| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| marmolada_18 (2011-01-08 06:04:58): "że nigdy się nie całowałam i nie trzymałam za rękę" - "Byłam pół roku w związku" Troche nie rozumiem. |
||
| olaaa17 (2011-01-08 09:45:19): chodzi o samą istotę problemu, że nie o to w nim chodzi. |
||
| Silva (2011-01-08 11:20:40): Chcesz się wyżalić to możesz mi :) Pewnie w niczym nie pomogę ale wysłucham :) |
||
| fiszbib (2011-01-08 12:24:21): Miałam podobnie jeśli chodzi o niewidzenie sensu życia itp. tylko że ja znajomych miałam bardzo dużo ale jakoś czułam, że z każdym dniem jest ich coraz mniej. Nieistotny jest teraz mój przypadek. Jednak poszłam do psychologa - mama załatwiła mi wizytę, później gdy poszłam okazało się, że to nie psycholog ale psychiatra. Pomyślałam, że to trochę przesada, nie mam aż takich problemów, ale jak już czekałam w kolejce... Psychiatra okazał się wspaniały. Polecił mi jedynie książkę autora DALE CARNEGIE "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" zwykle nie lubie takich poradnikow, ale pomyslalam sobie no jak juz poszlam to przeczytam. ta ksiazka jest genialna. Do tego jesli mowisz ze masz problem ze znajomymi polcam ksiazke tego samego autora "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" - obie te książki obróciły moje życie o 180 stopni. i mysle ze podzialaja nawet na najbardziej opornych jesli oczywiscie nie podejda do czytania tych ksiazek z niechecia i sceptycyzmem. pozdrawiam i zycze powodzenia |
||
| feliks (2011-01-22 20:36:37): Co do pomocy - pamiętaj, że jest hospicjum, są domy dziecka, jest potrzebujący sąsiad. Jak masz potencjał i chcesz go jakoś spożytkować, zawsze znajdziesz jakiś sposób. Możesz np. znaleźć jakieś zajęcia - kursy tańca, hatha jogę, kendo, czy cokolwiek innego... Nowe środowisko, można poznać nowych (podobnych) ludzi. |
||
| Caroline9218 (2011-01-22 21:44:49): Czytając Twoją historię miałam wrażenie, że czytam o sobie samej. Jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Znajomi niby jacyś są, z kimś się zawsze pogada, ale żeby się kogoś poradzić, wyżalić czy uzyskać pomoc to nie mam nikogo takiego. Zero prawdziwych przyjaciół. W szkole - zawsze sama siedzę na przerwach, inni odzywają się tylko kiedy czegoś potrzebują np. pożyczyć zeszyt (gdybym się w miarę dobrze nie uczyła, to nawet po to by się do mnie nie odzywali ;( ). Czasem mam wrażenie, że gdybym nagle rozpłynęła się w powietrzu to nikt by tego nie zauważył... Na moje "cześć" też często nikt z klasy nie odpowiada ;/ Jedyne co mnie jeszcze trzyma przy życiu (choć czasem mam myśli samobójcze) to cel - pójście na studia medyczne. Jedyne co mogę Ci poradzić to też obrać sobie jakiś cel, niekoniecznie ten sam co ja, ale coś co by sprawiło, że Twoje życie będzie choć trochę bardziej kolorowe. Ale wiem też co to znaczy, że nie masz na nic ochoty - nie raz tak miałam, że nawet na studiach przestało mi zależeć. |
||
| kris602 (2011-02-10 12:42:55): czesć jak chcesz to mozemy pisac ja bardzo tego potrzebuje i ty tez jestesmy obie samotne ja jak ty nie mam komu sie wyrzalic chociaz tyle |