Problem samotności.


Treść historii:
W sumie nie wiedziałam, do jakiej kategorii grupowej zaliczyć moją historię i mój problem , ale ta wydaję mi się najbardziej odpowiednia. Mam 17 lat, co chyba można zauważyć po moim nicku, nie będzie to w sumie żadna moja historia, opiszę tylko mój problem , bo nie mam nikogo , z kim mogłabym się nim podzielić, nikogo. Nie mam zamiaru użalać się nad tym , że żaden chłopak mnie nie chce,że nigdy się nie całowałam i nie trzymałam za rękę. Nie, to nie jest mój problem. Chodzi mi o to, że ja po prostu nie mam żadnych prawdziwych przyjaciół. Mam co prawda znajomych w szkole, koleżanki, z którymi od czasu do czasu porozmawiam na gg, ale żadna z nich tak naprawdę się mną nie interesuje. Nie mam nawet z kim wyjść, wyżalić się. Byłam pół roku w związku , chłopak mnie zostawił, jest mi ciężko , ale to dlatego , że nie mam w nikim oparcia. Gdybym mogła się chociaż komuś wygadać , byłoby mi 100 razy lepiej. Przez to wszystko nie widzę już sensu w swoim życiu, wszystkie cele, które chciałam zrealizować nie mają już dla mnie większego znaczenia, pasje które chciałam rozwijać przestały mnie po prostu interesować. Chciałabym jakoś odnaleźć sens swojego życia, a teraz czuje się jak najbardziej samotny człowiek na świecie. Mogłabym umrzeć siedząc w swoim pokoju, a nikt by tego nawet nie zauważył. Miałam tyle marzeń,planów, a teraz nie mam siły na nic, kompletnie na nic. Chciałabym chociaż poznać kogoś , komu mogłabym pomóc i wtedy zapomnieć o swoich problemach. Liczę na jakieś odpowiedzi, mam nadzieję , że Was nie zanudziłam.
Trzymajcie się !

Wyświetleń: 474





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
marmolada_18 (2011-01-08 06:04:58):
"że nigdy się nie całowałam i nie trzymałam za rękę" - "Byłam pół roku w związku" Troche nie rozumiem.
olaaa17 (2011-01-08 09:45:19):
chodzi o samą istotę problemu, że nie o to w nim chodzi.
Silva (2011-01-08 11:20:40):
Chcesz się wyżalić to możesz mi :) Pewnie w niczym nie pomogę ale wysłucham :)
fiszbib (2011-01-08 12:24:21):
Miałam podobnie jeśli chodzi o niewidzenie sensu życia itp. tylko że ja znajomych miałam bardzo dużo ale jakoś czułam, że z każdym dniem jest ich coraz mniej. Nieistotny jest teraz mój przypadek. Jednak poszłam do psychologa - mama załatwiła mi wizytę, później gdy poszłam okazało się, że to nie psycholog ale psychiatra. Pomyślałam, że to trochę przesada, nie mam aż takich problemów, ale jak już czekałam w kolejce...
Psychiatra okazał się wspaniały. Polecił mi jedynie książkę autora DALE CARNEGIE "Jak przestać się martwić i zacząć żyć"
zwykle nie lubie takich poradnikow, ale pomyslalam sobie no jak juz poszlam to przeczytam. ta ksiazka jest genialna. Do tego jesli mowisz ze masz problem ze znajomymi polcam ksiazke tego samego autora "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" - obie te książki obróciły moje życie o 180 stopni. i mysle ze podzialaja nawet na najbardziej opornych jesli oczywiscie nie podejda do czytania tych ksiazek z niechecia i sceptycyzmem.
pozdrawiam i zycze powodzenia
feliks (2011-01-22 20:36:37):
Co do pomocy - pamiętaj, że jest hospicjum, są domy dziecka, jest potrzebujący sąsiad. Jak masz potencjał i chcesz go jakoś spożytkować, zawsze znajdziesz jakiś sposób. Możesz np. znaleźć jakieś zajęcia - kursy tańca, hatha jogę, kendo, czy cokolwiek innego... Nowe środowisko, można poznać nowych (podobnych) ludzi.
Caroline9218 (2011-01-22 21:44:49):
Czytając Twoją historię miałam wrażenie, że czytam o sobie samej. Jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Znajomi niby jacyś są, z kimś się zawsze pogada, ale żeby się kogoś poradzić, wyżalić czy uzyskać pomoc to nie mam nikogo takiego. Zero prawdziwych przyjaciół. W szkole - zawsze sama siedzę na przerwach, inni odzywają się tylko kiedy czegoś potrzebują np. pożyczyć zeszyt (gdybym się w miarę dobrze nie uczyła, to nawet po to by się do mnie nie odzywali ;( ). Czasem mam wrażenie, że gdybym nagle rozpłynęła się w powietrzu to nikt by tego nie zauważył... Na moje "cześć" też często nikt z klasy nie odpowiada ;/ Jedyne co mnie jeszcze trzyma przy życiu (choć czasem mam myśli samobójcze) to cel - pójście na studia medyczne. Jedyne co mogę Ci poradzić to też obrać sobie jakiś cel, niekoniecznie ten sam co ja, ale coś co by sprawiło, że Twoje życie będzie choć trochę bardziej kolorowe. Ale wiem też co to znaczy, że nie masz na nic ochoty - nie raz tak miałam, że nawet na studiach przestało mi zależeć.
kris602 (2011-02-10 12:42:55):
czesć jak chcesz to mozemy pisac ja bardzo tego potrzebuje i ty tez jestesmy obie samotne ja jak ty nie mam komu sie wyrzalic chociaz tyle
 


Czy nie lepiej byłoby, zamiast tępić zło, szerzyć dobro? Antoine de Saint-Exupery








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl