Nie ochrzcę swojego dziecka


Treść historii:
A mnie znajomi się pytają, kogo wybrałam na rodziców chrzestnych mojego 6miesięcznego bobaska.
Nie ochrzcę i już, Mała sama zdecyduje, na jaką drogę wstąpić, będę jej wspierać.
O!

Wyświetleń: 342





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
kroliczek1311 (2010-01-03 19:18:01):
wiesz moze i dobrze myslisz ze potem samo siebie ochrzci ale po co zrzucac ten cięzar na dizecko.niby dobrze myslisz ale pomysl oczywiscie nie zycze tego..bron boże....ale jesli cos sie stanie...to co wtedy..
kaniina (2010-01-03 19:31:23):
Z jednej strony to bardzo dobrze. Dziecko powinno samo zadecydować do jakiej religii będzie należeć. Ale w naszej kulturze jest to niespotykane i na pewno wystąpią w związku z tym pewne problemy. Z Twoją pomocą i wsparciem na pewno sobie poradzi :)
niegazowana (2010-01-07 19:16:16):
i bardzo dobrze robisz!! niech człowiek ma wybór, albo chociaz szanse dokonania wyboru. nie patrz na ludzi i nie słuchaj tego co mówia - są zli zawistni i zazdrosni. idz własną sciezka, słuchaj samej siebie>:)
oceanna (2010-01-07 19:20:17):
Jasne, że dobreze robisz, a nie decydujesz za dziecko, które być może potem chciałoby zostać np. Buddystą...
natalka92 (2010-01-10 16:06:25):
przeciez chrzest do niczego nie zobowiazuje. samam mam wahania wiary a kosciola juz w ogole nie akceptuje, ale mimo wszytsko, jak twoje dziecko pozna kiedys kogos, kto bedzie katolikiem i bedzie chcial wziac slub koscielny chociaz dla tradycji, czy dla rodziców to co zrobi twoje dziecko? wszystko bedzie musiala zaczynac tak jakby od poczatku : chrzest, komunia, bierzmowanie... przeciez nawet jak je ochrzcisz to wcale nie bedzie znaczylo ze ona musi do tego kosciola chodzic ani uczestniczyc w jego zyciu, zdecyduj samam ,ale pomysl o takich drobnych trudnosciach w przyszlosci
dzika_pomarancza (2010-01-10 16:39:28):
ehh... fajnie, że jesteś ateistką. mój ojciec jest świadkiem jehowy, matka katoliczką... zostałam ochrzczona dość późno, w każdym bądź razie pamiętam w związku z tym wszystko... i nie życzę żadnemu innemu dziecku tego co ja przeżywałam związku z chrzcinami... myślę, że chrzcząc dziecko zaoszczędzisz mu wiele przykrości a dla ciebie to nie będzie nic innego jak tylko zwykły papier. zastanów się nad tym... mój partner również się zastanawia czy chrzcić dziecko czy nie... ale doszliśmy do wniosku, że jak maleństwo skończy odpowiedni wiek to samo będzie potrafiło zdecydować czy dobrą decyzję podjęliśmy, czy jest mu to nie potrzebne. tak jak ja teraz... przeżywałam strasznie to, że nie byłam ochrzczona, teraz wiem, że na dzień dzisiejszy nie jest mi to potrzebne... ale jednak... inaczej za młodu inaczej teraz...
Gorn (2010-02-11 13:51:09):
Też tak kiedyś myślałem, ale teraz mam jakoś odmienne zdanie. (Właśnie jestem w toku pisania pracy na kurs przedmałżeński, [taki w 3 klasie liceum]) Mam tyle tematów z którymi bym się nie zgodził. Mogę powiedzieć, iż jestem ateistą z własnego wyboru. Ale chodzę na religię. Inaczej jest z kościołem, mimo to ochrzcił bym dziecko i to tylko dlatego, że wiem jaki jest ten nasz kraj, może inaczej ludzie w tym kraju. Dzieci są okrutne, a ja chciałbym po prostu oszczędzić dziecku przykrości.
kasik83 (2010-02-13 21:52:15):
A wiesz ja bym namawiała, żebyś jednak ochrzciła swoje Maleństwo. Jeżeli będzie ochrzczona to i tak wybór będzie miała. Namawiam, żeby ochrzcić i w przyszłości nawet posłać na katechezę, gdy pozna założenia wiary, to wtedy z tą wiedzą będzie jej łatwiej zdecydować o swojej przyszłości w kościele, czy poza nim...
Olkaa (2010-03-23 06:15:13):
Spoko, ludzie, jeśli chodzi o założenia wiary i takie tam, myślę, że będę Małej podsuwać różne lektury na temat religii, np. buddyzm, islamizm, chrześcijaństwo, i takie tam.
Jak to, że wiele przykrości? Jeśli to z powodu presji, to ja na to nie pozwolę, żeby Mała czuła naciskana albo poniżana z tego powodu.
Jak to, to tylko papierek? Widzicie, jacy są hipokryci. Chrzest to nie tylko papierek. Ślub kościelny to nie tylko papierek. Bierzmowanie to nie tylko papierek!!! To jest wzięcie odpowiedzialności za siebie i za drugą osobę, i jej duchowość. Ale myślę, że nie da się Wam to wyjaśnić, jak sami tego nie rozumiecie. Ja uważam, że jeśli chrzest jest przygotowaniem do przyjęcia Jezusa i takie tam, to trzeba po chrzcie dziecko przygotowywać, i takie tam. A ja nie mam takiego zamiaru. Chcę być uczciwa ze sobą samą i wobec dziecka.
Wiecie, że według mnie KK to też sekta, tylko że ogromna, i wielowiekowa. Dlaczego ŚJ są sektą, a KK nie? Czym to się różni? W obu są uprawiane propagandy, rytuały, chrzty i takie tam.
Silva (2010-03-23 08:24:48):
Olkaa, masz rację. Sakramenty to nie tylko papierki i nie można traktować ich lekko. Jak ktoś nie chce traktować ich poważnie to najlepiej niech nie traktuje wcale i się za to nie bierze.

Natomiast mam zastrzeżenia do planu "podsuwania lektur na temat różnych religii". Po co? Wiara to nie supermarket, nie chodzi o to żeby sobie wybrać na zasadzie "to jest fajne, tamto nie fajne" itd.

Spotkałam się w necie jakiś czas temu z wypowiedzią dziewczyny, którą rodzice właśnie tak wychowywali - dawali jej wybór, pokazywali różne religie, choć sami byli ateistami. I jak to się skończyło? Dziewczyna nie może się określić ani jako wyznawczyni jakiejś religii ani ateistka ani ktokolwiek. W ogóle ma problemy z samookreśleniem.

Dziecko potrzebuje oparcia w rodzicach. Jeśli jesteś ateistką to wychowuj dziecko uczciwie wg. swoich poglądów. I tak gdy będzie dorastać i przechodzić okres buntu będzie szukać swoich dróg albo zgodnych z tym, czego go (a w twoim przypadku ją) nauczyłaś albo nie. Ale tak czy inaczej musisz dać córeczce jakieś twarde, trwałe podstawy, żeby mogła się potem wobec innych światopoglądów określać.

Jedyne, czego zawsze moim zdaniem trzeba dziecka uczyć niezależnie od poglądów to otwartości na innych ludzi, uczciwości wobec siebie i szczerości. Jak będzie miało to i określony światopogląd to z resztą sobie poradzi.
Olkaa (2010-03-24 05:50:09):
Dzięki Silva. Nie wiedziałam, że podsuwanie różnych lektur źle na nią wpłynie. Ale i tak w sumie, każdy jest różny. I ciężko powiedzieć, co wpływałoby na Małą. Ale na razie, poateizmujemy sobie x;)
Silva (2010-03-24 09:50:25):
I tak lepiej. Ja osobiście jestem katoliczką i nie przepadam za "ateizowaniem sobie" ale myślę, że to, co rodzice powinni dać dzieciom to przede wszystkim jakiś spójny światopogląd (choćby nawet ateistyczny), który będzie podstawą jego tożsamości i związku z rodzicami. Bo inaczej dziecko będzie przez całe życie nie będzie wiedziało kim jest.

A wiedza o różnych religiach i tak twojej córeczki nie ominie, nie da się żyć i nie dowiedzieć się chociaż pobieżnie o założeniach różnych religii. Chociaż, niestety, znam całą masę ludzi którzy całą swoją wiedzę o chrześcijaństwie opierają na przygotowaniu do I Komunii a o islamie z doniesieniach o terrorystach :(

Więc poza wpojeniem córeczce ateizmu pamiętaj też o otwartości na zdobywanie wiedzy i zaciekawieniu światem :)
 


Życie nie jest ani lepsze ani gorsze od naszych wyobrażeń. Ono jest zupełnie inne. Guy de Maupassant








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl