Pershing
Treść historii:
Jakiś tydzień temu odszedł z tego świata psiak, którego znaleźliśmy z rodzicami jakieś 3 lata temu jadąc samochodem, nie wiem ile miał lat, ale nie wyglądał staro nie wiem tez, co wcześniej przeszedł był wychudzony, ale bez wahania wskoczył nam do auta. Jakiś tydzień temu odszedł.. Przez głupotę sąsiadki. Był to buldog angielski wabił sie Pershing, te psy z natury dużo jedzą, ale mają mały przełyk. Rano jeszcze jak to on biegał skakał i cieszył się życiem po południu leżał juz nieruchomy w pyszczku miał spory kawałek mięsa, którym sie udławił, bo nie dał rady go przełknąć.. Gdy przyszliśmy to był jeszcze ciepły.. Ale serce juz mu nie biło. Kilka dni później dowiedzieliśmy się od znajomych, kto mu rzucił jedzenie.. I właściwie go uśmiercił.. Bo gdzie rozum żeby takiemu psu dawać tyle mięsa.? I co kto ma do tego, aby karmić nasze psy.. Trudno jest mi sie pogodzić z jego śmiercią.. I mam za złe sąsiadce, ze nawet nie przyszła chociażby przeprosić...
Wyświetleń: 164
Odpowiedzi
W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.
| Treść: | Pomógł: | Zgłoś: |
dzika_pomarancza (2010-02-18 12:41:27): a podobno psy nie ruszą niczego co mogłoby je zabić... no cóż na pewno karmiąc go nie chciała źle, bo źli ludzie nie dokarmiają zwierząt i na pewno ma teraz wyrzuty sumienia... |
| |