| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
|---|---|---|
| Gojira (2010-02-17 23:53:47): a posrednio?;> wszyscy wierzacy hardzi powiedzieli by ze nie praktykuje, a ja nie wierze w kosciol ;] a teraz powaznie. to nie jest kwestia wiary, nie wiary i czego tam nie wymyslicie. prawda jest taka ze jezeli komus zalezy a druga podchodzi do tematu obojetnie, moze sie zgodzic aby sprawic radosc drugiej osobie, prosta kalkulacja, nie traci, zsykuje jej bliska osoba. czemu? bo slub to nie jest deklaracja wiary w boga, to deklaracja tego ze jestescie dorosli i w pelni jestescie pewni ze chcecie byc ze soba, co wiecej, to deklaracja ze bedziecie sie opiekowac soba jak i swoim potomstwem i zrobicie wszystko aby owe mialo jak najlepsze zycie w kochajacej sie rodzinie. tu odpowiadacie przed soba samym i swoim partnerem, nie przed bogiem. on jest tylko pieczecia w calej tej sytuacji. |
tak | |
| dzika_pomarancza (2010-02-18 12:38:38): słuchaj... mimo iż ja nie wiem czy wierze czy nie chce wziąć ślub kościelny, mimo iż mój narzeczony nie wierzy chce bym ja była szczęśliwa i zgodziłby się nawet gdybym kazała mu na ceremonie przebrać się za żyrafę... tak więc to kwestia tylko pomiędzy wami... wszystko jest to uzgodnienia ;) |
tak | |
| Silva (2010-02-18 22:30:10): Ja się wypowiem jako osoba wierząca. Nie wyobrażam sobie związku z osobą niewierzącą z tych prostych przyczyn, że chrześcijanie i niechrześcijanie mają zupełnie inne spojrzenie na życie, świat, powinności życiowe itp. Może na początku związku nie robiłoby to wielkiego problemu, ale szybko różnice w kwestii np. antykoncepcji, wychowania dzieci, praktyki wiary zaczęłyby przeszkadzać. Oczywiście to wszystko kwestia podejścia. Jeśli ktoś jest osobą "olewającą" swoją wiarę i zupełnie się nią nie przejmującą a druga osoba ma duże zdolności do przystosowywania się to może nie być problemów. Ale jeśli obie osoby traktują swoje poglądy na poważnie to problemy będą. I to bardzo duże. Moim zdaniem - nie do przeskoczenia. |
tak | |
| kasik83 (2010-02-18 23:13:41): Ja właśnie o tym wszystkim intensywnie myślę, o czym piszecie, po prostu u mnie to początek znajomości, ale jestem taka, że dmucham na zimne, z jednej strony lepiej wcześniej się rozstać niż później oboje mamy cierpieć. Wiadomo jakie moga być realia życia, czarny scenariusz zakłada,że po kilku czy kilkunastu latach małżeństwa można się zacząć wyzywać od dewotek czy bezbożników. Z drugiej strony szanując swoje przekonania, da się przeżyć i być szczęśliwym. Tak myślę. Dzięki za mądre słowa, wszyscy troje już poszerzyliście moje myślenie. |
||
| dzika_pomarancza (2010-02-19 09:50:10): skoro to początek to dajcie sobie czas... :) poznajcie się bardziej :) |
||
| rogi67 (2010-02-19 14:52:00): A ja dodam jeszcze, że facet powinien żenić się po 30-stce. Jeśli ma mniej, nie warto go brać... :)) |
||
| dzika_pomarancza (2010-02-19 18:36:24): rogi67 skąd takie podejście? |
||
| Gojira (2010-02-19 18:48:04): hmmm ciekawe stwierdzenie. a ja powiem ze to powinna byc przemyslana decyzja, nie wazne czy masz 20, 25, 30 czy 50 lat. wazne aby byc w pelni swiadomym tego czego sie chce. i byc dojrzalym emocjonalnie zeby ta decyzja nie byla pochopna. |
||
| kaniina (2010-02-19 22:09:38): Według mnie najlepszym rozwiązaniem w tym wypadku byłaby szczerza i poważna rozmowa z drugą osobą. Dowiedz się jak on to widzi, jak będzie wyglądać wasze życie, jak będziecie spędzać święta, jak wyobraża sobie wychowywanie dzieci, tzn czy będzie chciał, aby wychowywać je w wierze katolickiej czy też nie. Jeżeli na początku wszystko ustalicie może się udać ;) Ja wierzę w Boga jak najbardziej, ale do Kościoła i tych wszystkich obrzędów podchodzę już z lekkim dystansem. Jednak ślub kościelny byłby mi potrzebny i nie mogłabym żyć z osobą, która kategorycznie by tego nie chciała. Ślub z osobą nieochrzczoną mi osobiście by nie przeszkadzał i w takim wypadku to by było bardzo dobre rozwiązanie :) |
||
| Silva (2010-02-20 07:39:34): Ano właśnie. Trzeba pamiętać że w czasie ślubu przysięga się m. in. wychowanie dzieci w wierze katolickiej i to, że się nie opuści tej drugiej osoby do śmierci. Warto przed wzięciem ślubu kościelnego przemyśleć te kwestie. |
||
| niegazowana (2010-02-20 09:07:08): prawda jest taka ze katolicy sa poprostu bardzo nietolerancyjni. ale to tylko takie spostrzezenie ja nie planuje slubu koscielnego bo nie zgadzam sie z jego doktryną. poza tym była by to hipokryzja z mojej strony a chce tego uniknac zwłaszcza zaczynajac zycie u boku kogos z kim chce sie byc szczerym. no i jeszcze taka mniej wazna kwestia a wręcz poboczna - biała sukienka - nigdy przenigdy. nie jestem na tyle głeboko wierzaca i przekonana do katolicyzmu żeby wytrzymac całą ceremonie w kosciele i jeszcze zgadzac sie z tym co ksiadz mowi. |
||
| dzika_pomarancza (2010-02-22 12:34:49): czemu bez białej kiecy? |
||
| rogi67 (2010-02-23 12:42:28): Pomarańczko i inne Panie. Stwierdzenie wynika z doświadczenia życiowego. Do 30 roku życia, byłem młody, głupi i nie wiedziałem czego chcę. Dopiero gdy dojrzałem emocjonalnie, byłem gotowy na poważny związek i posiadanie dziecka. I zrozumiałem, że najważniejsza jest rodzina, a nie kumple... |
||
| Gojira (2010-02-23 14:30:26): ze tak powiem delikatnie:) PIERDOLISZ. :) nie patrze na innych przez pryzmat swojej osoby, to ze Ty bylesciezki przypadek i wyprostowales tok myslenia w wieku 30 lat, nie znaczy ze 20latek bedzie mial rownie narabane w glowie co Ty w jego wieku. prosty przyklad, mam 24 lata, fakt ze ucze sie zycia i wiele przede mna, ale jestem dojrzalym emocjonalnie czlowiekiem co wyszlo juz wielokrotnie. przy czym zaznaczyc trzena ze dojrzalsoc to dosc ogolny przedzial. to ze dojrzales zeby byc ojcem i mezem nie oznacza ze w innych aspektach zycia nadal nie masz papki :) tak czy inaczej uczymy sie na bledach, jezeli autorka tematu nie sprobuje i nie bedziestarala sie znalesc drogi aby rozwiazac ta sytuacje, to nigdy sie nie dowie czy byloby to mozliwe czy tez nie. |
||
| Olkaa (2010-02-23 15:37:48): Ja się nie zgodziłabym. Jestem ochrzcona itd. ale to już przez to, że mnie doprowadzili do tego. Uważam, że jak jest przysięga kościelna, to ślub byłby czystą hipokryzją. Jak się przysięga wobec Boga, w którego się nie wierzy, to ile warta ta przysięga byłaby? Dlatego wezmę tylko ślub cywilny, a moją 8miesięczną córeczkę nie ochrzciłam - sama zdecyduje, w jakiej wierze będzie żyć. |
||
| rogi67 (2010-02-23 16:34:15): Gojira... Otóż już w twej wypowiedzi jest niedojrzałość :)) Tzw brzydkie słowa świadczą o Twoim bardzo emocjonalnym podejściu do mojej wypowiedzi. Poza tym, jak miałem 24 lata (jak TY) również uważałem, że jestem bardzo dojrzały: duchowo, fizycznie, i że jestem bardzo mądry. Na dodatek to moje osobiste przemyślenie, w odpowiedzi do Pomarańczki, a głównym tematem tej dyskusji jest inny problem. Zatem... do miłego zobaczenia :) |
||
| Gojira (2010-02-23 16:43:33): emocjonalnym podejsciu... okej, to sie dowiedzialem czegos nowego o sobie:) ja to nazywam dystansem do siebie, ale spoko. jezeli tego nie posiadasz, ciezko mowic o dojrzalosci. racja ze tematem przewodnim jest co innego, a wiec nie wazne w jakim wieku to raz, wazne jest podejscie obydwojga do sprawy. i chyba najwazniejsza w tym momencie bedzie rozmowa na ten temat, wszak to najprostszy i najlepszy z mozliwych sposob komunikacji miedzy ludzmi :) |
||
| rogi67 (2010-02-24 10:09:32): Jak to miło być koncyliacyjnym :)) |
||
| kirsty16 (2010-02-24 12:37:30): Musisz wiedzieć, że brak małżeństwa nie jest grzechem. Jeżeli para łabędzi nie może zapieczętować swojego związku gdyż są zwierzętami, grzeszą? Czy ślub jest rzeczą naturalną i oczywistą jak np. sen, jedzenie, bieganie? Czy człowiek nie może kochać drugiej osoby bez jakichkolwiek z nią powiązań rodzinnych? Jeżeli strasznie Ci zależy i jeżeli myślisz, że głupia przysięga coś zmieni w twoim życiu to porozmawiaj ze swoim wybrankiem, że w sumie jemu też się nic nie stanie, ale sama jestem za tym aby nie podejmować wcale decyzji zamążpójścia. |
||
| Silva (2010-02-24 13:17:18): Nie wiem, w pojęciu jakiej religii użyłaś słowa "grzech" ale musisz wiedzieć, że trwanie w związku bez ślubu według nauki Kościoła Katolickiego jest grzechem. |