Czego wciąż mi brak...


Treść historii:
Może to i nie depresja, ale wiele mi nie brakuje... Może ja po prostu jestem malkontentką... Nie wiem.
Zazwyczaj jestem roześmianą osobą. Podobno nawet duszą towarzystwa, zawsze jakiś żarcik padnie, coś zrobię głupiego... Ludzie lubią ze mną przebywać i ja lubię z nimi. Lubię się śmiać...

W zasadzie nie mam większych powodów do zmartwień. Zaczęłam zakładać rodzinę, mam dach nad głową, pełną lodówkę, spokój i miłość. Wszystko czego mi brakowało w domu rodzinnym. Nie muszę się o nic martwić...

Jednak łapię się na tym, że gdy zostaję sama płacze. Boję się samotności. Być może "boję" jest za mocnym słowem... Uciążliwe jest dla mnie siedzenie cały czas w domu. Moja córcia jest jeszcze za mała na spacery, no i pogoda nie taka. Gości nie mogę przyjmować. Moja teściowa sobie tego nie życzy a ja nie mogę mieć żadnych roszczeń, przecież nie jestem "u siebie". To już drugi miesiąc jak siedzę tak bezczynnie w domu. W kółko sprzątam, piorę by czas rano szybciej zleciał, gdy ktoś przyjdzie i gdy po prostu będę mogła z nim porozmawiać... Chociażby o pogodzie.

Wiem, że mój facet mnie kocha. Każdego dnia czekam aż wróci z pracy, bym mogła mu podać obiad. Jednak potem on idzie spać... Jest zbyt zmęczony na rozmowy. I ja znów zostaję sama w tych 4 ścianach.

"Czego wciąż mi brak? Przecież wszystko mam..."

Wyświetleń: 404





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Silva (2010-02-19 21:37:16):
Nic dziwnego, że "czegoś ci brak", skoro na ogół jesteś duszą towarzystwa a teraz musisz siedzieć bezczynnie w czterech ścianach. Przydałby ci się kontakt z kimś... Rozumiem, że nie możesz nikogo zapraszać ale chociaż zadzwoń do jakiejś koleżanki i pogadaj trochę :)

A może poszukaj sobie jakiegoś rozwijającego zajęcia, jakiegoś hobby, które można spokojnie uprawiać w domu - ciekawe książki, filmy, rysowanie, nauka języków, robienie na drutach czy co tam wymyślisz.

W każdym razie na pewno nie możesz siedzieć w domu bezczynnie, bo się zanudzisz na śmierć albo na prawdę wpadniesz w depresję.
tak
niegazowana (2010-02-20 09:02:05):
bezczynnosc i samotne siedzienie w domu jest zabijające. nie dziwie ci sie ze masz dosc. mysle ze powinnas z tesciowa to jakos uzgodnic. bo te jej tłumaczenia są dziecinne. skoro jestes z jej synem to jestes u siebie.

tak
dzika_pomarancza (2010-02-22 12:38:41):
Jakby to było takie proste... Nie chce by mój facet był między młotem a kowadłem. Opanowuję się i nie wymagam niczego od teściowej by nie stwarzać sytuacji do kłótni. Nie chcę by było tak jak się mówi o relacjach między teściową i synową. Jak tak będzie to ja się zacznę kłócić z moim facetem o to co teściowa zrobiła/powiedziała, a on ze swoją matką o mnie. Lepiej mu tego oszczędzić...
Silva (2010-02-22 19:17:39):
A ty musisz być między młotem a kowadłem? To też nie w porządku. Może uda ci się pogadać z twoim facetem i razem coś wymyślicie?
tak
rogi67 (2010-02-23 12:54:20):
Rozumiem Ciebie i uważam, że praca przy dziecku o praca więcej niż na 1 etat. Natomiast jestem ciekaw, czy mieszkacie w mieszkaniu czy w domu jednorodzinnym. Może teściowa czuje się zagrożona?
Co do twego męża (faceta) to jednak powinien po obiadku, pomagać Tobie przy dziecku, a nie leżeć do góry wentylem.
Musi Ciebie odciążyć w obowiązkach, wtedy znajdziesz ciut czasu dla siebie.
tak
dzika_pomarancza (2010-02-23 18:32:35):
Mieszkamy w mieszkaniu... Niestety... Swoją drogą dziś pierwszy raz wyszłam na dwór bez małej i... Brakowało mi wózka. Nie było mnie w domu godzinę a chyba z 16 razy dzwoniłam i pytałam czy oby na pewno wszystko w porządku...
 


Tylko ludzie o wielkich zaletach serca mają przyjaciół. Voltaire








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl