Siostra w czerwonym welonie


Treść historii:
28.10.09
Była ładna pogoda, słońce oświetlało przyjemy, zielono-złoty jesienny krajobraz.

Koło południa, po drobnych problemach z komunikacją miejską w Sochaczewie wysiadłam z autobusu w Rybnie. Stałam przy małym kościele i nie bardzo wiedziałam, gdzie mam udać się dalej. Jednak po chwili zauważyłam kierunkowskaz "Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia - 200m".

Ruszyłam raźnie asfaltówką. Mniej więcej wiedziałam co zastanę za parę minut - o siostrach z Rybna czytałam już wcześniej w internecie. Ta wioska znana jest właśnie ze zgromadzenia żyjącego wg. zaleceń siostry Faustyny z "Dzienniczka".

Po paru minutach znalazłam się przed drewnianą bramą, za którą ciągnęła się wąska alejka. Idąc nią znalazłam się na małym podwórku przed niewielkim budynkiem. Na drzewie koło niego znajdował się obraz Jezusa miłosiernego z napisem "Jesus, I trust in You".

Szczerze mówiąc, nie wiedziałam co mam zrobić, byłam tu pierwszy raz. Niepewnie weszłam na zabudowany ganek domku. Okazało się, że było tam już parę osób, które też przybyły żeby się pomodlić i porozmawiać z siostrami. Tymczasem czekając przeglądały katolickie czasopisma zostawione do poczytania (i do wzięcia). Na półce przy drzwiach leżał zeszyt do wpisywania intencji modlitewnych.

Zanim udało mi się porozmawiać z siostrą musiałam trochę poczekać - najpierw siostra rozmawiała z osobami przede mną a potem siostry miały obiad. Tak czy inaczej po pewnym czasie siostra w czerwonym welonie i białym habicie zaprosiła mnie na rozmowę.

Z zabudowanego ganku weszłyśmy do właściwego budynku. Po lewej stronie była kapliczka z wystawionym Najświętszym Sakramentem, na wprost wejście za klauzurę a po lewej stronie mały pokoik do którego weszłyśmy.

Szczerze mówiąc: liczyłam na dłuższą rozmowę. Zjawiłam się w Rybnie, żeby poprosić siostry o modlitwę i porozmawiać o moim problemie, który ciągnie się już od paru miesięcy i bardzo leży mi na sercu. Jednak okazało się, że mamy na rozmowę tylko parę minut, więc w wielkim skrócie przedstawiłam siostrze o co mi chodzi.

A siostra... siostra powiedziała mi co mam z tym zrobić. To dla mnie niesamowite. Przez wiele miesięcy martwiłam się pewną sytuacją, którą mi leżała na sercu. Parę razy rozmawiałam o tym z różnymi ludźmi, ale to nic nie dało. A teraz pierwszy raz nie tylko ktoś zrozumiał co mam na myśli ale i sensownie doradził. Sensownie, ale czy słusznie - to się okaże.

Tak czy inaczej - to było bardzo owoce parę minut. Chyba nie na darmo to miejsce słynie wieloma łaskami. Podobno nikt nie odjeżdża stamtąd bez szczególnych łask.

Mam nadzieję, że wkrótce doniosę wam, że rada siostry była dobra :)

Tymczasem, jeśli ktoś ma problemy z wiarą, potrzebuje modlitwy czy umocnienia polecam wybranie się do Rybna k. Sochaczewa.

Wyświetleń: 2795





Odpowiedzi


W celu dodania odpowiedzi musisz być zalogowany.

Treść:Pomógł:Zgłoś:
kvass (2009-10-28 22:27:57):
Nie mów, że mieszkasz w Sochaczewie ;P Gdzie chodzisz do szkoły? ;)
kornel (2009-11-27 19:02:36):
link do mapy

http://maps.google.pl/maps?q=mapa&oe=utf-8&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a&um=1&ie=UTF-8&sa=N&hl=pl&tab=wl
 


Niedbalstwo jest po prostu jednym z atrybutów tego świata. Hermann Hesse








podobnie.pl © 2012 - wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, wykorzystywanie i rozpowszechnianie ZABRONIONE.
wykonanie: golianek.pl