Treść historii:
Wiem,że za dużo użalam się nad sobą ale swojego życia mam po prostu dość.
Jestem młoda ale mimo tego chcę już to wszystko skończyć.
Mianowicie-czuję się okropnie. Codziennie uświadamiam sobie,że nie pasuję tutaj,do ludzi.
Wszystko jest we mnie dziwne.
Zawsze starałam się wmawiać sobie,że przecież mam swoje poglądy,własne zdanie i nie muszę zgadzać się z innymi.
Najwidoczniej myliłam się.
Nikt nie potrafi mnie zaakceptować takiej jaką jestem. Udawać kogo innego nie mogę bo.. nie umiem.
Nawet moja rodzina jeździ ze mną po psychologach,psychiatrach itp,którzy twierdzą,że jestem dziwna i opóźniona emocjonalnie.
Ja naprawdę chcę zniknąć.. chcę tylko tego..
Problemy mnie już przerastają. Ciągle ich przybywa i wiem,że w dalszym życiu będzie jeszcze więcej. Może przedstawię co mnie męczy...
1. Śmierć mamy i taty,.
Po śmierci rodziców nie czułam za bardzo ich braku,byłam bardzo mała. Za to teraz odczuwam pustkę. Nie mogę przyjąć do świadomości,że ich nie ma i nie będzie.
2. Spięcia w rodzinie.
Aktualnie opiekuje się mną siostra i jej mąż,mają 3 dzieci.
Nie lubię tej rodziny.Nie przesadzam tutaj,ponieważ traktowanie mnie jak kogoś kim można pomiatać jest naprawdę bolesne.
Oni na siłę chcą mnie sprowadzić na ziemię. Krytykują mnie stale,mówią,że niby niczego nie umiem,jestem beztalenciem,że sobie w życiu nie poradzę itp. Niby chcą dla mnie dobrze ale sposób w jaki to przekazują jest straszny.
Często doprowadzali mnie do płaczu.
Szczególnie mój szwagier.
Nie raz powiedział,że nigdy sobie nikogo nie znajdę bo jestem za brzydka itp.
Niedawno byłam u niego w Holandii i też miałam z nim spięcia.
Darł się na mnie,a kiedy ja udawałam,że śpię i podsłuchiwałam rozmowę jego i mojej siostry to powiedział,że nie chce mnie tu (w Holandii) więcej widzieć, a siostra stwierdziła,że jestem dziwna,i że nie ma już na mnie siły. Wiem też,że moja rodzina czeka tylko aż skończę 18.. Chcą żebym nie miała z nimi nic wspólnego.
3. Podział domu i mój brat.
On miał się też mną zająć ale.. zależy mu tylko na kasie. Cała moja rodzina ma z nim problemy bo on chce ode mnie gotówkę za dom (który jest podzielony na 3 części) do ręki. Będzie rozprawa sądowa ale boje się,że on wygra...
Jego córka non stop pisze do mnie i się wszystkiego wypytuje tylko po to,by wysłać list do sądu i odebrać prawa rodzicielskie mojej siostrze. Czuję się przez to taka ... naiwna.. traktują mnie jak małe dziecko...
4. Nie potrafię kochać.
Wcześniej pisałam,że kocham swojego idola.
Wiem,że to śmieszne,głupie itp. Jak można w wieku 16 lat kochać muzyka ? Większość osób w moim wieku ma już normalnych partnerów.Ale ja nie,i nie chcę.
Wszyscy mówią mi,że mam się zakochać w kimś normalnym,bo co z tego,że kocham jak i tak go nie znam..bla bla bla.
Tylko dlaczego ludzi dziwi to,że ja nie chcę nikogo ?
Kocham kogoś już 5 lat,mimo,iż to dosyć długo jak na "platoniczną miłość" to i tak moja siostra załamana twierdzi,że jestem poje*ana i,że nie kocham go tylko lubię.
Ja lepiej wiem co czuję. Naprawdę nie chcę nikogo poza nim..Odkochać się też nie mam zamiaru,nie dlatego,że nie umiem,tylko dlatego,że mi z tą miłością jest dobrze.Lubię przed spaniem przenieść się do swojego świata,w którym jest on,ja oraz jacyś zmyśleni przyjaciele. Kocham to,bo mi z tym dobrze i pomimo tego,jak bardzo cierpię i płaczę za nim i tak wierzę,że uda mi się być z nim w związku. Te wszystkie piękne chwile,pocałunki,uściski czy ciepłe słowa chcę otrzymać tylko od niego.. Co prawda czuję się okropnie kiedy widzę na ulicy pary idące za rękę. Ale to nie z powodu braku chłopaka tylko z powodu braku ukochanego..
Czasami czuję ,że ludzie działają na mnie presją. Te ciągłe gadanie siostry ;"znajdź sobie chłopaka" albo teksty brata,że nigdy nie wyjdę za mąż i zostanę starą panna sprawiają,że gubię się w uczuciach. Jestem osobą,która swoje możliwości musi udowodnić za wszelką cenę. Dziwię się sobie,że z tą miłością jest inaczej i nie szukam na siłę partnera tylko po to by udowodnić rodzinie na co mnie stać.
5. Brak przyjaciół.
Dużo ludzi obcych mówi mi,że jestem fajna i że miło się ze mną gada. Lecz mimo tego,żadna z nich nie chcę utrzymywać ze mną bliższych kontaktów.
Ostatnio straciłam jedyne dwie przyjaciółki. Wprawdzie jedna cały czas uważa mnie za przyjaciółkę ale tylko wtedy,gdy jej znajomych nie ma na gadu gadu a ona ma jakieś problemy. Druga natomiast nie utrzymuje już wgl. kontaktu ze mną,ba- nawet chamsko się odzywa. Jej jest mi bardziej brak ponieważ miałyśmy prawie identyczne poglądy na świat. Była jedyną osobą,która mnie rozumiała.
6. Złe podejście do ludzi.
Nie umiem rozmawiać z ludźmi. Jak z kimś rozmawiam to najczęściej mam głowę zwieszoną na dół i nie patrzę się w oczy. Chyba,że jest to bliższa mi osoba.
Kiedy mam się do kogoś odezwać w myślach układam sobie mowę,ponieważ starsznie się stresuje. Przy pierwszych rozmowach z ludźmi gadam takie głupoty,że szok i nie potrafię tego zmienić!
7. Nie żyję realnie.
Jestem typową marzycielką. Ale za dobre też to nie jest.Żyję w całkowicie innym świecie. Gdziekolwiek się nie znajdę,w jakiejkolwiek sytuacji jestem zawsze rozkojarzona.Uwielbiam marzyć i nienawidzę "schodzić na ziemię". W moim świecie mam wszystko co potrzebne jest do szczęścia. Są tam osoby,miejsca,które kocham. Nie lubię normalnie żyć. W prawdziwym życiu nie spotykam się z akceptacją i miłością do drugiego człowieka.
To są najważniejsze rzeczy.
Może i to są głupie problemy bo wprawdzie mam co jeść,mam dach nad głową,noszę dosyć dobre ciuchy i mieszkam w komfortowych warunkach lecz brakuje mi uczuć. Posiadam tylko dobra materialne,które z chęcią zamieniłabym na chociażby jedną bliską osobę.
Wyświetleń: 197