nipotrzebne by byly starania naszego-do-granic-kiczu-kochanego-papieza o to, by mozna bylo sie dogadac z fochastymi popami zza wschodu. po co? niech tamsobie siedzą.
i irlandczycy i ci popowie nie chcą zrozumiec, ze roznice jakie ich dziela sa zmianami tak kosmetycznymi jak porownanie modeli 911 ze stajni Porsche. oczywiscie, znajda sie faatycy i beda blokowac co sie da, byleby zostalo to, co jest, bo wg nich jest idealne. ale to jest skrajnosc taka,ze z jednej strony maja juz tylko scianę. ale wracajac do religii - szczegolnie polaka łatwo obruszyc pytaniem "czy jest pan/i wierzacy/a? czy uwaza pan/i, ze bog na pewno istnieje?" sprobujcie zadac to pytanie kobiecie lat 50, 40. no, tu juz bedizewiecej niezdecydowanych. ale sa tez mlodzi, co wierza w boga namietnie. tak, prawda jest, ze religia moze pomóc w chorobie i w cierpieniu. czemu? bo wytwarzasie swiadomosc, ze 'jest tam ktos, kto mnie kocha i dba o mnie, nie jestem sam', a samotnosci sięczlowiek najbardziej boi. a ze religia jest tu jak woda na młyn i przy okazji zbiera smietankę - to inna sprawa. wiara pełni u czlowieka rolę bardziej podswiadomego wsparcia, przeczucenai odpowiedzialnosci i trosk o siebie samego poza siebe, na cos, co jest wyimaginowane. takduzo sie o 'losie' mówi, ze los tak chcial, ze taki juz los, jakby to ON sterowal dzialaniami! jak dla mnie bzdura, bo losem mozna okreslic szereg dzialan, ktore sa ze soba powiazane ciagiem przyczynowo-kutkowym bujacycm na psychologii i srodowisku, wiec negujępostac losu jako jednosobowej istoty decyujacej o czynach lub niełasce.
a co do zrodel pismienniczo-multimedialnch: zeigeist i god delusion (r dawkins). pozwala sporzec na to z ueplnie innej pespektywy. thx 4 read :)
Bajtuś (2009-03-24 21:03:01):
"Nie mówię, że religia jest odpowiedzialna za całe zła Świata, ale czy nie płacimy zbyt wysokiej ceny za tą „wiarę”." My płacimy za wysoką cenę? A Jezus jaką cenę zapłacił?
SPGM1903 (2009-03-25 01:43:11):
to czy jezus płacił czy nie to kwestia sporna. póki co jedyne przypadki zmartwychwstania były kontrolowane dzięki odpowiednim dawkom chemii, które objawami to przypominały. zadziwiajaca jest też moc przetrwania ludzkiego organizmu, wzglad moga miec tu tez obcy ludzie, ktorzy wowczas mogli mu pomoc, tego nie wiemy.
ale to, ze to wiedza ograniczona nie powoduje, ze śmiem watpić w ową cudowną śmierć i jeszcze cudowniejsze odwiedziny u papcia boga.
czy duzo placimy za wiarę? a wlasciwie 'wierzenia'. tak, gdyby nie one mniej byloby bitew i smierci na polu czy trójca ma być trójcą czy dwójcą i czy święta czy nie i jesli tak to kto, a czy kseiza maja nie miec dzieci, czy msze powinny byc odprawiane po lacinie czy przodem do frontu czy na opak do tyłu. who gives a crap?! nie rozumiem ludzi dlaczego się tłuką o takie pierdoły.
Gorn (2009-04-27 16:29:17):
A co odpowiadacie na pytanie: w co wierzysz?

W Boga? Bo ja w siebie.

A już nie raz słyszę "synu bój się Boga"
Ale dlaczego? Mam zajebiste sumienie, które sobie świetnie radzi, niż tym wszystkim podrabianym katolikom. Jak mi coś nie pasuje to się z tym nie zgadzam, jak nie pasuje to zmieniam. A już nienawidzę ciemnoty, ograniczeń, stereotypów...
A czyjeś z góry nadane zdanie (kościół) jest dla mnie czasem nieistotne, a nawet bezsensowne.
SAMANTA (2010-07-22 18:48:58):
Mi osobiście wiara nie jest do niczego potrzebna. Od jakiś 10 lat nie chodzę do kościoła, nie bawię się w te ceregiele. Nie powiem żeby czegoś mi z tego powodu brakowało w sferze duchowej. Żyje mi się bardzo dobrze. Mam swoje ideały i morale których się trzymam. Nie potrzebuję jakiś głupich zasad wymyślonych przez księży.
SAMANTA (2010-07-22 21:47:56):
Gorn żebyś wiedział że odpowiadam dokładnie że w siebie
Ruri (2011-07-10 21:51:32):
Wiesz w sumie katolicyzm, prawosławie, judaizm, a nawet islam wyznają jedynego, tego samego Boga, tylko że pod różnymi imoinami oraz z niewielkimi różnicami w swoich religiach. Nie chcę Cię tu nawracać, to Twoja decyzja, ale czy kiedyś jak byłeś wierzący (jeśli w ogóle byłeś) pomyślałeś o tym żeby pomówić o twoich wątpliwościach z kapłanem? Nie chodzi mi o to że masz zaraz lecieć do kościoła :D, ale ksiądz czy zakonnik mogą sporo pomóc. Ale tylko jeśli jest to kapłan naprawdę z powołaniem. Bo takich, którym się wydaje że są niewiadomo jak ważni i zadzierają nosa nie warto sobie tyłka zawracać, nawet ja-wierzący, mam ich w poważaniu :)
Ruri (2011-07-10 21:58:18):
Małe sprostowanie. Nie chodzi mi też o to żeby w jakiś sposób bronic kościół. Widziałeś kiedys te mochery które łążą do kościoła, bo nie mają nic lepszego do roboty? One tam łażą nie dla Boga, ale po to żeby podlizac się kapłanom, poplotkować. Zaraz po wyjściu z kościoła zaczynają się kłócić itd. Zaznaczę też że w wierze chodzi o to żeby wierzyć w Boga, anie w instytucje kościoła czy kapłanów. Od podlizywania się księżom aureoli nam nie przybędzie. I ten tekst „jeśli nie wierzysz pójdziesz do piekła" rzecywiście jest wkurzjący ale to nie ludzie na ziemi osądzją nasze czyny, tylko właśnie Bóg, w którego niestety nie wierzysz.

Pozdrawiam
 


Dobry słuchacz ma więcej przyjaciół niż dobry mówca.








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl