Żyletki-częśc mojego życia
Treść historii:
Mam 18 lat. Nigdy z nikim nie rozmawiałam o swoich problemach, może dlatego, że się boję a może wiem, że mi nie pomogą. Moim prawdziwym przyjacielem są żyletki, potrafią słuchac i zawsze pomagają. Są ze mną od ponad 3 lat. Tata jest alkoholikiem, chyba od zawsze. Wszystko zaczęło się chrzanic w 3 klasie gimnazjum. Zaczęły się kłótnie rodziców. Zawsz po nich mi się obrywało: za nieodpowiednie oceny, bałagan w domu, dziwne spojrzenie. Od zawsze jestem samotnikem, nie lubię zbytnio przebywac wśród ludzi. To przyczyniło się do tego, że w domu uważają mnie za ,,dziwadło". Poszłam do technikum, 1 wywiadówka i awantura o moje oceny, nic nie pomogło tłumaczenie, że staram się jak mogę. Nie wytrzymałam i się pocięłam. Pamiętam to jakby zdarzyło się wczoraj. Dziwne mrowienie i lodowata ręka. lekkie pieczenie po czym przyszła wielka ulga. Patrzyłam na lejącą się krew i pomyślałam, że mogłabym skończyc ze sobą, ale coś mnie powstrzymało. Od tamtej pory tnę się regularnie.
Wyświetleń: 62
Odpowiedzi
W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
ikuko*marie (2012-01-31 16:58:30): Ta niby ulga szybko mija. Ale blizny pozostaną. |
| |
Lonely13 (2012-01-31 17:07:41): Pozostaną, ale, gdy na nie patrzę znajduję w sobie siłę, która pcha mnie do przodu, byc może do lepszego życia. Wszystko złe zostanie w tyle |
| |
ikuko*marie (2012-01-31 18:56:36): To nie siła. To słabość, której ciągle ulegasz. Idziesz po najmniejszej linii oporu, ale to tylko złudzenie. Warto w nie wierzyć? |
| |
Lonely13 (2012-01-31 19:00:06): Dla mnie to deska ratunku |
| |
ikuko*marie (2012-01-31 19:06:17): To nie deska ratunku, tylko ostatnia deska do trumny. Wiesz co w niej jest? Twoje życie. Twoje WŁASNE. Nie obwiniaj innych za to, co sama robisz. Spróbuj zrozumieć, dlaczego tak właśnie jest. |
| |