Wysyła sprzeczne sygnały - jak mam to rozumiec? zainteresowany czy nie?


Treść historii:
Trzy tygodnie temu na hiszpańskim poznalam miłego chłopaka (wczesniej go nie widzialam bo mialam wlasnego i do niego gonilam). Pewnego dnia zaczeliśmy rozmawiać po zajęciach, wypytał mnie o wiek, studia i takie tam podstawowe rzeczy. I tak szliśmy w tą samą stronę więc zdziwiłam się dopiero gdy zaczekał ze mna na mój autobus. Cały czas buzie sie nam nie zamykały;) Tak też było po kolejnych zajeciach.. Po nastepnych, gdy wyszlo na jaw, ze nie mam chlopaka zapytał mnie o mój numer telefonu, wiec mu go podalam. "Sprytnie" napomknelam ze nie mam z kim isc do kina na co odpowiedział, iż chętnie by poszedł ale teraz musi sie uczyc (co bylo prawda bo mial zaliczenie). Powiedzial tez, ze chetnie by wpadl do mnie na obiad;) bo mieszka z kolegami w akademiku. Takze mnie do niego zaprosil "jakbym miala czas". Powiedział ze napisze na co ten czas mialabym miec. Nie napisal jednak i nie pojawil sie na kolejnych zajeciach. Bardzo mi sie spodobal wiec kombinowalam dlaczego nie pisze - moze podalam bledny numer, moze skoro go dostal to uznal ze jestem za latwa... Po kolejnych zajeciach zapytalam i powiedzial ze po prostu nie mial czasu (przez tydzien?! chyba mogl napisac chocby jak wracal do akademika albo w weekend). Mimo to nie ochrzanilam go oczywiscie tylko powiedzialam , ze myslalam ze cos zle mu podalam- puscil mi wiec sygnal;) Rozmawialo sie nam milo jak poprzednimi razami. Zaproponowal ze przejdziemy do metra przez park zamiast marznac na przystanku, tak też zrobilismy. Ucieszylam sie bo to oznaczalo wiecej czasu na rozmowe z przystojnym, milym i wesolym chlopakiem. Caly czas cos opowiadal - to wesolego, to nazbyt szczerego jak na pierwsze rozmowy (typu rozmowa o czyms co smierdzi albo o ptasiej kupie;p) W słuchaniu tez byl pilny. Sporo dopytywal, ja wesolo odpowiadalam. Gdy doszlismy do metra zapytalam co z tym czasem, ktory ja mam miec - moze moglibysmy cos cos porobic, oprocz spaceru na zimnie - odpowiedzial, ze niestety on go znowu nie ma bo ma kolejne zaliczenie (usmiechajac sie ladnie i zaklinajac ze zlozonymi raczkami ze naprawde nie ma czasu). (Może to pytanie bylo za szczere?... Wydaje mi sie, ze jakos szybko powiedzial "czesc" i "uciekl".) Tego dnia na sms odpisal mi tylko, iż odezwie sie gdy sie nauczy. Nastepnego znowu odpisal tylko na jedna wiadomosc. Gdy przyszedl na kolejne zajecia nasze oczy spotkaly sie i slodko sie usmiechnal, zobaczylam zawahanie ale i tak poszedl usiasc do lawki, przy ktorej siadal od poczatku z kolezanka (ona ma chlopaka). Po zajeciach zaczekalam na niego (jak i on wczesniej na mnie sekunde czekal) i poszlismy tym razem od razu przez park. Podpytalam o sylwestra, ktory sie zbliza ale (dla mnie niestety) z kolegami wykupil juz wyjazd na narty. Odnosnie mojego sylwestra powiedzial, ze "szkoda ze bede sama". Niestety nie dodal nic co by zmienilo moja sytuacje... Gdy doszlismy do metra zaproponowalam ze go odprowadze do akademika, zgodzil sie i dodal, ze moze mnie zaprosic tylko na herbate bo musi sie uczyc. Zdziwilam sie tym zaproszeniem ale tez bardzo ucieszylam;) W akademiku okazalo sie jednak ze nie bedzie tak rozowo - zaraz zadzwonil telefon i P. odebral, rozmawial buzliwie przeklinajac. Przeprosil mnie bardzo i wyszedl "zalatwic sprawe". Zostalam w pokoju z jego wspollokatorem. Byl bardzo mily - zapytal mnie o studia, skad znam P., zdziwil sie, iż jedynie z hiszpanskiego i powiedzial, iz P. raczej nie przyprowadza kolezanek (jesli sa to te z pobliskich pokoi albo z jego kierunku) i zapytal jakie mamy plany (zdziwilam sie bo nic mi o tym nie wiadomo...). Powiedzial tez, iż przeklinanie P. przez telefon to byla "gra" (czy mam rozmumiec ze sie tak popisywal?). Gdy wrócił przeprosil i zrobil mi obiecana herbete. Pograł troche na gitarze i po moim powiedzeniu, iż "ze spiewem byloby jeszcze fajniej go sluchac" powiedzial, ze nie umie ale i tak zaspiewal kilka piosenek slodko patrzac mi w oczka i usmiechajac sie;) (bardzo ladnie z reszta i niektore o milosci - aluzyjnie?) Po tym zaczal bardziej sklaniac sie ku ksiazce i opowiadaniu mi czego musi sie nauczyc... (to chyba aluzja "nie wyganiam Cie ale..."). Zaczelam wiec sie ubierac dalej z nim rozmawiajac. Powiedzial, iz przeprasza ze tak wyszlo ae nastepnym razem bedzie inaczej. Takze stwiedzil, iż kiedy przyjde nastepnym razem to ja mam grac(bo wlasnie sie ucze) i mu pospiewac. Zapytalam o ktorej skonczy egzamin, odpowiedzial, ze roznie moze to wyjsc czasowo. Po powrocie do domu napisalam sms z zapytaniem czy poszedłby ze mną po zaliczeniu do kina oraz dwa w innym temacie. Na zaden nie odpisal... (Uznalam, ze sie pilnie uczy bo studiuje na dwoch kierunkach i pracuje.) Nastepnego dnia wiec odczekalam do mozliwej godziny zakonczenia egzaminu i napisalam z zapytaniem jak mu poszlo i czy nagrodzi sie kinem. Odpisal, iż jest juz w drodze do domu... Przeprosil i napisal, iż nie obiecywal a pociagi mu już pozniej nie jezdza... (do domu jezdzi bardzo sporadycznie i teskno mu do miasta i kolegow ale gdyby chcial to być moze mogl wrocic kolejnego dnia?.. albo choć odpisać bo chyba zdaje sobie sprawe z robienia nadziei...?) Napisałam iż za to chce lizaka. Odpisal z usmieszkiem, iż "zobaczy co da sie zrobić" i ponownie zamilkl... Na wieczornego smsa w innym temacie także nie odpisał... (jakby mi łaske robil kiedy juz odpisuje...)

Wyświetleń: 2159





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
ha3k (2009-12-19 17:42:22):
Ile to już wszystko dni się ciągnie ? Wydaję mi się, że troszkę cie unika...
nokia66 (2009-12-19 19:25:13):
Chyba nie troszkę, a bardzo jej unika.! Musisz mu zadać kilka prostych pytań.
1)Dlaczego tak się zachowuje??
2)Czy zrobiłaś coś złego, że tak Cię traktuje?? Popytaj się go koniecznie! Przy najbliższej okazji.
Silva (2009-12-19 20:19:22):
Zapytaj o co mu chodzi.Chyba nie obrazi się na pytanie "czemu nie odpisujesz na moje smsy?" czy jakieś takie. W końcu miło by było gdybyś się dowiedziała o co mu chodzi.
anuula (2009-12-20 03:04:29):
Wy tak serio? :( Naprawde, ze unika? To czemu odprowadza, zarosil na herbate i powiedzial ze nastepnym razem to bedzie inaczej i ja mam mu spiewac... Ja bym taj nie mowila i nie spiewala osobie ktorej chce unikac... Moze to tylko smsy, niektorzy ludzie po prostu nie lubią ich pisać... no i teraz za kolegami sie stesknil wiec ich woli... :(
Silva (2009-12-20 11:14:59):
Nie to, że unika, bo wyraźnie nie unika... ale tylko w okolicach zajęć, a poza tym? Jest coś dziwnego w jego zachowaniu - najpierw pokazuje ci jak wracacie z zajęć że jest tobą zainteresowany a potem jakby cię unika, nie odpisuje itp. I to musisz wyjaśnić, dlaczego tak się zachowuje, o co mu chodzi. Po prostu go o to zapytaj, choćby tak mimochodem.
kaniina (2009-12-20 16:04:45):
Jak się zapytasz będziesz wiedziała na czym stoisz. To najlepsze rozwiązanie. Z facetami nigdy nic nie wiadomo, najpierw pokazują ze im zależy, a potem jak gdyby nigdy nic cisza.
nokia66 (2009-12-20 17:57:53):
Ty chyba naprawdę jesteś w nim taka zakochana, albo zauroczona, że nie widzisz że on po prostu Cię olewa.
Mózgoyeb (2009-12-20 18:19:42):
Zupa dupa, ząb biskupa i wszystko bez sensu. Człowieku otwórz oczka.
Silva (2009-12-20 19:45:53):
Nie sądzę, żeby olewał. Pytanie tylko o co mu na prawdę chodzi.
nokia66 (2009-12-21 20:49:33):
Dla mnie to jest jednym słowem olewanie. Bp gdyby tak nie było, napisałby cokolwiek.Odezwałby się bez wahania. A on nic nie robi w tym kierunku...
edyta1358 (2010-03-13 15:53:11):
Wydaje mi Się (oczywiście bez obrazy)
Że byłaś zbyt nachalna wiem,wiem że Ci się spodobał ..Ale on chyba nie chciał się z toba spotykać ani odpisywać na smsy a to że Cie zaprosił to chyba z uprzejmości ;(
Ale ten koleś jest troszke dziwny moim zdaniem .. chyba cos kręcił .. |D
dzika_pomarancza (2010-03-13 18:52:56):
Bzdura, co wy gadacie, nie unika jej. pierwsze słyszę by jakiś facet miał się bawić w jakieś głupie gierki typu: ona na mnie leci, to muszę udawać niedostępnego. To tylko my baby wszystko gmatwamy. Bo nam się wydaje coś i czegoś się domyślamy. Daj mu czas, ot moja rada. Ale też nie męcz go smsami w kółko... Bo ja bym pierdolca dostała., jakbym musiała siedzieć nad książkami a dostawałabym miliard smsów.
rogi67 (2010-03-15 14:11:43):
Jak to mawiają kobiety Włoskie - faceci to pół mózgu wina, a drugie pół to sperma.
Ten może gra na 2 fronty? Nie pomyślałaś o tym?
KasiunieczQa12 (2011-07-29 00:56:58):
Do mnie kolega tez tak podchodzi! Bardzo mni to denerwuje i jutro wyasniam sprawe..
Ps: Mysle ze Cie unika
 


Granice przyzwoitości najczęściej przekracza się we dwoje. Jan Stanisław Lipiński








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl