Muszę to napisać :)


Treść historii:
Wiele razy pisałam na tym portalu o moich problemach z ojcem, ale ostatnio sytuacja się znacząco zmieniła.

Nie raz tu pisałam że mój ojciec bywa złośliwy, prawie codziennie robi awantury, klnie jak szewc i narzeka na wszystko i wszystkich dookoła a czasem wręcz potrafi uderzyć w twarz. Bywały momenty że miałam go serdecznie dosyć, nie mogłam po prostu już na niego patrzeć, słuchać go i myśleć o nim.

Najgorzej było przed Bożym Narodzeniem. Znowu zrobił jakąś awanturę o nic, rzucał rzeczami po pokoju, wrzeszczał i klął. Wtedy stwierdziłam że mam go już na prawdę po dziurki w nosie, nie mam zamiaru mu po chrześcijańsku wybaczać bo to się mija z celem, on ma głęboko gdzieś moje przebaczenie i cały czas myśli tylko o sobie.

Jednak męczyła mnie ta sytuacja i poszłam porozmawiać o niej z moim kierownikiem duchowym a on mi poradził żebym zaczęła się za ojca modlić. Równie dobrze mógłby mi radzić żebym wyszła z siebie i stanęła obok - i jedno i drugie było tak samo trudne do wykonania. Ale jednak mimo wielkich oporów i wciąż ze złością zaczęłam się modlić. Było to dzień przed wigilią.

Święta minęły w niespodziewanie spokojnym nastroju. Obyło się bez awantur i szczególnych złośliwości, jakie w wykonaniu ojca były normą szczególnie w czasie świąt i u rodziny, dlatego nie cierpiałam wszelkich rodzinnych świąt.

Potem czas mijał też w miarę spokojnie... I po kilku tygodniach zorientowałam się, że już w ogóle nie ma awantur a ojciec stał się bardziej "ludzki". Co prawda do stanu uznawanego powszechnie za normalność (w relacjach z innymi) jeszcze mu daleko, ale zmiana i tak jest niesamowita.

Coś takiego nie zdarzyło się jeszcze od 20 od kiedy jestem na świecie. Próby rozmowy nie skutkowały, tak samo jak prośby, groźby i wszelkie możliwe sposoby. Poskutkowała modlitwa.

I jestem pewna, że to kwestia modlitwy, bo zauważyłam, że gdy zaniedbuję codziennej modlitwy za niego atmosfera w domu znowu się psuje.

Oczywiście mój ojciec (ani nikt inny z rodziny) o tym nie wie, że się modlę i ogólnie do mojej wiary ma bardzo niechętne podejście.

Krótko mówiąc jestem pewna że to cud. I wszystko mi jedno, co w tej chwili o mnie pomyślicie, ale nie mogę tego nie powiedzieć w podziękowaniu za uwolnienie mnie od tych trudności:

CHWAŁA BOGU!

Wyświetleń: 207





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
dzika_pomarancza (2010-02-10 10:36:53):
Może ja jestem sceptyczna co do wiary w Boga, ale jeżeli ty wierzysz, że to jego sprawka... To ja ci wierzę i trzymam kciuki, by spokój trwał jak najdłużej!
tak
Szmergiel (2010-02-10 12:04:55):
No jak to? Nie widzisz? Silva, przedstawiła dowód wart więcej niż 110 proc na istnienie Boga. To nie mógł być zbieg okoliczności, to napewno musiał być Bóg :P Co nie? :P:P:P

A teraz koniec ironii....

Gdyby to był Bóg, to oznaczałoby, że jednych kocha bardziej innych mniej. Takiego mamy Boga w biblii? Nie. Sorry.
Szmergiel (2010-02-10 12:18:11):
A nie przepraszam, w Biblii Bóg to jeszcze większy łajdak, zwłaszcza w Starym Testamencie :)
dzika_pomarancza (2010-02-10 15:53:00):
Chciałam tu przy okazji polecić książki Jacka Piekary o inkwizytorze Mordimerze. Gdzie Jezus zszedł z krzyża by potępiać swoich prześladowców. Świetnie się czyta! ;)
Silva (2010-02-10 16:45:05):
"To nie mógł być zbieg okoliczności, to napewno musiał być Bóg :P Co nie? :P:P:P"

Dokładnie. Nie znasz mojej sytuacji więc rozumiem twój sceptycyzm, ale gdybyś był na moim miejscu i żył w mojej rodzinie to tak prosto nie mówiłbyś o "przypadkach".

"Gdyby to był Bóg, to oznaczałoby, że jednych kocha bardziej innych mniej."

Skąd ten wniosek?

Nie rozumiem twojego toku myślowego, ale mogę napisać że przez długi czas ja się właśnie czułam mniej kochana przez Niego. Okazało się że jednak nie.
dzika_pomarancza (2010-02-10 16:56:32):
Silva, nie obrażaj się... ;)
Szmergiel (2010-02-10 17:02:09):
Wiesz, gdybyś się urodziła 2400 lat temu w Grecji, zapewne dziękowałabyś Dionizosowi.

Stąd ten wniosek?

Patrząc z boku, na to co się dzieje na Świecie, Bóg podejmuje decyzje:

"Jestem Bogiem, więc może jakieś małe trzęsienie ziemi, powiedzmy o tutaj! Ci co przeżyją, będą mi dziękowali do końca życia, Ci co nie... no cóż, nie widzę w tym głębszego sensu, ale jak już zabije kilkadziesiąt tysięcy ludzi, do zobaczę co u Silvy, naprawię jej ojca"

Bóg dał człowiekowi wolną wolę, tym czasem mordujemy się, coraz skuteczniej, a jeśli Bóg istnieje, to włącza się do tego szaleństwa.

Powiem, że nie jest tak, że nie wierzę w Boga, ale jeśli jakiś jest, nie jest na pewno tym o którym głosi kościół.
Silva (2010-02-12 17:25:06):
"Silva, nie obrażaj się... ;)"

Daleko mi do obrażania się :)
dzika_pomarancza (2010-02-14 18:36:30):
I dobrze :) Bo czasem dobrze jest upierać się przy swoim i wierzyć w to w co się chce. :) choć czasem inni nie wierzą, to zawsze gdy ci "inni" zawiodą to może nasze wierzenia nie :) zostaje iskierka nadziei :)
Silva (2010-02-14 22:32:38):
To prawda :)
Clinta Laa (2010-07-20 19:57:40):
Szkoda, że jako dziecko modląc się nie pomogło, odkąd babcia mieszka z nami (to już 8 lat) i modli się za niego - też nie pomaga.
Tak więc wiarę w cokolwiek już dawno straciłam, modli się jedynie babcia. Ale jej modlitwy... potrafi się modlić cały dzień, całą noc, nawet w kiblu, przez co wstając o 4 nocy muszę czekać, aż go zwolni.
Silva (2010-07-22 11:00:01):
No, u mnie nic nie pomagało przez 20 lat (czyli od kiedy żyję). Teraz też nie jest idealnie, ale jest wyraźnie lepiej.

Może i u ciebie kiedyś pomoże :)
 


Miłość nie polega na stałym patrzeniu na siebie, lecz na stałym patrzeniu we wspólnym kierunku. Antoine de Saint-Exupery








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl