Kto umrze pierwszy?


Treść historii:
Wierzyłam. To nie jest tak do końca, że sama, przez swój kaprys i chęć buntowania się wybrałam bycie niewierną. Przez długi czas zastanawiałam się nad wszystkim wokół. Mam bardzo dużą wiedzę teoretyczną na temat chrześcijaństwa oraz innych religii i wierzeń, a właśnie dlatego, że szukałam swojego miejsca w życiu i szczerze chciałam, by utopijna wizja życia wiecznego i nieśmiertelnych dusz była prawdziwa. Jednak przyszło mi tu to napisać. Chciałabym się podzielić swoimi spostrzeżeniami po kilku latach dochodzenia to takich a nie innych wniosków. Cóż, nie potrafię inaczej.
Wszystko, do czego doszłam za pomocą takiego wspaniałego narzędzia jak mózg wskazuje na to, że żadna siła pozaziemska nie ma racji bytu.
Nauka i jej dotychczasowy dorobek kłóci się z tym, co głoszą religie.
Teraz wiarę próbuję się nieudolnie dopasować i nagiąć, aby w jakiś tam sposób pasowała do teorii ewolucji.
Ludzie od zarania dziejów w wierzą w Bogów, potem zaczęli ograniczać się do jednego. Cóż za ewolucja? Podejrzane, prawda?
A to wszystko dlatego,że próbowali na swój sposób wyjaśnić powstanie świata, a nie potrafili przecież pojąć tego, o czym teraz wie ludzkość. Byli ciekawi zasad rządzących światem, tajemnicy życia i śmierci, wszystkiego, co ich otaczało. Głosili na forum swoje poglądy, spisywali je i próbowali przekonać do nich innych. Tak samo jest i dzisiaj, wciąż pojawią się nowe naukowe ideologie, które czekają na akceptację. Jednak w naszych czasach są one poparte konkretnymi dowodami, nie opierają się na domysłach i fantazji twórców, jak to bywało wtedy, kiedy zaczęły powstawać pierwsze sylwetki Bogów. Postęp technologiczny i cywilizacyjny sprawił, że my mamy możliwość dojścia do prawdy, a oni tego komfortu nie mieli.
Do dzisiaj jednak pozostała wiara, głęboko zakorzeniona w podatnych na wpływy ludzkich umysłach, które przyjmują to jako coś oczywistego, bazując na wiedzy pierwotnych ludzi, którzy nie mieli nawet możliwości jakiegokolwiek poznania zasad rządzących światem.
Wiara dodatkowo sieje niepokój i zamęt. Straszy zemstą boską, samym Bogiem i jego straszną wobec niewiernych naturą( a jednocześnie w kościołach głosi się, że Bóg wszystko wybacza),grzechem(którego definicja wciąż ulega zmianie i na „listę grzechów” dodawane są coraz to nowe podpunkty, wedle kaprysów duchownych), piekłem(które nie zostało nawet wspomniane w Biblii) i chwalebnym przyjściem Jezusa(no, chyba, że w glanach, a będzie nim każdy z nas).
Tak naprawdę człowiek do dziś nie może się pogodzić z tym, że zostaje sam na sam ze swoimi problemami, troskami, niepowodzeniami. Wierzy, że jest ktoś, kto nad nim czuwa, opiekuje się nim, strzeże i pilnuje, aby jego tyłek wyszedł cało z opresji. W dodatku spełnia życzenia. Jednak te prośby przecież nigdy nie zostają wysłuchane. Ale zamiast wyjaśnić to sobie w sposób najbardziej oczywisty z możliwych, ludzie wolą twierdzić, że z Bogiem się nie dyskutuje, że Bóg miał to w zamyśle, że Bóg tak chciał i to ma być dla Ciebie dobre. Bzdura. Tego typu argumenty „tarcze”, którymi odpierają ataki ludzie wierzący, unikając w ten sposób niewygodnych pytań, na które nie potrafią odpowiedzieć są naprawdę, uwierzcie, już okropnie wyświechtane i nudne. Siląc się na wyczerpujące odpowiedzi trzeba nagiąć nieco chrześcijańską rzeczywistość oraz pobudzić wyobraźnię, a tak postąpić też nie każdy potrafi. Nigdzie nie jest przecież wyjaśnione, o co właściwie chodzi, dlatego bardzo trudno jest udzielić rzeczowej i przede wszystkim jednoznacznej odpowiedzi. Każdy interpretuje sobie wszystko na swój sposób. Między innymi przez to jest tyle rozbieżności w poglądach i wojen religijnych.
Chociaż po części rozumiem myślenie ludzi wiary, wygodnie jest wierzyć w „coś”, każdy człowiek tego potrzebuje, w innym przypadku jego egzystencja wydaje mu się kompletnie bezwartościowa. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej jest głęboko wierzyć w siebie, odrzucić wszystkie zabobony. Nie czekać, aż rzekoma siła wyższa zrobi coś za Ciebie, aż Bóg ześle Ci znak, aż przesiedzisz kolejne godziny w murach zimnego kościoła. Nie masz na co czekać. To ty decydujesz o własnym życiu i możesz z nim zrobić co tylko chcesz. To człowiek wykreował sobie wizję Boga i nie dopuszcza do siebie myśli, że może to być zupełnie błędne rozumowanie. Każdy jest dany sam sobie i musi sobie ze sobą radzić.
Samemu!
Nie ma nigdzie żadnego niewidzialnego dziada, który ma uwagę podzieloną na liczbę mieszkańców Ziemi, a tak właściwie to jest niewidzialnym
człowiekiem, umiejscowionym gdzieś w górnej warstwie atmosfery, w dodatku umie czarować i stoi nad Tobą z batem, abyś przestrzegał dekalogu. Czemu jest stworzony na wzór człowieka?
Bo to człowiek go wymyślił.
Jak dla mnie świat jest zupełnie naturalny i prawdopodobnie powstał bez
żadnych ingerencji sił nadprzyrodzonych.
Czas, on jest odpowiedzią, choć jednocześnie głęboką iluzją. Wszak Bóg zawsze karze nam czekać. I słusznie. W naturze wciąż coś ulega zmianie, prawdopodobnie ludzie z biegiem czasu także zaczną wychodzić ze średniowiecznego zacofania umysłowego i zaczną rozmieć coraz więcej. Może kiedyś porzucą ograniczenia, jakie nakłada na nich religia. Jestem prawie pewna co do tego, że w niedalekiej przyszłości ludzie będą wreszcie dochodzili do wniosku, że to wszystko nie trzyma się kupy i tak naprawdę pozbawione jest głębszego sensu i logiki. Bóg czeka na naszą śmierć, niedługo spotka go o samo.


Wyświetleń: 67





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Silva (2012-02-01 17:47:29):
Cóż za wypracowanie - objętość godna poziwu. Treść jednak niespecjalnie - zdecydowanie mylisz się w wielu rzeczach i co do nauki i co do chrześcijaństwa (tzn. piszesz o czymś, co ty uważasz za chrześcijaństwo choć wcale nim nie jest). Zostałaś ateistką? Twoja sprawa, nie będę Cię nawracać. Ale poznałam Cię trochę i mam podstawy sądzić, że faktycznie jesteś osobą logicznie myślącą, więc gdybyś chciała kiedyś bliżej zapoznać się z tematem "nauka a chrześcijaństwo" mogę podesłać Ci parę linków do ciekawych artykułów na ten temat.
Untrue (2012-02-01 21:41:50):
"Teraz wiarę próbuję się nieudolnie dopasować i nagiąć, aby w jakiś tam sposób pasowała do teorii ewolucji."

oczywiście.
 


Na każdą kobietę, która robi z mężczyzny durnia, przypada kobieta, która z durnia zrobi mężczyznę. Hezjod








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl