Zycie jest pelne niespodzianek...


Treść historii:
...tak wlasnie... do tej pory dzielilem sie z wami swoimi doswiadczeniami w sprawach damsko meskich, wielokrotnie dostajac podziekowania w wiadomosci. to bylo mile ze moglem jakos pomoc, ale nigdy sam niczego tu nie napisalem.

nie oczekuje pomocy, po prostu nie jestem gotow zeby wygadac sie przyjaciolom a czuje ze musze to wyrzucic z siebie... robie to tu.

jestem mezczyzna ktory uwielbia kobiety, ich towarzystwo, zabawe z nimi, emocje, energie dzielenie sie z nimi tym co mam i co one mi moga dac. nie wazne czy relacja konczy sie na dobrej zabawie czy na wymianie tej pozytywnej energii ktora jest seks. choc zwykle wlasnie tak sie konczyly moje spotkania z plcia piekna. mialem wiele kobiet, pieknych, bo nie podejde do tej co mi sie nie podoba, nie mam hamulcow, czy to klub park czy moze toaleta w kawiarni. bylo fajnie ale... wlasnie ale, chyba dojrzalem do wniosku ze mimo iz to ze moge miec wiele kobiet danej chwili, to braknie mi tej jednej. w czasie poszukiwan oczywiscie nie przestalem korzystac z zycia :)

do czasu az pewnego dnai siedzac nad projektem zagadalem z nudow na "gronie" do kolezanki mojego kolegi, spodobaly mi sie jej policzki, heh... odezwala sie do mnie na gg i zaczelo sie, rozmowy o wszystkim i o niczym, zaczelismy wypowiadac sie na pewne sprawy na wiele nawet trudnych tematow i o cholera, ona mysli niemal jak ja, dojrzala Kobieta majaca swoje zdanie na wiele tematow. i niemal wszystko zgadzalo sie ze mna. z moim sposobem postrzegania tych spraw. chcialem sie z nia spotkac, czulem ze sie bala, jak mielismy juz sie spotkac nagle cos bardzo waznego wyskoczylo (nie wiem czy sciema, czy nie, nie mnie oceniac). w Jej pracy zaczely sie ciezkie chwile ktore zapowiadaly jej dluuuuuuugie dni co rowniez nie wrozylo rychlego spotkania jako ze mieszka pod warszawa, w ktorej ja mieszkam. ale jak to zwykle bywa, jak chciec to potrafic, dlatego mysle ze nadal sie bala spotkania. zaczelismy coraz bardziej zuchwale rozmawiac ze soba. co przez to rozumiem? jak para osob majacych ku sobie. tak tak wiem, majaki... do czasu az zaczela mowic ze cos do mnie czuje, ze jestem dla niej bardzo wazna osoba.
ze mysli o mnie bardzo czesto i snie jej sie. Ona stala sie taka i dla mnie.
no coz jakis czas temu dowiedzialem sie nagle ze sie z kims spotyka, facet z jej miejscowosci, zna go juz troche ale dopiero teraz zaczeli sie spotykac.
heh,
wyglada to jak lament malolata jak na to teraz patrze ;] chlopak zreszta jest na lepszej pozycji. moze sie z nia bez problemu spotkac, ja nie mam najmniejszej mozliwosci bez udzialu jej inicjatywy w tym przedsiewzieciu. najgorsze jest to, ze poraz pierwszy poczulem tak wielka chec poznac osobiscie osobe znajac jej tylko charakter, jej punkt widzenia, poznajac jej wnetrze, choc na odleglosc... platoniczna milosc powiecie. i macie racje. chyba wiem jak to sie skonczy. teraz mysli nad tym wszystkim, o tym co czuje do mnie, o tym co sie dzieje, chce czasu aby to przemyslec. tak powiedziala, a poszla na spotkanie z nim.
wiem ze skoro chce cos takiego to za pare dni o ile w ogole sie odezwie do mnie z informacja, ze milo sie rozmawialo...
zycie to pierdolony chuj ktory mnie kocha a ja kocham jego. daje nam wszystko to czego nie potrzebujemy, ludzie nam zazdroszcza, jestesmy szczesliwi, jestem to fakt, ale kiedy los nam daje cos wyjatkowego cos co moglo by dopelnic wszystkeigo... okazuje sie ze w jakis sposob z nas zakpil...

przychodzi mi tylko jedna mysl na chwile obecna. ze nie zaluje tego czasu ani wspolnych rozmow, ale to nie film z happy endem i trzeba wrocic do rzeczywistosci.
znow bede zadowolonym z zycia mezczyzna, wiem ze znow wiele kobiet sie pojawi przelotnie... wroce do "normy" z ta swiadomoscia, ze kobieta ktorej zawsze szukalem wsrod wielu tych ktore poznalem, i dla ktorej chcialbym skonczyc z wiecznymi uciechami, ma status... "niedostepny"

Wyświetleń: 404





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
Gojira (2009-11-22 11:48:38):
no i stalo sie, zostanmy przyjaciolmi... ot konczy sie bajka, happy endu nie ma, a moze jest? zycze jej jak najlepiej :)
Miss Obscene (2009-11-28 00:33:52):
Mówiąc szczerze, po wielu rozmowach z Tobą, nie spodziewałam się, że - przynajmniej w najbliższym czasie - będziesz mógł opowiedzieć taką historię. Ale to dobrze, że się myliłam :)
Obyś trafił na kogoś takiego (albo jeszcze lepszego) znowu. I żeby następnym razem się udało! :)
:madam: (2009-11-28 11:26:51):
To na prawdę zaskakujące...
kiedy posmakujemy odrobiny jakiegoś odmiennego szczęścia w życiu, chcemy., żeby tak zostało... nieszczęście polega na tym, że nie zależy to tylko od nas.
Po tej wypowiedzi wyraźnie widać, że nie jesteś głupim gnojkiem, który tylko bierze od życia ile się da... duży szacunek do kobiet, nawet kiedy ta przynosi zawód. I szacunek do jej decyzji. Życzę Ci żeby to nie był ostatni raz, kiedy miłość wyciąga do Ciebie rękę
SAMANTA (2010-08-16 18:33:34):
No szkoda że happy endu nie było. Ale cóż może trafisz znowu na jakąś odpowiednią
jak_feniks (2010-11-11 14:06:19):
Witaj. Ciekawa historia, jak wiele takich. Na pewno nie jedni czytali "Samotność w sieci".
No i co zrobiłeś? "no i stalo sie, zostanmy przyjaciolmi... ot konczy sie bajka, happy endu" - i tak po prostu odpuściłes? Jak dałes jej do zrozumienia że jest tą wyjątkową? Przejrzałam Twoje rózne wypowiedzi, wydałes mi się ciekawy..."od kiedy jestem na tym portalu, zauwazylem ze wielu ludzi watpi... watpi przede wszystkim w swoje mozliwosci, wymyslajac tysiace wymowek aby usprawiedliwic swoj stan, swoja nieporadnosc czy fakt tego co sie z nimi dzieje ..." - no ale przeczysz sam sobie, sam przesatłes wierzyć w swoje możliwości, swoje marzenia i pragnienia, zadowolisz się gorszą wersją BMW bo nie chce Ci się nic zrobić żeby zdobyć tą lepszą, i kto tu narzeka? kto się poddał?
Gojira (2010-11-11 16:35:15):
nikt sie nie poddal, przestalem tracic czas :) trzeba wiedziec kiedy przestac slepo brac przed siebie... czasem trzeba zatrzymac sie na chwile i zmienic sciezke. dokladnie przemyslalem wszystko i podjalem decyzje. :) jest tyle wspanialych kobiet w kolo, dlaczego ograniczac sie do kogos kto koniec koncow nie wie czego chce? nadal ;) ja wiem czego chce i ide po to :)

moze w koncowce sie pomylilem, moze to wlasnie jest happy end, bo dalo mi to wiele doswiadczenie i wiele wyciagnietych wnioskow.

jak_feniks (2010-11-11 18:36:50):
tak, najlepszą drogą do zapomnienia jest ją oskarżyc, to jej wina że się tak stało bo nie wie czego chce, bidulka...Jesteś bardzo zapatrzony w siebie, masz dopiero 25 lat..mam nadzieję że życie nauczy Cię pokory.

Dobrze napisałeś że wiesz czego chcesz, każdy pewny siebie facet to wie. Chyba najbardziej w tym wszytskim właśnie boli Cię to że to nie Ciebie wybrała a Ty odsunąłeś sie na bok tylko z tego względu że chciałes sprawdzić czy ona rzeczywiscie z Tobą będzie chciała być, oddałeś ją jemu, a przecież była kimś bardzo ważnym w Twoim życiu, dla niej chciałes się zmienić...hehe

Gadanie że wokół jest tyle kobiet to wiesz..dziecinada, co z tego? ona jest i będzie tylko jedna - ale nie Twoja.
Gojira (2010-11-11 19:25:00):
zbyt pochopnie wyciagasz wnioski, nikogo nie oskarzam, jezeli zas trzezwa ocene sytuacji tak nazywasz, to mylisz pojecia... stwierdzilem fakt i nie musisz sie z nim zgadzac. badz co badz nadal mam z nia kontakt tylko juz patrze na to z dystansem.

do tego zbyt pochopnie oceniasz ludzi :) ja po prostu znam swoja wartosc. nie ma tu nic z zapatrzenia sie w siebie. :)

czy ja wiem czy mnie to boli? ciesze sie jej szczesciem, tak jak kazdej pieknej istoty, ktora napotkalem w zyciu czy tez moich przyjaciol, wybrala i to jest jej wybor, nic dodac nic ujac, ja zyje dalej i ide przed siebie. :)

"w tym caly ambaras aby dwoje chcialo na raz"... jak to mowia, nic na sile.

dziecinada? nie :) stwierdzenie faktow... ona jest tylko jedna?... tak zgadza i w zwiazku z tym? wybrala i to jej wybor jak juz napisalem, skoro czuje sie szczesliwa, nie chce jej mieszac w zyciu, to zas jest moja decyzja :) kazdy jest inny i nikt nie powiedzial ze nie moge trafic na kobiete, ktora rownie bardzo mna wstrzasnie jak ona. :) mam plakac nad rozlanym mlekiem? nie ;) juz wspomnialem ze ide dalej swoja droga przed siebie, jezeli z jakiego powodu nie chce isc ta sciezeka co ja i patrzec w tym samym kierunku... sama sobie odpowiedz czy jest sens :)

jak_feniks (2010-11-11 20:22:45):
hmm..rzeczywiscie zbyt pochopnie oceniam ludzi. Po przeczytaniu kilku Twoich wypowiedzi w róznych tematach postanowiłam specjalnie dla Ciebie zarejestrować się tutaj i po prostu nawiazać z Tobą kontakt, ale nie jesteś wart mojej uwagi.
Jak w typowym męskim świecie - raz mówisz tak, potem inaczej, a niby wiesz czego chcesz. Twoje wypowiedzi powinny być konkretne a nie takie pitu pitu ;)
Wybacz.


Milego
Gojira (2010-11-11 20:56:21):
to mile :) ale pozwolisz ze nie bede sie tym zachwycal ;)

zycie to pasmo doswiadczen, jezeli rok temu bylem zdolny zmienic dla niej swoje zycie, tak przez rok nauczylem sie znacznie wiecej i zmienilem swoje zycie dla siebie :)

jezeli to co mowie teraz nie podoba Ci sie w porownaniu do tego co mowilem kiedys, to juz nie moj problem, z perspektywy czasu jednego jestem pewien, czego do okola mam potwierdzenie... zmienilem zycie na lepsze a Twoje zyczenie sie ziscilo juz dawno, nauczylo mnie zycie pokory, dlatego kazde nowe doswiadczenie jest dla mnie pasmem nauki i wyciagania wnioskow. sposob w jaki do niego podchodze :)

pitu pitu bo cos sie nie zgadza z Twoja ideologia, bo jak to ujelas, w meskim swiecie myslimy inaczej... zmien nastawienie, bedziesz zdrowsza :)

pozdrawiam :)
Żadis_Orizą (2010-12-06 20:23:24):
A dlaczego? bo Ty się za często i zbyt nachalnie udostępniasz.
Gojira (2010-12-06 20:29:19):
po polsku nie i ze zrozumieniem nie laska?;>

do czego pijesz? i lepiej zeby to bylo sensowne dla odmiany tych pierdol cos wypisywala w innych tematach.
Żadis_Orizą (2010-12-06 20:50:09):
Do wszystkiego - niekiedy do lustra (ale to już temat na kolejną "historię" czyż nie).
Gojira (2010-12-06 21:08:19):
spoko.
Żadis_Orizą (2010-12-06 21:08:50):
*
najczęściej pije do czyjegoś samodystansu.
Gojira (2010-12-06 21:10:08):
aha.

jak dla mnie to pierdolicie kocopoly szeregowy.

:)
Żadis_Orizą (2010-12-06 21:13:47):
Jak dla mnie nosisz Szary Beret.
Gojira (2010-12-06 21:15:26):
no niestety nie jestem wszechwiedziacy :(

nie slyszalem nigdy o "szarym berecie" - wytlumacz co to znaczy.
Żadis_Orizą (2010-12-06 21:17:31):
Czerwone Berety skaczą ze spadochronów...Szare zaś...są po prostu szare w odcieniach pojęciowej bladości.
Gojira (2010-12-06 21:19:42):
mhmmm.

no i co w zwiazku z tym?
 


Mówię ci, żeby spróbować kochać, trzeba być człowiekiem wyprostowanym, bogatym, panem samego siebie. Michel Quoist








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl