Treść historii:
Kiedyś jak w tv leciała trylogia Matrix zastanawiało mnie czy to rzeczywiście fikcja czy głos ludzi którzy w podziemiu walczą z maszynami...
Dlaczego tak sądzę? Pokaże Wam analogie dlaczego tak mogło by być...
Po 1. Duchy, ufo, krasnoludki... Wielu ludzi deklaruje że takie cuś widziało... Czy nie przysło wam może do głowy że to tylko błędna liczba? fałszywe obliczenie które stworzyło nie ten efekt co być powinien?
po 2. Bóg. Nikt go nigdy nie widział a większość wyznaje wiare w Jego. Czyż nie jest to ta cząstka podświadomości która wie że coś się nami opiekuje, że jest o wiele potężniejsze ale też takie... swojskie... Jest to układ mikroprocesorów podłączonych do naszego mózgu który rejestruje to jako "byt doskonały".
po 3. Niebo. Wielu ludzi którym przytrafiła się tyw. Śmierć kliniczna ogłasza że "po drugiej stronie jednak coś jest..." i uznawali ten stan za bardzo błogi, przyjemny... Oni po prostu na chwile wydarli się z tego snu, Matrixa na chwile. Jesteśmy zanurzeni w płynie który utrzymuje nas przy życiu znajdują się w nim wszystkie potrzebne suplementy do życia. Dlatego wydaje nam się że jest on cudowny... jakby było nam w niebie...
po 4.... czekam na propozycje i co wy o tym sądzicie. Piszcie w komentarzach. Czekam!
Wyświetleń: 275