"Czy mogę się nią zaopiekować?"


Treść historii:
Historia naszej miłości zaczyna się dość dziwnie. Ale pamiętam to jak dziś... Zadzwonił do mnie Lesiu-mój były. Zapytał czy nie wybrałabym się z nim na piwo. Akurat nie miałam nic przeciwko. Lubiłam przebywać w jego towarzystwie, dobrze się z nim czułam. Umówiliśmy się na jakiś tam termin. Godzinę przed spotkaniem dostałam smsa czy nie będę zła jeśli on ze sobą weźmie dwójkę znajomych, bo tak jakoś się złożyło, że zapomniał, że z nimi też się umówił. Zgodziłam się, zawsze to miło poznać kogoś nowego. :) Na miejsce spotkania dotarłam 5 minut przed wyznaczonym czasem-co u mnie graniczy z cudem, zawsze się spóźniam. U mnie w mieście wszyscy spotykają się pod takim jednym centrum handlowym i dopiero w tedy dogadują się gdzie idą. Zaczęłam rozglądać się za moim byłym... Nagle zobaczyłam super gościa! Glany, bojówki moro, szweda i łysy... Aj, dziewczyny kochajcie łysych! Dodam, że bojówki w moro są jakimś moim dziwnym fetyszem... Tak samo czerwone bokserki... Nie ważne. Pomyślałam, że fajny ten koleś, że szkoda, że nie na mnie czeka i w tym momencie podeszła do niego jakaś dziewczyna. Acha, czyli zajęty... no trudno. Po chwili pojawił się mój eks i... Przywitał się ze świerzym obiektem moich westchnień. Potem podszedł do mnie. I okazało się, że razem idziemy do pubu. :) Tam gadka szmatka... Pośmialiśmy się, wypiliśmy kilka piw, zmieniliśmy lokal i dalej to samo. W pewnej chwili kolega mojego eks pyta czy nie zechciałabym mu "ogolić banie". Nie wiedziałam w czym tkwi problem. Heh, nikt nie chciał mu "ogolić bani"... Bo on wymyślił sobie, że zrobi to żyletką. Jakoś tak od słowa do słowa doszło do tego, że ja się zgodziłam i dałam mu swój numer telefonu. Jakoś tak się stało, że ja i mój eks po tych "kilku" piwkach zeszliśmy się. Jednak jak zwykle na krótko. Minęły jakieś 2 tygodnie od spotkania naszej 4-ki. Godzina 10 rano, ja dostaję smsa z nieznanego mi numeru. "Może umówiłabyś się z głupim łysym trollem?". Ogłupiałam, nie miałam pojęcia kto, co, gdzie, z kim? I szczerze mówiąc zapomniałam już o tym bardzo fajnym panu. I... Nie chciałam się umawiać z kolegą, ba przyjacielem mojego eks. Wydawało mi się to nie moralne. Ale pomyślałam sobie, że okej, umówię się, ale będę zachowywać się tak by chłopak sobie odpuścił. Niestety mój plan nie wyszedł. Zakochałam się, na pierwszej randce... Taka jestem agentka. Jak się później okazało, dziewczyna z którą był, nie była jego. I on też dostrzegł mnie już pod tym centrum handlowym. I od tamtej pory chciał bym była tylko dla niego. Czy można to uznać za miłość od pierwszego wejrzenia? Do dziś jesteśmy razem i dodam tylko, że zachował się bardzo ładnie. Zadzwonił do swojego przyjaciela i zapytał, czy może się mną zaopiekować... :)

Wyświetleń: 334





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Silva (2010-02-14 22:31:49):
Wzruszająca historia, aż się łezka w oku kręci.. ;) ;)
tak
dzika_pomarancza (2010-02-15 11:45:30):
Heh, Silva... Mi by się nie chciało czytać tych moich wypocin. Za długie, ale dziękuję. ;*
rogi67 (2010-02-15 11:50:54):
CYTUJĘ: Acha, czyli zajęty... no trudno. Po chwili pojawił się mój eks i... Przywitał się ze świerzym obiektem moich westchnień. Potem podszedł do mnie....

SWIEŻY obiekt...

poza tym fajna historyjka...

Zadzwonił, ale czy twój były wydaje zgodę na takie klimaty? Dziwne uzależnienie...
tak
dzika_pomarancza (2010-02-15 11:57:01):
oj nic nie zrozumiałeś... Zadzwonił, żeby się upewnić czy on nie będzie miał nic przeciwko temu. Mogło być tak, że się by nie zgodził, bo na przykład stwierdziłby że jeszcze mu na mnie zależy a nie chce widzieć przyjaciela ze swoją byłą... No czy coś w ten deseń... Jakby się nie zgodził to prawdopodobnie nic by to nie zmieniło, a mi osobiście wydaje się to urocze...


O rzeczywiście świeży, a nie świerzy... Dziwne, że to przeoczyłam, mój błąd. ;)
rogi67 (2010-02-15 12:26:43):
Mimo to uważam, że jeśli zechciał się z Tobą spotkać, to powinien pytać się Ciebie o zgodę, a nie eks-chłopaka. Może i urocze, ale pytanie o zgodę to dziwna męska odmiana braterstwa jajników.

PS. Dalej jesteście ze sobą?
tak
dzika_pomarancza (2010-02-15 12:30:51):
Zadzwonił, jak już się spotykaliśmy i tak, dziś dalej jesteśmy razem. Ba, oświadczył się. Mieszkamy razem i mamy małą cudowną córcię. ;)
rogi67 (2010-02-15 13:48:30):
Skoro tak, to czas na chłopaczka (dzidzię się znaczy)
tak
kasik83 (2010-02-17 22:03:31):
Ach, pięknie, rozmarzyłam się...:-) i gratuluję córeczki! Myslę, że takie fajne wspomnienie poznania się i początków związku pozwala przetrwać trudne chwile, które czasem się zdarzaja...
tak
dzika_pomarancza (2010-02-18 12:09:24):
ojej, ja mam na razie dość porodów na jakiś rok, może dwa ;P
KasiunieczQa12 (2011-06-17 23:45:03):
Nie wiem jak reszta uzytkownikow ale ja juz prawie placze...xd
 


Nie było wielkiego geniuszu bez domieszki szaleństwa. Seneka Młodszy








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl